Orlen sprzedawał Ukrainie paliwo za grosze? Spółka ostro reaguje na wyliczenia dziennikarza

W internecie zawrzało po ujawnieniu przez Piotra Nisztora wyliczeń, według których Orlen dostarczał paliwo do Ukrainy za jedyne 2,94 zł za litr. Polski gigant stanowczo dementuje te rewelacje. Przedstawiciele firmy tłumaczą, że zestawienie opiera się na błędnych danych, a surowiec eksportowany za wschodnią granicę jest po prostu zwolniony z krajowych podatków.

Pracownik w czerwonej kurtce Orlenu tankuje samochód. O cenach paliw na Ukrainie przeczytasz na łamach serwisu Eska.
Autor: Pixabay.com
  • Orlen stanowczo zaprzecza plotkom o rzekomo tańszych dostawach na Wschód. Spółka zaznacza, że zestawianie polskich kwot detalicznych z wartościami eksportowymi netto mija się z celem.
  • Główna różnica bierze się stąd, że zagraniczne transakcje nie uwzględniają naszych danin oraz narzutów, stanowiących ogromną część rachunku na lokalnych stacjach benzynowych.
  • Firma argumentuje, że po odjęciu obciążeń fiskalnych hurtowa wartość surowca w kraju była niższa od stawek oferowanych Ukrainie. Transakcje te przynoszą wymierne zyski.
  • W ubiegłym roku gigant przesłał sąsiadom przeszło 2,43 mld litrów produktów naftowych za ponad 7,16 mld zł, co natychmiast wywołało medialne poruszenie.

Dane Piotra Nisztora wywołały burzę. Skąd wzięły się zarzuty o tanie paliwo Orlenu dla Ukrainy?

Całe zamieszanie zainicjował wpis opublikowany w mediach społecznościowych, który natychmiast wywołał lawinę pytań o strategię cenową polskiego giganta. Dyskusja dotyczy statystyk z ubiegłego roku, sugerujących rzekomo absurdalnie niskie stawki za surowiec dostarczany naszemu wschodniemu sąsiadowi.

Afera wybuchła natychmiast po tym, gdy znany redaktor Piotr Nisztor opublikował na platformie X własne analizy na temat eksportu Orlenu na rzecz Ukrainy w zeszłym roku. Według przekazanych przez niego ustaleń, państwowa spółka wyeksportowała za wschodnią granicę ponad 2,43 mld litrów diesla, a łączna wartość tych transakcji wyniosła 7,16 mld zł. Prosty rachunek matematyczny wskazał, że uśredniona stawka za litr oscylowała wokół 2,94 zł. Właśnie ten wynik, brutalnie zderzony z wysokimi kosztami tankowania na polskich stacjach benzynowych w analogicznym okresie, stał się głównym fundamentem oskarżeń o pozbywanie się surowca poniżej jego rynkowej wartości.

Orlen reaguje na zarzuty

Koncern nie zamierzał długo zwlekać z oficjalnym komentarzem. Firma bez ogródek określa takie wyliczenia mianem manipulacji, która błyskawicznie prowadzi opinię publiczną do skrajnie fałszywych wniosków. W czym tkwi główny problem? Przede wszystkim w zasadniczej różnicy pomiędzy zagranicznymi stawkami eksportowymi a kwotami, które kierowcy na co dzień obserwują na pylonach przy dystrybutorach.

Tłumacząc to bardziej obrazowo, przytaczana kwota 2,94 zł stanowi wartość netto, pozbawioną jakichkolwiek opłat oraz podatków, które bezwzględnie obowiązują na polskim rynku. Z kolei stawka widoczna na stacjach w kraju to kwota brutto, która zawiera między innymi akcyzę, podatek VAT oraz opłaty celowe. Wszystkie te dodatkowe narzuty stanowią potężną część finalnego rachunku, jaki musi uregulować każdy kierowca w Polsce.

Krzywdzące wnioski, krążące obecnie w przestrzeni publicznej, są efektem wybrania całkowicie nieodpowiednich punktów odniesienia. Jak przekazali przedstawiciele giganta w specjalnym oświadczeniu przesłanym portalowi money.pl, rdzeń tej manipulacji opiera się na bezpośrednim porównaniu eksportowej kwoty netto z polską ceną paliwa, naszpikowaną podatkami i dodatkowymi ciężarami fiskalnymi. Orlen wielokrotnie zaznacza, że kardynalnym błędem jest zderzanie stawek eksportowych bez podatków z rodzimymi cenami detalicznymi, co automatycznie winduje wartość tych drugich. W przypadku wywozu towarów poza terytorium Unii Europejskiej, a takim właśnie jest sprzedaż do Ukrainy, standardowe krajowe podatki po prostu nie są naliczane.

Czy jesteś mądrzejszy od uczestnika Polska Shore? Sprawdź się!
Pytanie 1 z 12
Ile kości ma męskie przyrodzenie?

Sprzedaż paliw na rynek ukraiński ma charakter w pełni komercyjny i jest realizowana na zasadach rynkowych. ORLEN na tej sprzedaży zarabia — jak na każdej działalności handlowej tego rodzaju – podkreśliła spółka.

GEN. KOMORNICKI: UKRAINA TRAKTUJE NAS JAK DAWCĘ