Spis treści
- Wysokie koszty paliw zostaną z nami na dłużej. Tusk wskazuje powody
- Globalne konflikty napędzają paliwową drożyznę
- Nowy pomysł na osłony dla kierowców. Rząd chce sięgnąć do kieszeni gigantów
- Jak ma działać nowy podatek paliwowy? Kluczowe założenia
- Spór na linii rząd-prezydent. Kto ma rację w sprawie cen paliw?
Wysokie koszty paliw zostaną z nami na dłużej. Tusk wskazuje powody
Według Donalda Tuska musimy przygotować się na to, że bardzo wysokie ceny paliw nie znikną z globalnych rynków w najbliższym czasie. Szef rządu ocenił w poniedziałek, że główną winę za ten stan rzeczy ponoszą trwające wojny. Zaznaczył przy tym, że na polskich stacjach za litr oleju napędowego trzeba średnio zapłacić już 8,99 zł. Odpowiedzią rządu na tę trudną sytuację ma być specjalny podatek nałożony na nadmiarowe zyski firm paliwowych. Losy tych przepisów zależą jednak teraz od podpisu głowy państwa.
Skolim otwiera kolejną stację paliw. Ma takie ceny
Globalne konflikty napędzają paliwową drożyznę
W specjalnym materiale wideo zamieszczonym w serwisie X premier wyjaśniał, w jaki sposób brak stabilności na świecie winduje koszty na stacjach. Zwrócił szczególną uwagę na państwa Bliskiego Wschodu. To właśnie one zapewniają około 30 proc. światowego wydobycia ropy, a ostatnio znacząco ograniczyły wysyłkę tego kluczowego surowca za granicę.
- Przed konfliktem to było dziennie 30 milionów baryłek, a teraz na skutek tej wojny, i to są dane z września, dziennie z tego regionu eksportuje się tylko 12 milionów baryłek - podkreślił Donald Tusk.
Szef Rady Ministrów stwierdził ponadto, że trudno liczyć na rychły koniec działań wojennych zarówno w Ukrainie, jak i na Bliskim Wschodzie. Sytuację komplikują również działania nowej administracji prezydenta Donalda Trumpa. - Możemy się spodziewać, że te rekordowe ceny na rynkach światowych będą jeszcze jakiś czas trwały - podsumował polityk.
Nowy pomysł na osłony dla kierowców. Rząd chce sięgnąć do kieszeni gigantów
Rządzący wpadli na pomysł, by program osłonowy „Ceny Paliwa Niżej” sfinansować z pieniędzy pochodzących z nowej opłaty dla gigantów paliwowych. Premier wprost wezwał prezydenta Karola Nawrockiego do złożenia podpisu pod regulacjami wprowadzającymi tzw. windfall tax.
- Wszyscy czekamy z napięciem dzisiaj w Polsce, czy prezydent podpisze, czy nie podpisze ustawę, która umożliwi nałożenie takiego specjalnego podatku. (...) To wydaje się logiczne, żeby te nadzwyczajne zyski opodatkować (...), żeby móc sfinansować operację obniżenia cen paliw na stacjach benzynowych - argumentował szef rządu.
Premier uspokajał jednocześnie, że proponowany mechanizm nie uderzy w same przedsiębiorstwa, bo państwo zabierze im tylko „ewidentną nadwyżkę”. Jego zdaniem to najlepsza metoda na zbijanie cen na stacjach, która nie wydrenuje państwowej kasy. Przy okazji lider koalicji zaatakował Kancelarię Prezydenta, oskarżając ją o blokowanie ważnych projektów wyłącznie z powodów politycznych.
- Prezydent lub jego ludzie uznali, że im gorzej będzie się działo w Polsce, im gorzej będą mieli Polacy, tym trudniej będzie miał rząd, więc postanowili działać w taki sposób, (...), bo to zaszkodzi rządowi - ocenił Tusk.
Więc jeszcze raz apeluję, podpisuj prezydencie, jest szansa, że przed świętami znowu będziemy mieli chociaż trochę tańsze paliwo na naszych stacjach - podsumował Tusk.
Jak ma działać nowy podatek paliwowy? Kluczowe założenia
Warto przypomnieć, że to już drugie podejście rządzących do kwestii opodatkowania wielkich zysków. W lipcu prezydent Nawrocki nie zgodził się na poprzedni projekt i wysłał go do Trybunału Konstytucyjnego, twierdząc, że prawo nie może działać wstecz. Zgodnie z nową ustawą opłata obowiązywałaby w okresie od 1 marca 2026 r. do 31 marca 2027 r.
Do płacenia zostaną zmuszeni zarówno producenci wytwarzający paliwa w kraju, jak i ci, którzy je importują. Ustalono następujące wartości:
- 60 proc. podstawy dla podmiotów będących producentami,
- 50 proc. podstawy dla tych sprzedawców, którzy nie są producentami.
Podatek obejmie nadwyżkę, którą firmy zarobią powyżej tzw. marży referencyjnej. Będzie ona liczona jako średnia marża ze sprzedaży w całym 2025 roku, podniesiona o dodatkowe 20 proc., przy czym jej wartość musi wynosić co najmniej 2 proc. Ekipa rządząca zakłada, że dzięki tym przepisom uda się zebrać około 4 mld zł, które trafią bezpośrednio na realizację programu „Ceny Paliwa Niżej” wycenionego na 5,2 mld zł.
Spór na linii rząd-prezydent. Kto ma rację w sprawie cen paliw?
Pomysły gabinetu Donalda Tuska napotkały opór ze strony Kancelarii Prezydenta RP. Szef KPRP, Zbigniew Bogucki, tłumaczy, że dodatkowe koszty dla koncernów szybko przełożą się na wyższe ceny na pistoletach dystrybutorów. Ponadto zarzuca twórcom przepisów ponowne łamanie konstytucyjnej zasady niedziałania prawa wstecz. Rząd zdecydowanie zaprzecza i wyjaśnia, że takie kroki są niezbędne w obliczu nieprzewidywalnej sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Warto dodać, że w połowie września Pałac Prezydencki zaprezentował własny projekt zmian. Zawiera on m.in. pomysł czasowego zamrożenia marż gigantów oraz opcję całkowitego zniesienia podatku handlowego na sprzedaż detaliczną paliw, w przypadku gdy notowania ropy Brent skoczą o jedną piątą w skali roku. Otoczenie prezydenta proponuje również możliwość obniżania akcyzy za pomocą zwykłego rozporządzenia.