Gessler chce obowiązkowych napiwków do każdego rachunku!

2026-08-18 13:02

Płacisz rachunek i zastanawiasz się, czy zostawić coś dla kelnera? Dla Mateusza Gesslera odpowiedź jest prosta. Restaurator uważa, że napiwek powinien zostawiać każdy gość. Sam dorzuca dodatkowe pieniądze nawet wtedy, gdy lokal naliczył już opłatę za serwis. Wyjaśnił, dlaczego jest w tej sprawie tak stanowczy.

  • Znany szef kuchni proponuje ogromne zmiany w lokalach gastronomicznych, domagając się narzucenia gościom konieczności zostawiania dodatkowych pieniędzy obsłudze.
  • Gwiazdor telewizyjny wspomina swoje początki w branży i zaznacza, że ekstra gotówka stanowi fundament domowego budżetu wielu pracowników, bez względu na oficjalne cenniki i marże.
  • Czy tak odważna koncepcja ma szansę na realizację i ostatecznie wymusi na Polakach głębsze sięganie do portfeli po obiedzie na mieście? Sprawdzamy szczegóły tego głośnego pomysłu.

Przekazanie kelnerowi napiwku po zakończonym posiłku bywa traktowane przez rodaków bardzo różnie, ponieważ część uważa to za standard, a inni traktują jako formę wyróżnienia za doskonałą pracę. Niektórzy konsumenci wychodzą po prostu z założenia, że uregulowanie podstawowej kwoty z paragonu w zupełności zamyka całą transakcję. Popularny szef kuchni, Mateusz Gessler ma w tej kwestii zgoła odmienne zdanie. W trakcie niedawnego wywiadu udzielonego portalowi Pyszności.pl kategorycznie oznajmił, że ekstra gratyfikacja finansowa powinna stanowić bezwzględny obowiązek każdego odwiedzającego dany lokal.

Taka deklaracja budzi sporo emocji, biorąc pod uwagę galopujące ceny dań oraz powszechną praktykę doliczania z góry tak zwanego serwisu do stolików zajmowanych przez większą liczbę osób. Sam kucharz argumentuje jednak, że zawsze pamięta o dodatkowym wynagrodzeniu dla obsługi, niezależnie od ewentualnych kosztów ukrytych już na samym paragonie. Takie podejście gwiazdora wynika bezpośrednio z jego bogatej przeszłości w branży kulinarnej.

Gessler uważa, że napiwki w restauracjach powinny być obowiązkowe

Rozpoznawalny restaurator zdobywał doświadczenie nie tylko jako szef wielkich kuchni czy biznesmen zarządzający swoimi lokalami. W przeszłości wykonywał również obowiązki kelnera na sali i osobiście bazował na środkach finansowych przekazywanych z dobrej woli przez zadowolonych konsumentów.

Ja zawsze zostawiam napiwek z jednego prostego powodu: jestem wychowany w gastronomii. Pracowałem nie tylko na kuchni, pracowałem też na sali. Dzięki tym napiwkom mogłem na przykład opłacić szkołę mojego syna albo przeprowadzać się, mogłem żyć trochę lepiej. Dlatego tipy są bardzo, bardzo ważne – powiedział restaurator w rozmowie z Pyszności.pl.

Gwiazdor programów kulinarnych wysuwa znacznie dalej idące wnioski dotyczące funkcjonowania całej branży. Według niego przekazywanie napiwku kelnerowi nie może dłużej funkcjonować w przestrzeni publicznej jako opcjonalny bonus za miły uśmiech.

Napiwki są i powinny być obowiązkiem dla każdego gościa, który jest w restauracji – stwierdził.

W polskich realiach prawnych i kulturowych nikt nie zmusza konsumenta do powiększania ostatecznego rachunku. Ostateczna decyzja zawsze należy do kupującego. Może on dobrowolnie wspomóc pracownika sali drobnym datkiem, ale równie dobrze ma prawo zapłacić co do grosza kwotę wskazaną na wydruku z kasy fiskalnej.

Ile wynosi standardowy napiwek w polskiej gastronomii?

Niepisana zasada mówi, że przyznanie kelnerowi dodatkowej gratyfikacji zazwyczaj wiąże się z dopłatą na poziomie dziesięciu procent wartości całego zamówienia. W przypadku obiadu za dwieście złotych mówimy o dwudziestozłotowym bonusie, rachunek rzędu trzystu złotych to dodatkowe trzydzieści złotych, a przy wydatku pięciuset złotych trzeba doliczyć aż pięćdziesiąt złotych napiwku.

Dla sporej grupy bywalców lokali gastronomicznych taki wydatek stanowi oczywisty element wyjścia ze znajomymi. Pozostali klienci uzależniają wielkość dopłaty od kompetencji pracownika, tempa podawania dań oraz ogólnej atmosfery. W dobie rosnącej inflacji przekazanie kelnerowi kilkudziesięciu złotych bywa jednak dla wielu rodzin sporym i bardzo odczuwalnym obciążeniem finansowym.

Ogromny wpływ na zwyczaje Polaków ma także powszechność transakcji bezgotówkowych. Używanie plastiku lub smartfona przy kasie sprawia, że wręczenie tradycyjnych monet czy banknotów bezpośrednio do rąk kelnera jest dziś mocno utrudnione z powodu braku gotówki w portfelach. Niektóre restauracje pozwalają nabić wyższy rachunek na terminalu, jednak należy to odróżnić od odgórnie narzucanego serwisu.

Mateusz Gessler płaci napiwek nawet przy doliczonym serwisie

Obowiązkowa opłata za obsługę pojawia się najczęściej w przypadku obsługiwania wieloosobowych rezerwacji i wynika z wewnętrznego regulaminu danego miejsca. Wiele osób słusznie zastanawia się, po co mają dawać dodatkowe pieniądze, skoro koszt pracy kelnera został już uwzględniony na paragonie. Gwiazdor przekonuje, że sam płaci podwójnie ze względu na politykę finansową niektórych szefów, którzy nie dzielą się tymi środkami z personelem.

Musimy pamiętać, że część tego serwisu to jest podatek, część idzie niestety dla właścicieli i tak dalej. Nie każdy właściciel albo nie każdy restaurator oddaje wszystko – powiedział.

Rozumienie tych różnic jest absolutnie kluczowe z punktu widzenia świadomego konsumenta. Dobrowolnie przekazana kwota dla konkretnego kelnera oraz sztywny procent narzucony przez menedżera to dwa zupełnie różne mechanizmy rozliczeniowe, choć w obu przypadkach portfel gościa staje się uboższy.

EKG 2026 - Arkadiusz Krupicz, dyrektor zarządzający Pyszne.pl
QUIZ PRL: Krem sułtański i kawa z fusami. Jak kawiarnie ratowały od szarości PRL-u? Tylko prawdziwi znawcy PRL-u zdobędą 15/15
Pytanie 1 z 15
Jaki słynny deser Hortexu, składający się z trzech smaków lodów, bitej śmietany, owoców i prażonych orzechów, zwieńczony ptysiowym ciasteczkiem, był popularny w PRL-u?
QUIZ PRL. Krem sułtański i kawa z fusami. Jak kawiarnie ratowały od szarości PRL-u? Tylko prawdziwi znawcy PRL-u zdobędą 15/15

Rolki