Spis treści
- Holenderski gigant Heineken planuje pożegnać się z blisko 7 proc. obecnej kadry, co oznacza redukcję nawet o 6 tys. etatów
- Cyfrowa rewolucja sprawi, że około 3 tys. stanowisk zostanie zlikwidowanych na rzecz automatyzacji i sztucznej inteligencji
- Wdrożenie bolesnego planu naprawczego ma przynieść firmie oszczędności rzędu pół miliarda euro rocznie
- Zmiany mogą dotknąć także Polski, gdzie koncern jest właścicielem Grupy Żywiec i posiada duże centrum usług w Krakowie
Redukcja obejmie tysiące etatów w strukturach globalnych
Władze holenderskiego przedsiębiorstwa Heineken oficjalnie zatwierdziły plan restrukturyzacji zatrudnienia. W ciągu nadchodzących dwóch lat szeregi firmy opuści od 5 do 6 tysięcy osób. Jest to radykalne posunięcie ze strony wicelidera światowego rynku piwa, który daje obecnie zatrudnienie ponad 87 tysiącom pracowników w kilkudziesięciu państwach.
Impulsem do masowych redukcji stały się niezadowalające wyniki handlowe. Z raportów wynika, że w minionym roku globalna sprzedaż piwa skurczyła się o 2,4 procent. Mimo spadku popytu, przedsiębiorstwu udało się utrzymać rentowność, odnotowując wzrost skorygowanego zysku operacyjnego o ponad 4 procent.
Sytuacja na rynku wymusza radykalne oszczędności
Dolf van den Brink, stojący na czele Heinekena, wyjaśnił powody obecnej sytuacji w mediach, wskazując na skomplikowane otoczenie makroekonomiczne. Menedżer zapowiedział jednocześnie walkę o poprawę wyników operacyjnych w bieżącym roku. Redukcje etatów to element szerszego planu, którego celem jest podniesienie efektywności przedsiębiorstwa. Van den Brink zaznaczył, że priorytetem jest zwiększenie produktywności, a docelowe cięcia kosztów mają przynieść budżetowi firmy nawet 500 milionów euro rocznie.
"Wyniki finansowe koncernu są efektem trudnych warunków rynkowych" - przyznał prezes Dolf van den Brink w rozmowie z telewizją CNBC.
Młodzi odwracają się od alkoholu
Perspektywy dla browarów nie napawają optymizmem, głównie ze względu na zmieniające się nawyki konsumenckie. Statystyki pokazują, że przedstawiciele Pokolenia Z sięgają po alkohol o 20 procent rzadziej niż ich starsi koledzy. Tendencję spadkową widać wyraźnie w Polsce, gdzie w 2025 roku rynek piwa zanotował najgorszy wynik od dwóch dekad, kurcząc się o ponad 6 procent. Podobny trend obserwujemy w Niemczech, gdzie sprzedaż w ciągu ostatnich dziesięciu lat spadła o blisko jedną piątą.
Cyfryzacja zamiast ludzi
Fundamentem nowej strategii oszczędnościowej staje się automatyzacja. Szef koncernu nie ukrywa, że za część zwolnień odpowiada rozwój nowoczesnych technologii. Plan zakłada przeniesienie około 3 tysięcy stanowisk do scentralizowanych działów usług biznesowych, gdzie prym wiodą algorytmy sztucznej inteligencji. To właśnie cyfryzacja procesów ma pozwolić na obniżenie wydatków przy jednoczesnym zachowaniu wydajności operacyjnej.
"Redukcje zatrudnienia są częściowo spowodowane przez AI, czy raczej cyfryzację" - przyznał prezes Heinekena.
Globalna fala redukcji etatów
Decyzje holenderskiego producenta wpisują się w szerszy krajobraz zmian na światowym rynku pracy. Wielkie korporacje coraz częściej decydują się na zastępowanie ludzi technologią. Podobne kroki podjęły wcześniej takie giganty jak Amazon, który pożegnał 15 tysięcy osób, czy Salesforce. Redukcje nie omijają też Europy, czego przykładem są działania Lufthansy. Wspólnym mianownikiem tych decyzji jest dążenie do cyfryzacji i optymalizacji kosztów.
Co dalej z polskimi pracownikami?
Heineken od lat posiada silną pozycję nad Wisłą jako właściciel Grupy Żywiec, zarządzającej browarami w kilku miastach, m.in. w Elblągu i Warce. Dodatkowo koncern zatrudnia około 2 tysiące specjalistów w krakowskim centrum usług wspólnych.
Polska część biznesu również przechodzi restrukturyzację – po zamknięciu zakładu w Leżajsku, na horyzoncie pojawia się likwidacja browaru w Namysłowie w 2026 roku. Na ten moment nie ujawniono jednak, w jakim stopniu globalne cięcia dotkną bezpośrednio kadrę zatrudnioną w naszym kraju.
