Koniec anonimowych zakupów za ponad 10 tys. euro. Sprzedawca zażąda PESEL-u i sprawdzi skąd masz pieniądze

2026-10-13 15:58

Od 10 lipca 2027 roku zapłacenie dużej sumy za auto czy luksusowy zegarek bez ujawniania tożsamości będzie niemożliwe. Nowe unijne przepisy AML wymuszą na sprzedawcach sprawdzanie klientów przy transakcjach powyżej 10 tys. euro. Nie ma przy tym znaczenia, czy użyjemy gotówki, czy karty.

Luksusowa biżuteria i grafika dłoni z kłódką. O nowych zasadach przy zakupach premium przeczytasz na Eska.
Autor: Shutterstock

Nowy obowiązek dla klientów i sprzedawców od lipca 2027 r.

Dokładnie 10 lipca 2027 roku w państwach Unii Europejskiej zaczną obowiązywać rygorystyczne procedury antypraniowe (pakiet AML – Anti-Money Laundering Regulation). Oznacza to, że kupujący droższe dobra stracą możliwość anonimowych transakcji. Jak informuje „Rzeczpospolita”, każdy, kto zdecyduje się na zakup kosztownej biżuterii, auta albo luksusowego zegarka, będzie musiał pokazać sprzedawcy dowód tożsamości.

QUIZ PRL. Symbole luksusu PRL
Pytanie 1 z 15
Marzyły o nim zimą wszystkie kobiety w PRL, jednak tylko nieliczne było na nie stać
QUIZ. Symbole luksusu PRL

Konieczność podawania numeru PESEL obejmie wszystkie płatności – zarówno jednorazowe, jak i powiązane – których wartość przekroczy barierę 10 tysięcy euro. To rewolucyjna zmiana, ponieważ mechanizmy stosowane dotychczas przede wszystkim przez instytucje bankowe trafią bezpośrednio do luksusowych butików. Taki krok ma zapobiec legalizowaniu brudnych pieniędzy przez grupy przestępcze.

Limit 10 tys. euro. Jakich zakupów dotyczą nowe przepisy?

Granicą, która wymusi weryfikację, jest wspomniane 10 tys. euro, co aktualnie daje w przeliczeniu ok. 43 tys. złotych. Sprzedawca poprosi o dokument tożsamości niezależnie od formy płatności – przelewem, gotówką czy kartą. Surowe zasady pakietu AML zostaną nałożone na szeroką gamę przedsiębiorstw, które wcześniej nie musiały stosować takich obostrzeń względem swoich klientów.

Regulacje uderzą głównie w miejsca oferujące dobra luksusowe, które łatwo wykorzystać do prania pieniędzy. Wśród podmiotów zobowiązanych od lipca 2027 roku do żądania danych kupujących znajdą się m.in.:

  • salony sprzedające zegarki, biżuterię i towary premium,
  • salony samochodowe,
  • domy aukcyjne oraz galerie sztuki,
  • podmioty oferujące kryptoaktywa,
  • platformy zajmujące się crowdfundingiem.

Warto zwrócić uwagę, że przy operacjach gotówkowych limit wymagający legitymowania jest drastycznie niższy. Według eksperta wystarczy zakup za 3 tysiące euro, aby przedsiębiorca musiał zweryfikować podstawowe informacje o kliencie.

Przelew bankowy nie zwalnia już z weryfikacji. Co ciekawe – dla transakcji gotówkowych próg jest jeszcze niższy: uproszczone CDD wymagane jest już od transakcji w kwocie 3 000 euro. W praktyce oznacza to konieczność identyfikacji klienta, weryfikacji jego tożsamości oraz ustalenia, czy nie reprezentuje innego, ukrytego beneficjenta rzeczywistego

– zaznacza Mateusz Pniewski, CEO i współtwórca TransactionLink.

Jak w praktyce będzie wyglądać weryfikacja w sklepie?

Jeśli na przykład kupujesz w salonie pojazd wart więcej niż 43 tysiące złotych, procedura będzie przypominać formalności bankowe. Pracownik salonu będzie zobligowany do przeprowadzenia procedury należytej staranności (CDD). W jej ramach musi:

  • Spisać Twoje dane z dowodu tożsamości, czyli imię, nazwisko oraz numer PESEL, by po prostu wiedzieć, kim jesteś.
  • Określić tzw. beneficjenta rzeczywistego w przypadku, gdy kupujesz towar na firmę – trzeba ustalić, kto naprawdę kontroluje spółkę.
  • Dowiedzieć się, skąd pochodzą pieniądze, i ewentualnie zażądać dokumentów potwierdzających ich legalność przy gigantycznych sumach.
  • Śledzić powiązane zakupy. Rozbicie dużej kwoty na parę mniejszych paragonów nie przejdzie, bo sprzedawca musi je zsumować.

Brak zgody na podanie danych lub pokazanie dokumentu oznacza automatyczną odmowę sprzedaży. Pracownik sklepu nie robi tego złośliwie – za złamanie unijnych przepisów grożą mu ogromne sankcje finansowe.

Po co to wszystko? Unia chce uszczelnić system

Może pojawić się pytanie, czemu służy ta biurokracja. Wszystko rozbija się o blokowanie brudnych pieniędzy. Od lat struktury unijne próbują ograniczać przestępcom możliwość legalizowania gotówki z nielegalnych interesów. Wcześniejsze dziury prawne pozwalały na swobodne „czyszczenie” kapitału przez zakupy w salonach z autami, dziełami sztuki czy biżuterią.

Znowelizowane przepisy AML mają być spójnym murem przeciwko praniu brudnych pieniędzy w całym regionie UE. Śledczy otrzymają dzięki temu możliwość prześwietlania wędrówki ogromnych kapitałów i namierzania oszustów. Jednocześnie to olbrzymi problem dla tysięcy firm, które wcześniej nie zajmowały się papierologią. Wdrożenie narzędzi analitycznych w galeriach czy u jubilerów pochłonie masę pieniędzy i czasu.

Kupujący drogie towary będą musieli po prostu przywyknąć do nowych zasad przy kasie. Trzeba mieć świadomość, że od lipca 2027 roku bez fizycznego dowodu tożsamości w kieszeni nie wyjedziemy nowym samochodem z salonu ani nie kupimy drogocennej kolii.

Tu powstaje Dino w Wilanowie. Na osiedlu raczej nie wieje luksusem

ROLKI