Spis treści
- Rząd zamierza błyskawicznie blokować nielegalne wpisy w internecie
- Krzysztof Gawkowski uderza w cyfrowych gigantów. Podaje przykłady braku reakcji
- Ustawa o usługach cyfrowych zablokuje wolność słowa? Rząd odpiera zarzuty
- Sieciowe oszustwa i wykorzystywanie dzieci na celowniku nowych służb
- Widmo kar finansowych za brak DSA. Polska na szarym końcu Unii Europejskiej
Rząd zamierza błyskawicznie blokować nielegalne wpisy w internecie
Wtorkowe posiedzenie senackich komisji infrastruktury oraz kultury i środków przekazu przyniosło poparcie dla poprawek do nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Nowe regulacje mają umożliwić sprawniejszą eliminację zakazanych materiałów z sieci i wymusić na cyfrowych gigantach natychmiastowe wykonywanie poleceń odpowiednich urzędów.
Jedna z zatwierdzonych modyfikacji przewiduje wyraźne skrócenie okresu przejściowego między ogłoszeniem aktu prawnego a jego faktycznym wejściem w życie. Czas ten zostanie zredukowany z pierwotnie planowanych sześciu do zaledwie trzech miesięcy.
Kolejna zmiana dotyczy poszerzenia katalogu sytuacji, w których decyzjom można nadać rygor natychmiastowej wykonalności. Mowa tutaj o najbardziej drastycznych naruszeniach prawa, takich jak oferowanie wykonania morderstwa w sieci, próby nakłaniania innych osób do odebrania sobie życia oraz kierowanie karalnych gróźb w stronę ofiar.
Wszystkie modyfikacje zaproponowane w trakcie tego spotkania zyskały aprobatę członków połączonych komisji. Już w środę kolejnym krokiem będzie zajęcie się tymi propozycjami przez senatorów podczas obrad plenarnych.
Krzysztof Gawkowski uderza w cyfrowych gigantów. Podaje przykłady braku reakcji
Wicepremier i zarazem szef resortu cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski, argumentował, że błyskawiczne wprowadzenie zaktualizowanych przepisów jest niezbędne do szybkiego neutralizowania niebezpiecznych zjawisk przez struktury państwowe.
Zgodnie z relacją polityka, w ciągu minionego tygodnia polskie służby musiały interweniować w ponad stu sprawach dotyczących publikowania lub pochwalania planowanych napaści na placówki edukacyjne. Zdaniem szefa resortu cyfryzacji, w niemal połowie tych przypadków właściciele portali społecznościowych ignorowali zgłoszenia lub kasowali szkodliwe wpisy dopiero po upływie dwóch do trzech dób.
Krzysztof Gawkowski przypomniał także o niepokojących publikacjach odkrytych 9 października na portalu X. Po oficjalnym zgłoszeniu złamania prawa, platforma zarządzana przez Elona Muska miała dopiero po dziewięciu godzinach zażądać dodatkowych dowodów, a po dwóch dniach stwierdziła, że zgłoszony materiał nie łamie ich wewnętrznego regulaminu.
– Ta ustawa daje instrumenty, by natychmiastowa wykonalność następowała od razu po zgłoszeniu – przekonywał minister podczas omawiania proponowanych rozwiązań prawnych.
Ustawa o usługach cyfrowych zablokuje wolność słowa? Rząd odpiera zarzuty
Pierwotny wariant tej nowelizacji został w styczniu odrzucony przez prezydenta Karola Nawrockiego. Głowa państwa tłumaczyła swoją decyzję obawami o dławienie wolności wypowiedzi oraz poważnym zagrożeniem w postaci wprowadzenia odgórnej, urzędowej cenzury.
Obecny gabinet upiera się jednak, że celem nowych przepisów jest wyłącznie ochrona internautów, a nie kneblowanie zgodnych z prawem opinii. Krzysztof Gawkowski zaznaczał wielokrotnie, że fundamentalne swobody obywatelskie muszą być tak samo chronione w internecie, jak w świecie realnym.
Według zapisów projektu, nakazy ograniczające widoczność nielegalnych materiałów będą wydawane przez sądy oraz kompetentne urzędy państwowe. Internauta, którego wpis lub witryna zostaną objęte blokadą, zyska prawo do zaskarżenia tego werdyktu przed sądem powszechnym. W przypadku udowodnienia pomyłki organów, niesłusznie ukarany twórca będzie mógł żądać natychmiastowego odblokowania dostępu do swojej twórczości.
Dokument zakłada również stworzenie specjalnego rejestru witryn internetowych, które służą do masowego kolportowania zakazanych treści. Prowadzeniem tej specyficznej czarnej listy ma się zająć bezpośrednio prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Sieciowe oszustwa i wykorzystywanie dzieci na celowniku nowych służb
Wdrażane prawo ma obejmować swoim zasięgiem bardzo szerokie spektrum internetowych przewinień. Na liście znalazły się między innymi aktywności związane z wyłudzaniem pieniędzy, przywłaszczaniem cudzej tożsamości, przemytem ludzi, a także promowaniem zbrodniczych ideologii totalitarnych i sprzedażą fałszowanych produktów.
O błyskawiczne zdjęcie szkodliwych postów będą mogły wnioskować takie formacje jak Policja, prokuratura, Krajowa Administracja Skarbowa oraz Straż Graniczna. W sytuacjach niecierpiących zwłoki wydane dyspozycje będą musiały być realizowane w trybie natychmiastowym, co w szczególności dotyczy materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie nieletnich.
Każdy twórca internetowy, który uzna nałożoną blokadę za bezpodstawną, otrzyma narzędzia do złożenia oficjalnego odwołania. Zanim jednak sprawa trafi do państwowego urzędu, użytkownik będzie zobligowany do przejścia przez wewnętrzną procedurę reklamacyjną udostępnianą przez daną platformę cyfrową.
Widmo kar finansowych za brak DSA. Polska na szarym końcu Unii Europejskiej
Głównym zadaniem procedowanej nowelizacji jest zaimplementowanie w naszym kraju unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), który funkcjonuje w państwach członkowskich już od 17 lutego 2024 roku. Przepisy te zmuszają gigantów technologicznych do nadzorowania treści wrzucanych przez społeczność i dają krajowym instytucjom prawo do stanowczego usuwania materiałów łamiących prawo.
Krzysztof Gawkowski poinformował opinię publiczną, że Komisja Europejska mocno naciska na Warszawę w kwestii błyskawicznego przyjęcia tych regulacji. Według słów ministra, nasza ojczyzna jest obecnie jedynym państwem we wspólnocie, które wciąż nie wdrożyło tych dyrektyw. Jednocześnie polityk zaręczył, że formalna procedura notyfikacyjna już wystartowała.
Dalsza zwłoka w implementacji DSA może skutkować nałożeniem na polski budżet gigantycznych sankcji finansowych. Obecna władza ma ogromną nadzieję, że zaakceptowanie poprawek i narzucenie szybkiego tempa prac legislacyjnych przełamie zastój spowodowany wcześniejszym wecie prezydenta.
Finalny kształt tych regulacji zależy obecnie od przebiegu dalszych procesów w parlamencie. Uchwalenie tej ustawy nie oznacza automatycznie, że każdy krytyczny komentarz zniknie z sieci – blokady mają celować wyłącznie w wypowiedzi ewidentnie naruszające polskie prawo, a każdą decyzję urzędniczą będzie można podważyć na drodze sądowej.