Spis treści
- Sejm ponownie uchwalił ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Za było 237 posłów, przeciw 202, a jeden wstrzymał się od głosu.
- Posłowie przyjęli poprawkę KO, która wydłuża okres objęty daniną do końca marca 2027 roku.
- Pieniądze z podatku mają pomóc sfinansować program „Ceny Paliwa Niżej”. Teraz ustawą zajmie się Senat.
Sejm podjął decyzję w sprawie podatku, który ma objąć nadzwyczajne zyski firm działających na rynku paliwowym. W piątek posłowie ponownie uchwalili ustawę wprowadzającą tzw. windfall tax. Za jej przyjęciem zagłosowało 237 posłów, 202 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Teraz przepisy trafią do Senatu.
Wraz z ustawą Sejm przyjął dwie poprawki zgłoszone przez Koalicję Obywatelską. Pierwsza jest szczególnie istotna, bo wydłuża okres objęty podatkiem aż do końca pierwszego kwartału 2027 roku. Pierwotny rządowy projekt przewidywał opodatkowanie nadzwyczajnych zysków osiągniętych od marca do końca grudnia 2026 r.
Podatek od firm paliwowych także w 2027 roku
Przyjęcie poprawki oznacza, że nowa danina ma objąć okres od 1 marca 2026 r. do 31 marca 2027 r. Zmieniono w związku z tym również tytuł ustawy, który wskazuje już na okres od marca 2026 r. do marca 2027 r.
Druga zaakceptowana poprawka dotyczy przedsiębiorców sprzedających paliwa, ale ich nieprodukujących. W ich przypadku stawka podatku ma wynosić 50 proc. Dodatkowo należna kwota nie będzie mogła przekroczyć 50 proc. przypadającego proporcjonalnie na rok podatkowy dochodu lub zysku netto.
Inaczej będzie w przypadku producentów paliw. Dla nich stawka wyniesie 60 proc. podstawy opodatkowania. Nie oznacza to jednak zabrania przez państwo 60 proc. całego zysku przedsiębiorstwa.
60 proc. podatku, ale nie od całego zysku
Podatek dla producentów zostanie naliczony od nadwyżki przychodów ponad poziom ustalony za pomocą tzw. marży referencyjnej. Punktem odniesienia będzie historyczna marża danego przedsiębiorstwa z 2025 r., powiększona o 20 proc. Jednocześnie nie będzie mogła być ona niższa niż 2 proc.
Nowymi przepisami zostaną objęci przedsiębiorcy wytwarzający paliwa ciekłe w Polsce, a także określeni sprzedawcy paliw pochodzących z importu lub wewnątrzwspólnotowego nabycia. Podatek nie będzie więc dotyczył wyłącznie największych koncernów, których marki kierowcy znają ze stacji benzynowych.
W grze około 4 mld zł. Co z cenami paliw?
Najważniejsze dla kierowców jest jednak to, co ma się stać z pieniędzmi z nowej daniny. Pierwotnie rząd szacował wpływy z windfall tax na około 4 mld zł. Środki mają pomóc w finansowaniu programu osłonowego „Ceny Paliwa Niżej”. Według informacji Ministerstwa Finansów całkowity koszt programu wyniósł około 5,2 mld zł.
Podczas prac w Sejmie do ustawy dodano również możliwość obniżenia akcyzy na paliwa ciekłe. Minister właściwy do spraw finansów publicznych będzie mógł dokonać takiej zmiany w drodze rozporządzenia.
Premier Donald Tusk zapowiedział, że po podpisaniu nowej ustawy przez prezydenta rząd uruchomi kolejną odsłonę programu „Ceny Paliwa Niżej”. Pierwsza działała od końca marca do końca czerwca i obejmowała m.in. czasowe obniżenie VAT i akcyzy na benzynę oraz olej napędowy, a także mechanizm ceny maksymalnej. Druga odsłona obowiązywała od 17 do 31 sierpnia, już bez obniżonej akcyzy.
Prezydent skierował pierwszą ustawę do TK
To już drugie podejście rządzących do wprowadzenia windfall tax dla branży paliwowej. Pierwszą ustawę prezydent Karol Nawrocki skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Kancelaria Prezydenta wskazywała wówczas na zasadę niedziałania prawa wstecz.
Podobne zastrzeżenia KPRP zgłasza także wobec obecnych rozwiązań. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki ocenił ponadto, że firmy mogą przerzucić koszt podatku na inne podmioty. Rządzący argumentują z kolei, że przepisy są odpowiedzią na nadzwyczajną sytuację gospodarczą związaną z konfliktem na Bliskim Wschodzie i w ich ocenie mieszczą się w granicach konstytucyjnie dopuszczalnego odstępstwa od zasady niedziałania prawa wstecz.
Piątkowe głosowanie nie kończy jednak prac nad ustawą. Dokument trafi teraz do Senatu, a po zakończeniu parlamentarnej ścieżki legislacyjnej – do prezydenta.
