Inspektorzy zbadali chleb, bułki i tortille. Porażające wyniki

2026-09-25 16:49

Pity, chleby tostowe, tortille i bułki do hot dogów zostały wzięte pod lupę przez kontrolerów. Wnioski z badań są alarmujące. W 60 procentach sprawdzonych miejsc wykryto błędy, a blisko jedna trzecia analizowanych partii miała złe parametry fizykochemiczne. Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w przypadku deklaracji na opakowaniach.

Różne rodzaje chleba na półce w piekarni za szybą. O wynikach kontroli pieczywa przeczytasz w Eska.
Autor: Freepik.com Pieczywo w piekarni, różne rodzaje chleba i bułek, niektóre posypane mąką, inne ziarnami, widoczne przez szybę witryny. Ten obraz ilustruje problem z etykietowaniem pieczywa, o którym przeczytasz więcej na portalu Super Biznes.

Inspekcja zbadała pieczywo w dziesiątkach sklepów i u producentów

Badanie zrealizowała Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Urzędnicy przeanalizowali pakowane wyroby piekarskie, które cechują się przedłużonym terminem przydatności do spożycia.

Pod obstrzałem znalazły się pity, chleby, bułki do hot dogów, pieczywo tostowe, pinsy oraz tortille.

Działaniami objęto 80 producentów oraz placówek handlowych w całej Polsce. W 48 z nich wykryto uchybienia. Oznacza to, że błędy znaleziono w 60 procentach badanych miejsc.

Co istotne, kontrolerzy nie zgłosili uwag do walorów organoleptycznych pieczywa. Kłopoty pojawiały się głównie na etykietach i w wynikach badań laboratoryjnych.

Błędy na etykietach. Co kryje pieczywo?

Zdecydowana większość problemów wiązała się z nieprawidłowym oznakowaniem.

Błędy odnotowano w 42,8 proc. zweryfikowanych partii towaru. Zastrzeżenia dotyczyły m.in. składu, nazewnictwa, deklaracji wartości odżywczych oraz sposobu opisu poszczególnych składników.

Zdarzało się, że nazwa wyrobu mogła wprowadzać klienta w błąd co do faktycznego składu pieczywa.

IJHARS podała konkretne przykłady. Wśród nich wskazano określenia „Chleb proteinowy” oraz „Chleb niski indeks glikemiczny”, do których urzędnicy zgłosili wątpliwości.

QUIZ. To piłkarz czy siatkarz? Kurek, Świderski, Bołądź, Kiwior i inni. Szybka akcja, tylko jedna odpowiedź
Pytanie 1 z 20
Jakub Kiwior to:

„Tost maślany” bez prawdziwego masła

Jako jeden z przykładów kontrolerzy podali „Tost maślany”. Problem polegał na tym, że w procesie produkcji użyto składnika złożonego o smaku masła, zamiast prawdziwego masła.

Na sklepowej półce taki wyrób może do złudzenia przypominać klasyczny tost maślany. Dopiero uważne wczytanie się w etykietę ujawnia, z czym naprawdę mamy do czynienia.

Wątpliwości wzbudziło także oznaczenie „Bezglutenowego chleba z ziarnami z mąki ryżowej”. Komunikat wskazuje, że mąka ryżowa stanowiła tu jedynie dodatek, a główną rolę odgrywała skrobia kukurydziana.

Rozbieżności w zawartości cukru, tłuszczu i białka

Niezgodności ujawniono również w trakcie analiz laboratoryjnych.

W 31,9 procenta skontrolowanych partii zauważono nieprawidłowości w parametrach fizykochemicznych. W dużej mierze chodziło o różnice między faktyczną zawartością składników odżywczych a danymi umieszczonymi na etykiecie.

Problem dotyczył m.in. zawartości soli, białka, tłuszczu oraz cukrów.

Oznacza to, że deklaracje producenta nie zawsze szły w parze z wynikami szczegółowych badań.

Za mało błonnika w „wysokiej zawartości błonnika”

Urzędnicy natrafili również na przypadek, gdzie producent chwalił się „wysoką zawartością błonnika”, mimo że towar nie spełniał odpowiednich norm.

W skontrolowanym pieczywie odnotowano 4,7 g błonnika w 100 g wyrobu. Tymczasem przepisy wymagają, by w 100 g produktu znalazło się minimum 6 g tego składnika, aby móc użyć takiego określenia.

Błędy dotyczyły również niewłaściwego stosowania terminu „żywność barwiąca”, błędnego nazewnictwa oraz pomijania niektórych elementów w składzie.

Znak „Produkt Polski” używany bezprawnie

To jednak nie zamyka listy przewinień.

Inspektorzy zwrócili uwagę na zalecenia dotyczące przechowywania wyrobów piekarskich. Chodziło na przykład o maksymalny czas spożycia po otwarciu opakowania.

Problemy odnotowano też w przypadku znaku „Produkt Polski”. Niekiedy używano go w sposób nieprawidłowy lub po prostu brakowało stosownej dokumentacji potwierdzającej krajowe pochodzenie towaru.

IJHARS nakłada kary za wprowadzanie w błąd

W związku z wykrytymi uchybieniami IJHARS nałożyła kary wynikające z przepisów o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych.

Wnioski z kontroli są jednoznaczne: trzeba uważnie analizować składy produktów. Sama nazwa czy chwytliwe hasło marketingowe to za mało, aby zyskać pewność, co trafia na nasz stół.

Jusia piecze chleb

ROLKI