Spis treści
EBC ostrzega przed powrotem wysokiej inflacji w strefie euro
Obywatele państw posługujących się wspólną europejską walutą muszą przygotować się na gospodarcze turbulencje. Philip R. Lane pełniący funkcję głównego ekonomisty Europejskiego Banku Centralnego poinformował o nadejściu kolejnej fali drożyzny, za którą w dużej mierze odpowiadają rosnące ceny surowców energetycznych, w tym gazu ziemnego oraz ropy naftowej.
Takie przewidywania mają swoje mocne uzasadnienie w twardych danych. Portal WNP zwraca uwagę na doniesienia Eurostatu z sierpnia 2026 roku, z których wynika, że wskaźnik HICP w strefie euro podskoczył do poziomu 3,3 procent, podczas gdy jeszcze w lipcu wynosił 2,9 procent. To wynik znacznie odbiegający od zakładanego przez europejską instytucję celu na poziomie zaledwie dwóch procent.
Podczas rozmowy z dziennikarzami szwajcarskiego tytułu prasowego „Le Temps” główny ekonomista EBC wypowiadał się w niezwykle stanowczym i jednoznacznym tonie.
„Jesteśmy teraz świadkami drugiej fali wzrostu cen, nie tylko ropy, ale także gazu (...) Uważamy, że ta druga fala wzrostu cen energii powinna prowadzić do wyższej i bardziej uporczywej inflacji, zanim od połowy 2027 r. nastąpi jej spadek w kierunku naszego celu” - powiedział.
Biorąc pod uwagę najnowsze analizy banku centralnego z Frankfurtu, drastyczne koszty energii zagwarantują nam przedłużający się okres wysokiej inflacji. Będzie to oznaczało ciągłą presję na cenniki w punktach handlowych i usługowych, a ostateczne zdławienie niekontrolowanego wzrostu cen potrwa znacznie dłużej, niż pierwotnie zakładali analitycy.
Prognozy gospodarcze EBC dla Europy: Inwestycje obronne i program SAFE
Nawet w obliczu nadchodzącego kryzysu inflacyjnego przedstawiciel banku z Frankfurtu dostrzega powody do umiarkowanego optymizmu. Philip R. Lane podkreśla, że europejska gospodarka utrzyma powolne, ale stabilne tempo rozwoju. Przewiduje się, że w 2026 roku produkt krajowy brutto w krajach korzystających z unijnej waluty powiększy się o około jeden procent.
-
W przypadku mniej dotkliwego szoku jest kilka pozytywnych czynników, które powinny wesprzeć wzrost, takich jak np. znaczne wydatki publiczne podjęte w niektórych krajach Europy - tłumaczy ekonomista EBC.
Jakie dokładnie nakłady finansowe będą stymulować rynki? W grę wchodzi unijny mechanizm SAFE, z którego opłacana jest rozbudowa potencjału militarnego, a także potężne fundusze przeznaczone na gruntowną przebudowę infrastruktury na terenie Niemiec oraz dofinansowanie transformacji klimatycznej we wszystkich państwach członkowskich. To właśnie te szeroko zakrojone wydatki publiczne mają zagwarantować państwom strefy euro utrzymanie się na powierzchni i wypracowanie minimalnego wzrostu gospodarczego.
Pojawia się jednak absolutnie kluczowy wymóg, bo koszty funkcjonowania rynków energetycznych nie mogą ulec dalszemu pogorszeniu. Ekspert EBC zaznacza, że obecne prognozy opierają się na założeniu względnej stabilizacji, natomiast wszelkie drastyczne skoki na giełdach surowców zrujnują europejską gospodarkę. Sprawy te są ponadto ściśle powiązane z globalnymi napięciami politycznymi, które na bieżąco dyktują nastroje inwestorów.
Podwyżka stóp w strefie euro wpłynie na polską RPP i raty kredytów
Komunikaty wysyłane z niemieckiej centrali Europejskiego Banku Centralnego mogą wydawać się dla wielu osób abstrakcyjne, jednak odcisną one bardzo realne piętno na naszej krajowej sytuacji. Dotyczy to w szczególności obywateli obciążonych zobowiązaniami bankowymi. Zapowiedzi długotrwałego kryzysu cenowego i wynikające z niego ewentualne podwyżki oprocentowania to potężny cios dla kondycji finansowej Polski.
Gdzie leży przyczyna tego problemu? Spowolnienie tempa rozwoju gospodarczego w Niemczech, które pozostają najważniejszym partnerem handlowym naszego kraju, już w tej chwili uderza w rodzimych eksporterów. Najpoważniejszym wyzwaniem dla rynków finansowych będzie jednak bez wątpienia ostateczna wysokość stóp procentowych.
Jeżeli podczas zaplanowanych na końcówkę października obrad decydenci z EBC postanowią po raz kolejny wyśrubować koszt pieniądza, członkowie polskiej Rady Polityki Pieniężnej (RPP) znajdą się w niezwykle skomplikowanym położeniu. Staniemy przed bardzo trudnym dylematem:
- utrzymać dotychczasowe oprocentowanie (aktualna stopa referencyjna wynosi w Polsce 3,75 procent), co grozi drastycznym osłabieniem kursu złotówki względem europejskiej waluty;
- zdecydować się na podniesienie kosztu pieniądza w celu ratowania wartości polskiej waluty oraz walki z inflacją, co jednocześnie doprowadzi do obciążenia finansowego osób spłacających zadłużenie w bankach.
Przekładając to na prosty język, zacieśnianie polityki monetarnej przez instytucje we Frankfurcie wymusi na RPP podjęcie identycznych kroków. Z kolei jakakolwiek korekta w górę na naszym krajowym podwórku to niemal pewna gwarancja wystrzału wskaźnika WIBOR, co natychmiast wywinduje w górę comiesięczne opłaty za kredyty gotówkowe oraz hipoteczne oparte na zmiennej stopie procentowej. O tym, czy czeka nas drastyczne cięcie domowych budżetów, dowiemy się już w perspektywie kilkunastu najbliższych dni.
