Drożejące paliwo uderza w nasze portfele. Zapłacisz więcej za mięso, chleb i owoce

2026-07-19 21:07

Jeszcze chwilę temu podobne sprawunki kosztowały nas zauważalnie mniej. Obecnie konsumenci przecierają oczy ze zdziwienia przed sklepowymi półkami i na bazarach. Wzrost cen paliw błyskawicznie podbił koszty jedzenia. Skutek? Kupujemy skromniej, polujemy na rabaty i chętniej odwiedzamy rynki, aby zachować parę groszy.

Pylon stacji Orlen z cenami paliw. Obok na miniaturze czereśnie z ceną 30 złotych. O drożyźnie przeczytasz na Eska.
Autor: Paweł Dąbrowski / Super Express, Marek Kudelski / Super Express

Paliwo w górę, a z nim koszty żywności

Ekonomiści i handlowcy nie mają złudzeń – aktualny wzrost cen to nie jest zbieg okoliczności. Od początków lipca stawki na stacjach benzynowych poszybowały w górę, osiągając rynkowe wartości.

Większe wydatki na transport od razu przełożyły się na wzrost cen dostarczanej żywności. To z kolei błyskawicznie wpłynęło na kwoty, jakie widzimy na rynkach, w osiedlowych sklepikach i piekarniach.

Z tego powodu kupujący znów muszą głębiej sięgnąć do kieszeni za dokładnie ten sam asortyment, który do niedawna był znacznie tańszy.

Nowe ceny żywności uderzają w kupujących

Wyższe ceny na stacjach paliw zapoczątkowały nową falę drożyzny.

Coraz więcej konsumentów zdradza, że zanim dokona wyboru, najpierw obchodzi kilka punktów i wnikliwie analizuje cenniki, aby nie przepłacić.

Quiz. Wielcy sportowcy czasów PRL-u. Sprawdź, czy ich pamiętasz
Pytanie 1 z 15
Ile medali olimpijskich zdobyła Irena Szewińska?

Klienci oglądają każdą złotówkę

Na jednym ze stoisk w warszawskiej dzielnicy Ochota klienci nie ukrywają szoku. Jeszcze w poprzednim miesiącu warzywa i owoce były zdecydowanie tańsze. Obecnie ceny rosną z tygodnia na tydzień.

Wszystko drożeje. Na giełdzie też płacimy więcej za towar, więc i my musimy podnosić ceny – opowiada sprzedający tam pan Antoni.

Handlowiec wyjaśnia, że wiele towarów podskoczyło o 1–2 złote za kilogram, lecz są i takie, za które trzeba zapłacić o 3–4 złote więcej. Jako dowód wymienia maliny: niedawno za skromne pudełko brano 10 zł, a teraz to koszt rzędu 13 zł.

Drób i wieprzowina mocno w górę

Zaledwie chwilę temu przed sklepami z wędlinami widać było długie kolejki. Dziś frekwencja drastycznie spadła. Ludzie uważnie studiują etykiety z cenami i dopiero wtedy decydują się na zakup.

Ćwiartki z kurczaka skoczyły z 8,99 zł za kilo do 9,99 zł, by obecnie zatrzymać się na poziomie aż 12 zł. Prawdziwy ból głowy mają jednak kupujący filety drobiowe. Na wielu stoiskach cena za ten rodzaj mięsa wystrzeliła z 25 zł do blisko 31 zł.

Rzeźnicy dostrzegają też nową tendencję. Kupujący nie zamawiają już szynki na dekagramy, lecz proszą jedynie o kilka plasterków. Znaczna część z nich wybiera tańsze warianty wędlin lub wrzuca do koszyka to, co jeszcze chwilę wcześniej było bardzo omijane.

Koszty wędlin przekraczają granice

Czasy, gdy smaczna wędlina była w zasięgu ręki każdego Polaka, chyba minęły bezpowrotnie. Teraz dobrej jakości produkty z mięsa kosztują minimum 50 zł za kilogram.

Salami prowansalskie dobiło do 63 zł za kilogram, sucha kiełbasa do ponad 70 zł, a za pieczoną pierś z indyka trzeba zapłacić ponad 60 zł. Nawet budżetowa mielonka przekroczyła magiczną barierę 20 zł.

Przy stoiskach najczęściej można usłyszeć zrezygnowane stwierdzenie: „Tanio już było”.

Piekarnie także podnoszą ceny

Drożyzna uderzyła również w pieczywo. Niedawno słodka bułka z jagodami za 6 złotych wydawała się absurdalnie droga. Aktualnie za taką kwotę trudno cokolwiek kupić. Zazwyczaj ceny zaczynają się od 7 złotych w górę.

Ceny bochenków też wystrzeliły. Tradycyjna kajzerka to wydatek rzędu 70–80 groszy, a grahamka nierzadko przebija złotówkę. Podobnie z chlebami i innymi bułkami – trzeba dopłacić po kilkadziesiąt groszy, a w niektórych miejscach nawet całą złotówkę więcej.

Mieszkańcy stolicy tłumnie na bazarach

W pogoni za oszczędnościami rzesze ludzi odwiedzają ogromne bazary. Miejscem, które przeżywa niesamowity boom, stał się targ Olimpia zlokalizowany na warszawskiej Woli.

Każdego weekendu, od świtu, ciągną tu prawdziwe tłumy warszawiaków i mieszkańców okolicznych miejscowości. Zmotoryzowani muszą się nakręcić, aby zaparkować samochód, a przed stanowiskami sprzedaży stoją pokaźne grupy chętnych.

Osoby korzystające z tego rynku potwierdzają, że niektóre rzeczy da się nabyć za ułamek ceny, w porównaniu z osiedlowymi sklepikami czy typowymi rynkami.

Targowisko Olimpia jak powrót do przeszłości

Wielu kupującym targowisko Olimpia kojarzy się z legendarnym Stadionem Dziesięciolecia. Handluje się tam prosto z bagażnika, z drewnianych palet czy zaimprowizowanych stoisk. W tłumie miesza się polski, ukraiński i rosyjski.

To jak podróż w czasie do lat 90. ubiegłego wieku – komentują spacerujący tam konsumenci.

Nikomu jednak nie przeszkadzają polowe warunki. Najważniejszy stał się dzisiaj cennik. Skoro wszystko szybuje w górę, Polacy potrafią nadłożyć drogi i stać w kolejce, aby w ogólnym rozrachunku ocalić parę dziesiątek w portfelu.

CENY PALIW NIE POWINNY ZASKAKIWAĆ?!