Spis treści
- Dmitrij Miedwiediew oczekuje, że Rosja wytoczy Polsce proces o Belweder.
- Zgodnie z opinią byłego prezydenta, historyczny obiekt wybudowano z budżetu rosyjskiego imperium.
- To bezpośrednia odpowiedź na konflikt o budynek byłego konsulatu Rosji w Gdańsku.
- Warszawa stoi na stanowisku, że obiekt po dawnym konsulacie jest własnością Skarbu Państwa.
- Najnowsze pretensje Moskwy to kolejny rozdział dyplomatycznej przepychanki na linii Polska-Rosja.
Walka o prawa do nieruchomości w Gdańsku posłużyła jednemu z głównych stronników Władimira Putina za pretekst do wypowiedzenia kolejnych kontrowersyjnych opinii. Dmitrij Miedwiediew, pełniący funkcję wiceszefa Rady Bezpieczeństwa Rosji, stwierdził, że Moskwa ma pełne prawo pozwać Polskę i odebrać Belweder – zabytkowy pałac, który służy jako jedna z oficjalnych rezydencji prezydentów Rzeczypospolitej.
Słowa Miedwiediewa padły niedługo po tym, jak polski rząd złożył do sądu wniosek dotyczący statusu prawnego gmachu, w którym do niedawna mieścił się rosyjski konsulat w Gdańsku.
Dmitrij Miedwiediew uderza w Polskę i żąda zwrotu Belwederu
Według Miedwiediewa reprezentacyjny budynek, z którego korzysta polska głowa państwa, został sfinansowany z pieniędzy pochodzących ze skarbca rosyjskich carów.
Obecna rezydencja prezydenta Polski – Pałac Belweder – została zbudowana za pieniądze z rosyjskiego skarbu cesarskiego. To rosyjskie pieniądze – stwierdził Miedwiediew, cytowany przez rosyjską agencję TASS.
Polecany artykuł:
Miedwiediew zasugerował nawet, że Moskwa powinna podjąć kroki prawne, by sądownie odebrać Polsce pałac. Jego wystąpienie błyskawicznie obiegło media, stanowiąc kolejny element antypolskiej narracji rozsiewanej przez kremlowską propagandę.
Konflikt o były konsulat Rosji w Gdańsku
Zapalnikiem do wypowiedzi Miedwiediewa był spór majątkowy dotyczący dawnej placówki dyplomatycznej w Gdańsku. Po ogłoszeniu decyzji o likwidacji konsulatu rosyjscy dyplomaci zostali zobligowani do opuszczenia budynku najpóźniej do 23 grudnia 2025 roku.
Kreml nie zgadza się z polskim rządem i twierdzi, że dawny konsulat to własność Federacji Rosyjskiej. Polskie władze są nieugięte i kategorycznie zaznaczają, że obiekt jest państwowy. Z tego powodu sprawa trafiła na wokandę, a Warszawa domaga się oficjalnego nakazu wydania budynku. Właśnie to sądowe roszczenie stało się powodem kuriozalnych żądań Miedwiediewa w stosunku do Belwederu.
Historia Belwederu sięga znacznie wcześniej niż czasy rosyjskich zaborów
Retoryka wiceszefa rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa całkowicie pomija dawne dzieje prezydenckiej rezydencji. Przypuszcza się, że nazwa Belweder pochodzi jeszcze z czasów panowania królowej Bony – od włoskiego słowa "Belvedere", które oznacza po prostu „piękny widok”.
Za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w miejscu tym działała Królewska Fabryka Farfurów. Budowla zyskała swój dzisiejszy, klasycystyczny wygląd dopiero w epoce zaborów, po 1818 roku, kiedy to przeznaczono ją na siedzibę dla księcia Konstantego, brata cara Aleksandra I.
Po transformacji ustrojowej w 1989 roku w Belwederze rezydowali Wojciech Jaruzelski i Lech Wałęsa. Następnie główny urząd prezydencki przeniesiono do Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu, jednak Belweder nie stracił na znaczeniu i do dziś pełni funkcję reprezentacyjnej willi państwowej.
Wypowiedzi prominentnego polityka z Rosji są elementem wieloletniego, ciągnącego się napięcia pomiędzy Warszawą a Moskwą. Obejmuje ono nie tylko sferę militarną, ale obfituje także w liczne konflikty na tle historycznym i symbolicznym.