Chciał wyłudzić luksusowe auto za 2 miliony. Wypożyczalnia nie dała się nabrać

2026-04-23 7:37

Próba oszustwa „na dyrektora” w Warszawie zakończona fiaskiem. 23-latek chciał wyłudzić Bentleya wartego 2 mln zł, aby uniknąć zapłaty 12 tys. zł kaucji. Został zatrzymany przez wolskich policjantów, gdy przyszedł po odbiór pojazdu. Teraz grozi mu nawet osiem lat więzienia.

Bentley

i

Autor: Heydar Heydarov/ Shutterstock Czarny Bentley Continental GT Coupe, zaparkowany na bruku przed eleganckim budynkiem. Luksusowy samochód sportowy, który młody mężczyzna próbował wyłudzić. Więcej na ten temat przeczytasz na portalu Super Biznes.
Radio ESKA Google News
  • 23-letni warszawiak spróbował zdobyć dostęp do luksusowego Bentleya wycenianego na 2 miliony złotych.
  • Chcąc ominąć obowiązek wpłacenia 12 tysięcy złotych kaucji, podszył się pod dyrektora znanej korporacji.
  • Personel wypożyczalni zorientował się w oszustwie, co doprowadziło do aresztowania 23-latka.
  • Mężczyźnie grozi teraz wieloletnie więzienie, a wszystko przez błąd w jego pozornie sprytnym planie.

Zuchwała próba wyłudzenia Bentleya

Całe zdarzenie miało miejsce w jednym ze stołecznych punktów wynajmu samochodów premium. To właśnie tam 23-latek usiłował zrealizować pomysł, który miał mu zagwarantować bezpłatną jazdę niezwykle drogim pojazdem. Jego wybór padł na Bentleya wycenianego na blisko 2 miliony złotych. Pojawił się jednak jeden zasadniczy szkopuł: regulamin wypożyczalni wymagał zabezpieczenia w postaci kaucji wynoszącej 12 tysięcy złotych. Sprytny młodzieniec postanowił znaleźć sposób na obejście tej procedury.

Metoda „na dyrektora” w akcji

Według informacji przekazanych przez nadkomisarz Martę Sulowską z wolskiej komendy, 23-latek zdecydował się na kradzież tożsamości. Jego intryga bazowała na oszustwie „na dyrektora”: zadzwonił do wypożyczalni, przedstawiając się jako uprawniony przedstawiciel dużej firmy z sektora IT. Twierdził, że pełni tam funkcję dyrektora i potrzebuje pojazdu w celach służbowych. Dzięki takiemu rozwiązaniu uniknąłby opłacenia kaucji, która zostałaby uregulowana bezpośrednio z konta rzekomego przedsiębiorstwa. Plan wydawał się genialny, jednak nie wziął pod uwagę przezorności obsługi.

Czujność pracowników pokrzyżowała szyki

Pracownicy firmy wynajmującej zachowali wyjątkową ostrożność i profesjonalne podejście do klienta. Pewne detale w historii młodego mężczyzny wydały im się podejrzane – być może chodziło o jego wiek lub nieścisłości w opowiadanej legendzie. Personel postanowił dokładnie sprawdzić nietypowe zapytanie i skontaktował się z firmą IT, pod którą podszywał się klient. Szybko okazało się, że nikt o takim nazwisku nie zajmuje w niej stanowiska dyrektorskiego, a sama spółka w ogóle nie planowała wypożyczenia Bentleya. Po zdemaskowaniu oszustwa, pracownicy niezwłocznie powiadomili policję na Woli.

Zamiast luksusu – policyjna cela

Dla 23-latka zakończenie tej historii okazało się niezwykle bolesne. Pełen wiary we własny sukces, stawił się w wypożyczalni po odbiór wymarzonego Bentleya. Nie miał pojęcia, że wchodzi w zorganizowaną zasadzkę, przygotowaną przez obsługę i wolskich funkcjonariuszy. Policjanci czekali na niego i dokonali zatrzymania dokładnie w momencie, gdy chciał odebrać pojazd. Wizja darmowej przejażdżki warta miliony rozmyła się w ułamku sekundy.

Z punktu wynajmu młody oszust trafił prosto do aresztu. Zgromadzony materiał dowodowy nie pozostawiał złudzeń co do jego intencji. Zgodnie z komunikatem policji, czyn ten został sklasyfikowany jako usiłowanie popełnienia przestępstwa. Mężczyzna usłyszał zarzut próby oszustwa, za co grozi mu do ośmiu lat za kratkami. Jego przyszłość leży teraz w rękach prokuratury i sądu. Ten przypadek dowodzi, że nawet najbardziej przebiegły plan może lec w gruzach w zderzeniu z ludzką czujnością, a chęć zaoszczędzenia kilkunastu tysięcy złotych może zakończyć się surową karą.

QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy? Tak pracowano w PRL-u
Pytanie 1 z 15
Jak brzmiało słynne powiedzenie o pracy w PRL z końca lat 60. XX wieku?
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy. Tak pracowano w PRL-u
EKG 2026 - Miłosz Motyka, minister energii