Spis treści
- Ursula von der Leyen zabiera środki z funduszu SAFE. Miliardy euro trafią do Ukrainy
- Rząd Donalda Tuska liczył na pieniądze z SAFE. Polska chciała sfinansować własne zbrojenia
- Kraje Unii Europejskiej oburzone decyzją. Donald Tusk nie załatwił pieniędzy
- Ile miliardów z programu SAFE trafi na projekty obronne Ukrainy?
Ursula von der Leyen zabiera środki z funduszu SAFE. Miliardy euro trafią do Ukrainy
Deklaracja szefowej Komisji Europejskiej zszokowała przedstawicieli państw członkowskich, wliczając w to polityków z Warszawy. W trakcie przemówienia z 16 września Ursula von der Leyen zakomunikowała, że pozostałe środki z mechanizmu pożyczkowego SAFE zostaną przekierowane na zupełnie inne cele, niż pierwotnie planowano.
Wykorzystując pozostałe środki z SAFE, uruchomimy nowy program wspólnych projektów z firmami ukraińskimi – mówiła wprost Ursula von der Leyen.
Początkowo potężna pule pieniędzy miała zasilić unijny sektor zbrojeniowy. Szefowa KE postanowiła jednak, że fundusze w wysokości od 10 do nawet 20 miliardów euro wesprą kooperację militarną z firmami ukraińskimi. Europejscy decydenci nie spodziewali się tak drastycznej zmiany koncepcji, ponieważ wcześniej nikt nie wspominał o podobnych rozwiązaniach.
Kalkulacje dotyczące planowanych przesunięć budżetowych potwierdził niedawno odpowiedzialny za obronność unijny komisarz Andrius Kubilius.
Musimy jeszcze dokładnie ustalić, ile z tych niewykorzystanych pieniędzy będzie można wykorzystać, ale może chodzić o 10–20 miliardów euro – powiedział.
Inicjatywa zakłada niezwykle sprecyzowane działania, takie jak wsparcie finansowe dla europejsko-ukraińskiej tarczy antyrakietowej o nazwie FREYA. Docelowo system ten ma stanowić znacznie tańszą alternatywę dla amerykańskich wyrzutni Patriot, służących do ochrony przestrzeni powietrznej.
Rząd Donalda Tuska liczył na pieniądze z SAFE. Polska chciała sfinansować własne zbrojenia
Zmiana priorytetów szefowej Komisji Europejskiej wywołała sporą konsternację w szeregach polskiej administracji rządowej. Gabinet z Warszawy miał zupełnie inną wizję na spożytkowanie zaległych miliardów. Zaledwie w sierpniu Paweł Zalewski z resortu obrony narodowej publicznie deklarował, że państwo polskie przygotowuje się do kolejnej rundy naboru w mechanizmie SAFE.
Przede wszystkim będzie dogrywka w negocjacjach z Komisją Europejską. My przedstawimy nasze projekty, które chcielibyśmy dołączyć do tego mechanizmu – mówił Paweł Zalewski.
Gabinet pod wodzą Donalda Tuska zakładał przejęcie transz niewykorzystanych przez pozostałe państwa Unii. Te dodatkowe fundusze miały stanowić finansowy fundament dla rozwoju naszego narodowego przemysłu obronnego.
Obecnie realizacja tych założeń wydaje się niezwykle ryzykowna i mało prawdopodobna. Jeżeli Brukseli uda się przeforsować zaktualizowaną wizję, miliardy na rozwój polskiej zbrojeniówki całkowicie wyparują. Środki, zamiast zasilić rodzime fabryki zbrojeniowe, zasilą wspólne przedsiębiorstwa tworzone razem z administracją ukraińską. Z perspektywy Warszawy takie rozwiązanie jest po prostu wysoce niekorzystne.
Kraje Unii Europejskiej oburzone decyzją. Donald Tusk nie załatwił pieniędzy
Przemówienie Ursuli von der Leyen spowodowało lawinę pretensji i jawnego niezadowolenia na brukselskich korytarzach. Okazało się bowiem, że państwa Wspólnoty w ogóle nie brały udziału w ustalaniu nowych priorytetów. Nikt nie skonsultował tego pomysłu z krajami, które będą musiały wziąć na swoje barki ciężar finansowej odpowiedzialności za program pomocowy. Nawet bliskie relacje między Donaldem Tuskiem a szefową Komisji nie wystarczyły, aby zabezpieczyć dla naszego kraju fundusze na rozbudowę armii.
Fundusz SAFE opiera się na strukturze kredytowej, co zmusza państwa do uregulowania zaciągniętych długów w nadchodzących latach. Wiele rządów głośno wskazuje, że wyłączną decyzyjność o podziale reszty środków powinny posiadać kraje odpowiedzialne za spłacanie tych miliardowych zobowiązań, a nie brukselscy urzędnicy.
Takiej rozmowy z KE nie było. Póki co, to my, czyli państwa członkowskie, spłacamy pieniądze z tej pożyczki, a nie Komisja Europejska - powiedział bez ogródek unijny dyplomata w rozmowie z RMF FM.
Dziennikarze stacji RMF FM ustalili, że w trakcie rozmów roboczych unijni oficjele wyłącznie rzucali luźne hasła o ewentualnych transformacjach funduszu. Delegaci państw twardo odpowiadali wtedy, że wszystkie korekty finansowe wymagają pełnej akceptacji ze strony wszystkich rządów należących do Wspólnoty. Przewodnicząca zignorowała te apele i narzuciła ostateczną formę dystrybucji gotówki.
Ile miliardów z programu SAFE trafi na projekty obronne Ukrainy?
Konflikt o dysponowanie unijnymi pożyczkami komplikuje fakt, iż brakuje precyzyjnych wyliczeń dotyczących wolnych zasobów. Deklaracje Ursuli von der Leyen bazują wyłącznie na przybliżonych statystykach. Administracja brukselska chce rozdysponować pieniądze przed poznaniem końcowej wartości puli zwrotnej, co potrwa jeszcze kilkanaście tygodni.
Rządy krajów zrzeszonych w Unii Europejskiej muszą do końca października 2026 roku przedłożyć raporty z postępów przy realizowanych inwestycjach. Dopiero ta procedura ujawni faktyczną skalę niewykorzystanej gotówki z pożyczkowego portfela. Kuluarowe doniesienia wskazywały dotychczas na wolne fundusze oscylujące w granicach 10 miliardów euro.
Ostateczny kształt resztówek zależy głównie od decyzji dwóch państw. Administracja w Rzymie opóźnia złożenie podpisów pod pulą opiewającą na blisko 15 miliardów euro, ponieważ włoski resort finansów sprawdza skutki tej transakcji dla krajowego deficytu. Analogiczna blokada powstrzymuje rząd na Węgrzech, który dysponuje przydziałem około 16 miliardów euro, ale opóźnia sfinalizowanie stosownych umów. Finalne rozliczenie tych kwot zdefiniuje pozostały wolny budżet zbrojeniowy, ale urzędnicy Komisji Europejskiej wolą od razu obiecywać te fundusze Kijowowi zmagającemu się z lukami w kasie państwowej.