Spis treści
- Unijni urzędnicy przyglądają się nowym polskim przepisom, które czasowo obniżają VAT na paliwa.
- Komisja Europejska podkreśla, że dyrektywa o podatku od towarów i usług nie dopuszcza preferencyjnych stawek dla paliw kopalnych.
- Gabinet Donalda Tuska tłumaczy swój ruch koniecznością tłumienia inflacji i reagowania na napięcia na Bliskim Wschodzie.
- Zdaniem unijnych ekspertów, taka ulga rzadko przekłada się na realne spadki cen na stacjach.
- To nie pierwszy raz, kiedy Bruksela wyraża wątpliwości co do działań polskiego rządu w tym obszarze.
Niższy VAT na paliwa pod lupą Komisji Europejskiej
Ruch rządu Donalda Tuska o przywróceniu preferencyjnej stawki VAT na benzynę oraz olej napędowy nie przeszedł bez echa w strukturach unijnych. Louise Bogey, rzeczniczka KE ds. podatków, potwierdziła na antenie RMF FM, że Komisja analizuje polskie ustawodawstwo w tej sprawie. Chodzi o przepisy obowiązujące od 3 października 2026 roku, które zbijają podatek z 23 proc. do 8 proc., a mają potrwać do końca grudnia.
Działania te są elementem rządowej tarczy, roboczo nazywanej „Ceny Paliwa Niżej”, która w zamyśle ma chronić kierowców przed drożyzną. Pojawia się jednak problem z unijnym prawem. Jak zauważyła rzeczniczka KE, przepisy podatkowe we Wspólnocie nie uległy zmianie, co oznacza, że obiekcje Brukseli względem podobnych rozwiązań pozostają takie same jak w przeszłości.
Czy obniżony VAT na paliwa jest zgodny z prawem UE?
Kością niezgody są przepisy obowiązujące w Unii Europejskiej. Zgodnie z dyrektywą VAT, państwa członkowskie nie mogą obniżać stawek na tradycyjne paliwa silnikowe, takie jak olej napędowy czy benzyna. Gdy Polska w przeszłości zdecydowała się na podobny manewr, Bruksela nie kryła sprzeciwu i wystosowała oficjalne pismo ostrzegawcze, punktując niezgodność z regulacjami.
Chociaż nie uruchomiono wtedy oficjalnej procedury o naruszenie prawa UE, był to jasny sygnał dezaprobaty. Podobny krok zastosowała wcześniej Hiszpania, ale po reprymendzie z Brukseli wycofała się z obniżonego VAT-u, rekompensując to cięciem akcyzy, jak donosi RMF FM. Obecnie to Polska jest jedynym krajem członkowskim, który sięgnął po obniżkę podatku od towarów i usług na paliwa.
Jak rząd tłumaczy swoją decyzję?
Rząd odpiera zarzuty Brukseli, wskazując na nadzwyczajne okoliczności. Wcześniejsze wyjaśnienia Warszawy podkreślały czasowy i doraźny charakter preferencyjnych stawek. Zdaniem gabinetu Donalda Tuska cięcie podatku ma powstrzymać skoki cen wywołane niespokojną sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Z analiz rządu wynika, że wyższe koszty tankowania lawinowo podnoszą ceny transportu i towarów, uderzając bezpośrednio w domowe budżety Polaków. Polskie władze utrzymują, że wsparcie przy dystrybutorze to fundament gospodarczej stabilizacji. Już podczas poprzedniego sporu z KE, Warszawa dawała sygnały, że nie zrezygnuje z możliwości powrotu do niższych stawek podatkowych.
Co grozi Polsce?
Obecnie Komisja Europejska jedynie obserwuje sytuację i nie podjęła radykalnych kroków, jednak cierpliwość Brukseli ma swoje granice. Gdyby unijni urzędnicy zdecydowali się na wszczęcie procedury naruszeniowej, sprawa mogłaby w ostateczności trafić na wokandę Trybunału Sprawiedliwości UE.
Unijne instytucje mają wątpliwości nie tylko w kwestiach prawnych, ale także ekonomicznych. Eksperci KE zaznaczają, że manipulacja podatkiem rzadko w stu procentach przekłada się na niższe kwoty płacone przy kasie na stacji. Zgodnie z szacunkami Brukseli, realny zysk konsumenta jest nieproporcjonalnie mniejszy niż uszczerbek w państwowej kasie. Oznacza to, że obniżone wpływy podatkowe mogą nie dać tak dużej ulgi dla kierowców, jak zakłada rząd. Do końca roku można jednak tankować na preferencyjnych warunkach.
