Spis treści
Koniec brazylijskiego mięsa na unijnym rynku?
Z dniem dzisiejszym wchodzi w życie zakaz sprowadzania na teren Unii Europejskiej mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego z Brazylii. Krajowi producenci, zmagający się z południowoamerykańską konkurencją, przyjmują tę decyzję z zadowoleniem.
Jednakże w sektorze rolnym brakuje optymizmu. Związkowcy ostrzegają przed rychłym powrotem południowoamerykańskich dostawców. Wskazują, że Komisja Europejska musi niezwłocznie wdrożyć odpowiednie instrumenty prawne, które zagwarantują bezpieczeństwo rodzimym producentom.
Brazylia wypada z unijnego rynku
Unijni urzędnicy zdecydowali o zablokowaniu dostaw brazylijskich produktów odzwierzęcych oraz samego mięsa. Decyzja jest podyktowana brakiem dostarczenia przez stronę brazylijską odpowiednich zabezpieczeń dotyczących stosowania antybiotyków w celach wzrostowych oraz leków przeznaczonych dla ludzi.
To tymczasowe wytchnienie dla polskich przedsiębiorców przed zalewem tanich towarów.
Przedstawiciele przemysłu mięsnego przewidują, że strona brazylijska podejmie zmasowane działania, aby szybko wrócić na niezwykle intratny europejski rynek.
Brazylijski drób może szybko wrócić
Na piątek zaplanowano finisz audytu, który obejmuje branżę drobiarską oraz pszczelarską z Brazylii. Jeśli wnioski pokontrolne będą korzystne, Komisja Europejska prawdopodobnie zezwoli na ponowny import. Ostateczne zdanie należeć będzie do państw Wspólnoty.
To właśnie ten scenariusz spędza sen z powiek polskim producentom.
Unijni urzędnicy w ostatnim czasie zmienili retorykę w sprawie mięsa z Brazylii. Ditte Juul Jorgensen, pełniąca obowiązki nowej dyrektor generalnej Dyrekcji Generalnej ds. Handlu KE, poinformowała, że produkty z Ameryki Południowej spełniają wymogi unijne. Kłopotem jest to, iż rząd w Brasílii nie zaimplementował niektórych kluczowych przepisów.
To bardzo niepokojący komunikat dla rodzimego sektora.
„Zmiany tylko na papierze?”
Dariusz Goszczyński, szef Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej, uważa, że południowoamerykański potentat może wprowadzić zmiany wyłącznie prowizorycznie, pod wymogi trwającego audytu.
„Brazylia może wprowadzić na potrzeby audytu tylko część zmian, co nie musi oznaczać trwałej zmiany całego systemu produkcji i kontroli” – wskazuje Goszczyński.
Równocześnie pyta, czy takie działanie nie jest jedynie doraźną taktyką, mającą na celu nakłonienie Komisji Europejskiej do odblokowania handlu.
To jest właśnie ta perspektywa, która najbardziej przeraża polskich drobiarzy.
Polscy hodowcy chcą ochrony
Jeszcze więcej kontrowersji wywołuje sprawa brazylijskiej wołowiny. Odbudowa tego kanału eksportowego może potrwać znacznie dłużej, ponieważ ten segment nie podlega trwającym kontrolom. Producenci zza Atlantyku nie potrafią dostarczyć pełnej dokumentacji obejmującej całe życie hodowanych zwierząt.
Jednak dla europejskich producentów to nie jest moment na bierność.
Jacek Zarzecki, reprezentujący Polską Platformę Zrównoważonej Wołowiny, podkreśla, że wyeliminowanie brazylijskiej wołowiny z unijnego rynku to dla hodowców w Europie tylko „chwila oddechu”.
Czas na odpoczynek nie potrwa długo.
Import z Mercosur mocno rósł
Zarzecki przypomina, że jeszcze zanim wdrożono nowe obostrzenia, napływ wołowiny z państw Mercosuru, ze szczególnym uwzględnieniem Brazylii, notował potężne wzrosty.
Statystyki za maj i czerwiec wskazują na kilkunastoprocentowy wzrost importu z tego obszaru. Natomiast dane dotyczące pierwszego półrocza uwidaczniają znaczący skok brazylijskiego eksportu do UE.
Polscy producenci są zatem pełni obaw, że zniesienie obostrzeń doprowadzi do natychmiastowego zalania Europy mięsem z Brazylii.
„Nie czekajmy na kryzys”
W opinii Zarzeckiego, Komisja Europejska musi natychmiast rozpocząć prace nad instrumentami chroniącymi europejski sektor rolny.
„W tej sytuacji trzeba poważnie rozważyć uruchomienie klauzul ochronnych dla wołowiny” – wskazuje ekspert.
Takie rozwiązania pozwoliłyby na doraźne wstrzymanie preferencyjnego importu, w przypadku gdyby masowy import zagrażał stabilności europejskiego rynku.
W związku z tym polska branża alarmuje, aby nie zwlekać, aż kryzys osiągnie niepokojące rozmiary.
Chwila oddechu dla polskich hodowców
Wprowadzony dziś zakaz dla brazylijskich dostaw to dla polskiego sektora hodowlanego cenny zysk na czasie. Nie zwiastuje to jednak ostatecznego wyeliminowania południowoamerykańskiej konkurencji.
Brazylijczycy bez wątpienia spróbują powrócić do gry. Pozytywne wyniki trwających kontroli mogą sprawić, że towar ponownie trafi do Europy.
Dlatego branża w Polsce apeluje, aby tego czasu nie zmarnować.
Ograniczenia importowe są zaledwie prologiem do batalii o przetrwanie europejskiego rolnictwa. Odpowiedzialność za dalsze kroki spoczywa teraz na barkach unijnych urzędników.