Spis treści
- Sztuczna inteligencja zabierze nam pracę? To największe zagrożenie dla zatrudnienia
- Polacy są pewni, że AI nie zlikwiduje ich stanowisk
- Polacy planują zmianę zawodu przez sztuczną inteligencję, ale brakuje im chęci
- Brak szkoleń w Polsce. Pracownicy zapominają o własnym rozwoju
- Wykształcenie weryfikuje rynek. Ogromne różnice w statystykach doszkalania
- Mieszkańcy wsi w pułapce. Trudniejszy dostęp do kursów pogłębi nierówności
- Pracownicy po 40. roku życia kompletnie ignorują zagrożenie ze strony AI
- Polki częściej boją się sztucznej inteligencji, jednak wykazują wyższą elastyczność
- Automatyzacja obowiązków to fakt. Zmiany na rynku pracy będą powolne, ale dotkliwe
Sztuczna inteligencja zabierze nam pracę? To największe zagrożenie dla zatrudnienia
Nowoczesne algorytmy zdominowały zestawienie największych ryzyk dla krajowych etatów. Jak wynika ze zgromadzonych danych, aż 26 procent aktywnych zawodowo obywateli sądzi, że to właśnie sztuczna inteligencja i procesy automatyzacji uderzą w rynek pracy z niespotykaną siłą w ciągu najbliższego pięciolecia.
Zaraz za cyfrową transformacją uplasowały się kolejne czynniki budzące niepokój. Zestawienie uzupełniają rosnące koszty utrzymania działalności gospodarczej (18 procent wskazań), napływ konkurencyjnej siły roboczej z innych państw (15 procent) oraz pogarszająca się ogólna kondycja gospodarcza kraju (14 procent).
Polskie społeczeństwo doskonale widzi cyfrową rewolucję w sektorze zatrudnienia. Główny problem tkwi w tym, że większość badanych spodziewa się negatywnych konsekwencji wyłącznie u obcych ludzi. Powyższe wnioski stanowią część najświeższego raportu „Barometr Polskiego Rynku Pracy” autorstwa agencji Personnel Service.
Polacy są pewni, że AI nie zlikwiduje ich stanowisk
W tym miejscu ankiety ujawniają zaskakujący mechanizm wyparcia. Gdy dyskusja toczy się wokół szerokiego horyzontu zatrudnienia, badani nie kryją ogromnego niepokoju. Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy rozmowa schodzi na ich osobiste, codzienne obowiązki w biurze lub zakładzie.
Aż 61 procent pracujących deklaruje absolutny spokój i wierzy, że ich profesja wciąż będzie powszechnie wymagana za pięć lat. Ryzyko redukcji etatu dostrzega zaledwie 17 procent pytanych. Kolejna 22-procentowa grupa nigdy w ogóle nie podjęła tego tematu w swoich rozważaniach.
To właśnie ten gigantyczny kontrast między szerokim widmem strachu a prywatną pewnością siebie najbardziej przykuł uwagę analityków branży HR.
„Polacy widzą, że AI zmienia rynek pracy, ale wierzą, że ta zmiana ominie właśnie ich” – diagnozuje postawy społeczne Krzysztof Inglot, twórca firmy Personnel Service oraz doświadczony ekspert rynku zatrudnienia.
Specjalista zaznacza jednocześnie, że algorytmy wcale nie muszą doszczętnie wymieść konkretnych specjalistów. Zamiast tego z powodzeniem przejmą część rutynowych procedur, co doprowadzi do sytuacji, w której człowiek będzie zmuszony opanować kompletnie nieznane dotąd umiejętności.
Polacy planują zmianę zawodu przez sztuczną inteligencję, ale brakuje im chęci
Jak zachowają się podwładni znad Wisły, jeśli ich stanowiska naprawdę zostaną pochłonięte przez kody źródłowe?
Niemal co trzecia osoba uczestnicząca w badaniu (31 procent) zarzeka się, że bez oporów poddałaby się procesowi całkowitego przekwalifikowania. Następne 24 procent respondentów uparcie szukałoby etatu o identycznym profilu operacyjnym. Taka sama liczba pytanych nie potrafi w żaden sposób określić swoich działań w obliczu kryzysu.
Żeby zapewnić sobie płynność finansową, część załogi dobrowolnie zgodzi się na degradację prestiżu. Dokładnie 7 procent ankietowanych zadeklarowało podjęcie zatrudnienia poniżej swoich realnych kompetencji, kolejne 7 procent poważnie rozważałoby emigrację z kraju, a skromne 6 procent natychmiast zgłosiłoby się do lokalnego pośredniaka.
Wizja takich reakcji wypada obiecująco na statystycznych wykresach. W rzeczywistości jednak kryje się za nimi niezwykle groźne rozczarowanie.
Brak szkoleń w Polsce. Pracownicy zapominają o własnym rozwoju
Niestety, deklarowane na głos chęci kompletnie rozmijają się z twardą, rynkową rzeczywistością.
Bezwzględne liczby pokazują, że aż 60 procent aktywnych zawodowo obywateli w ciągu dwunastu ubiegłych miesięcy nie wzięło udziału w absolutnie żadnym warsztacie zwiększającym ich wartość biznesową.
Tylko 28 procent zespołu skorzystało z programów rozwojowych w całości finansowanych przez zakład pracy. Jeszcze mniejszy odsetek, wynoszący zaledwie 12 procent, postanowił pokryć koszty własnej edukacji z prywatnego portfela.
„Przekwalifikowanie wciąż traktujemy trochę jak koło ratunkowe, po które sięgniemy, kiedy pojawi się problem. Tyle że wtedy może być już za późno” – głośno przestrzega na kartach opracowania Krzysztof Inglot.
Właśnie w tym punkcie tkwi najbardziej zgubny błąd logiczny w planowaniu kariery. Analitycy przypominają, że budowanie zasobu nowych kompetencji wymaga spokoju i zabezpieczonej wypłaty, a nie gorączkowego pochłaniania wiedzy w obliczu otrzymania wypowiedzenia.
Wykształcenie weryfikuje rynek. Ogromne różnice w statystykach doszkalania
Najnowsze pomiary uwidaczniają także monstrualną przepaść w dostępie do edukacji, bezpośrednio uzależnioną od szczebla formalnego wykształcenia.
W gronie osób chwalących się akademickim dyplomem niemal połowa badanych, bo równo 49 procent, pojawiała się na szkoleniach zawodowych na przestrzeni ostatniego roku.
Dla porównania w grupie pracowników po technikach i ogólniakach taki krok podjęło już tylko 33 procent zatrudnionych.
Zdecydowanie najczarniejszy scenariusz maluje się przed absolwentami podstawówek i zawodówek. Na tym poziomie w zorganizowanej nauce uczestniczyło marne 17 procent osób. Olbrzymia grupa licząca 83 procent w ogóle nie rozwijała swoich skrzydeł.
To drastyczne rozwarstwienie przekłada się również na zadeklarowaną gotowość do przebranżowienia. W zupełnie obcej dziedzinie odnajdzie się 36 procent specjalistów po studiach, ale tylko 19 procent obywateli z najskromniejszym poziomem oficjalnej edukacji.
Mieszkańcy wsi w pułapce. Trudniejszy dostęp do kursów pogłębi nierówności
Co jeszcze uderza po lekturze raportu Personnel Service? Kluczową przeszkodą na drodze do samorealizacji okazuje się kod pocztowy.
W tętniących życiem metropoliach czas na dodatkowe wykłady wygospodarowało 51 procent aktywnych mieszkańców. Z kolei w spokojnych, wiejskich rejonach na rozwój postawiło ledwie 35 procent zatrudnionych.
W opinii socjologów rynku taki trend będzie bezwzględnie powiększał różnice i stygmatyzował uboższe regiony. Jednostki o solidnej pozycji nieustannie pompują w siebie wiedzę, podczas gdy kadra bezpośrednio narażona na technologiczny margines często nie dostaje najmniejszego wsparcia systemowego.
Pracownicy po 40. roku życia kompletnie ignorują zagrożenie ze strony AI
Autorzy zebranych zestawień wprost przecierają oczy ze zdumienia podczas analizy krzywej wieku respondentów.
Widmo deklasacji przez programy komputerowe najbardziej spędza sen z powiek dorosłym w przedziale 25-34 lata (wynik na poziomie 27 procent). Wśród nowicjuszy od 18. do 24. roku życia lęk odczuwa 21 procent, z kolei w sektorze wiekowym 35-44 lata wynik zatrzymał się na 19 procentach.
W późniejszych etapach dojrzałości obawa przed cyfryzacją zaczyna błyskawicznie znikać.
Wystarczy wspomnieć, że tylko 12 procent pracowników mających między 45 a 54 lata liczy się z marginalizacją własnej profesji. W najstarszej grupie weteranów rynkowych, czyli osobach ze stażem powyżej 55 lat, odsetek sceptyków drastycznie maleje do 7 procent.
Beztroskie podejście pokolenia czterdziesto- i pięćdziesięciolatków jawi się jako ogromna anomalia w perspektywie długoterminowej. Mowa tu bowiem o ludziach, którzy mają w perspektywie kilkanaście lat w biurach, a mimo to wykazują skrajną obojętność wobec rewolucji maszyn.
Polki częściej boją się sztucznej inteligencji, jednak wykazują wyższą elastyczność
Sondaże demaskują dodatkowo wyraźne różnice w percepcji świata podyktowane samą płcią badanych.
Dominację sztucznej inteligencji i zastąpienie człowieka robotami jako czołowe zagrożenie podaje aż 32 procent kobiet obecnych na rynku. Tymczasem u płci męskiej niepokój ten zatrzymał się przy granicy zaledwie 19 procent.
Równocześnie jednak zjawisko lęku słabnie w przypadku pytań o bezpieczeństwo własnego krzesła. Takie obawy wysuwa dokładnie 15 procent pań, w opozycji do 19 procent obawiających się mężczyzn.
Statystyki uwypuklają na sam koniec pewien pozytywny aspekt. Okazuje się, że to kobiety posiadają zdecydowanie szersze zaplecze psychologiczne pod kątem transformacji. Chęć poddania się procesowi przekwalifikowania wykazuje 34 procent z nich, pozostawiając w tyle 28-procentową grupę panów.
Automatyzacja obowiązków to fakt. Zmiany na rynku pracy będą powolne, ale dotkliwe
Grono ekspertów jednoznacznie tonuje nastroje, apelując o zdrowy rozsądek i przypominając, że żadna inteligentna sieć nie pozbawi nagle zatrudnienia milionów obywateli w ciągu jednej nocy. Przemiany systemowe uderzą w sposób znacznie mniej widowiskowy, wręcz podstępny.
Kody maszynowe będą stopniowo chłonąć konkretne moduły ludzkiej pracy, usprawniać powtarzalne obowiązki i powoli kształtować nowe, twarde pule wymagań od pracodawców na poszczególnych szczeblach.
Dlatego najcięższą przeszkodą nie okaże się wdrożenie obcej technologii do firmy, lecz brutalne uświadomienie sobie faktu, że wykonywanie tego samego zajęcia na starym stanowisku będzie niebawem zależało od puli zupełnie innych, nieprzećwiczonych talentów.