Spis treści
- Bartosz Fiałek ocenia limity Ministerstwa Zdrowia. Komentuje pracę chirurgów
- Bartosz Fiałek w ogniu krytyki. Patryk Słowik i Kataryna komentują wpis
- Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski apeluje o umiar
- Reumatolog Bartosz Fiałek prezentuje nowy model czasu pracy
- Ile powinien zarabiać lekarz według Bartosza Fiałka?
- Ministerstwo Zdrowia chce ograniczyć najwyższe pensje medyków
- Resort zdrowia planuje ustalić górną granicę zarobków dla personelu medycznego, co natychmiast spotkało się z gwałtownym oporem całego środowiska.
- Reumatolog Bartosz Fiałek opublikował ostry komentarz o spadającej liczbie operacji i pokazał w nim swoją autorską wizję uzdrowienia systemu.
- Sprawdź, z jakiego powodu rządowe koncepcje wywołują tak skrajne reakcje i w jaki sposób wpłyną na funkcjonowanie polskiej medycyny oraz dostęp do leczenia.
Zamierzenia Ministerstwa Zdrowia w kwestii modyfikacji siatki płac medyków zdominowały ostatnio publiczną debatę o sektorze ochrony zdrowia. Rządzący planują ustalić sztywny próg pensji dla poszczególnych osób wykonujących zawody medyczne w ramach publicznego finansowania. Zgodnie z tymi założeniami każda zatrudniona osoba mogłaby zarobić maksymalnie 240 zł brutto za jedną godzinę pracy.
Właśnie ten pomysł zablokowania swobodnego wzrostu wynagrodzeń w szpitalach stał się zarzewiem wielkiej internetowej kłótni. Całą awanturę zainicjował popularny w sieci reumatolog Bartosz Fiałek, który wprost ostrzegał przed negatywnymi skutkami takich regulacji dla pacjentów placówek publicznych.
Bartosz Fiałek ocenia limity Ministerstwa Zdrowia. Komentuje pracę chirurgów
Medyk zamieścił na platformie X wpis uderzający w plany rządzących. Dokonał w nim prostych obliczeń i stwierdził, że stawka rzędu 240 zł za godzinę przy konieczności przyjęcia trzech chorych daje lekarzowi zaledwie 80 zł za jednego pacjenta, a w sektorze prywatnym kwoty te są bez porównania wyższe.
Prawdziwą burzę wywołał jednak fragment dotyczący specjalistów od zabiegów operacyjnych. Bartosz Fiałek zasugerował, że odgórne narzucenie identycznych stawek bez względu na efektywność może całkowicie pozbawić chirurgów chęci do wykonywania kolejnych operacji.
Przy takiej propozycji chirurg zoperuje jeden pęcherzyk w ciągu dnia pracy, a nie cztery. Po co więcej? Większe ryzyko, większa odpowiedzialność, więcej pracy, a wynagrodzenie takie samo – napisał.
Bartosz Fiałek w ogniu krytyki. Patryk Słowik i Kataryna komentują wpis
Wypowiedź medyka natychmiast rozeszła się po internecie i sprowokowała mnóstwo ostrych reakcji. Dziennikarz Grzegorz Jankowski uznał te słowa za „skandaliczne" i dodał, że to „karykatura i parodia publicznej ochrony zdrowia". Z kolei związany z portalem Zero Patryk Słowik zasugerował chirurgom odmawiającym operowania potrzebujących z przyczyn finansowych, że „to niech lepiej od razu wyjeżdża z Polski".
Głos zabrała także znana blogerka Kataryna. Oceniła ona, że ewentualny wyjazd lekarzy skupionych wyłącznie na pieniądzach nie musi być problemem, ponieważ państwu polskiemu bardziej opłaci się opłacanie planowych zabiegów w placówkach u naszych południowych sąsiadów.
W polemikę wdała się również parlamentarzystka Lewicy Anna Maria Żukowska. Zwróciła ona uwagę, że internetowe publikacje reumatologa nie mają żadnej siły przekonywania i z pewnością nie ułatwiają merytorycznej rozmowy o kształcie publicznego lecznictwa.
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski apeluje o umiar
Zdecydowana reakcja nadeszła również z samego centrum środowiska medycznego. Jakub Kosikowski reprezentujący Naczelną Izbę Lekarską postanowił publicznie skomentować wywody Bartosza Fiałka. Rzecznik przypomniał, że zrobienie tylko jednego zabiegu w ciągu dnia oznaczałoby niewywiązanie się z kontraktu i w konsekwencji zwolnienie z pracy. Zaznaczył ponadto, że spora część środowiska chirurgicznego wcale nie otrzymuje wynagrodzenia na podstawie systemu procentowego, więc rządowe limity nie muszą automatycznie ucinać ich pensji.
Przedstawiciel izby zaznaczył również konieczność patrzenia na medyczne pensje przez pryzmat tego, ile zarabia przeciętny obywatel. W swojej internetowej odpowiedzi wezwał twórcę zamieszania do zachowania proporcji i napisał wprost, że „niektórym przyda się ochłodzić głowy".
Reumatolog Bartosz Fiałek prezentuje nowy model czasu pracy
Kiedy w sieci pojawiły się setki negatywnych opinii, główny zainteresowany opublikował kolejny i dużo bardziej rozbudowany tekst. Zwrócił w nim uwagę, że zbudowanie nowoczesnego systemu leczenia wymaga czegoś więcej niż rzucania pojedynczymi stawkami. Dodał też informację, że wcale nie popiera nieograniczonych wypłat ani przebywania w szpitalu po trzysta godzin w miesiącu, a jego sprzeciw dotyczy wyłącznie jednego limitu ustalonego dla wszystkich lekarzy bez różnicy.
Lekarz podzielił się z internautami własnym pomysłem na naprawę sytuacji. Jego koncepcja przewiduje twardy zakaz przekraczania 208 godzin pracy w miesiącu we wszystkich placówkach łącznie. Fiałek chce również zbudowania centralnego rejestru, który raz na zawsze ukróciłby proceder pokrywających się dyżurów w różnych podmiotach medycznych. Autor nazywa swój autorski projekt „tachografem lekarskim".
Ile powinien zarabiać lekarz według Bartosza Fiałka?
Reumatolog uważa również obecny model finansowy resortu zdrowia za całkowicie błędny. Jego zdaniem medyk pracujący na etacie powinien otrzymywać od czterech do pięciu średnich pensji krajowych, a ten na działalności gospodarczej od siedmiu do ośmiu takich sum. Fiałek zaznaczył przy tym konieczność całkowitego oddzielenia samej płacy za wykonaną usługę lekarską od kosztów zużytych materiałów oraz pracy personelu pomocniczego.
Autor wpisu żąda również natychmiastowego zlikwidowania jednolitej stawki godzinowej. Zaproponował uzależnienie pensji od posiadanej specjalizacji, poziomu odpowiedzialności, stopnia skomplikowania procedur oraz ogólnej jakości leczenia. Inaczej należałoby wyceniać zwykłą wizytę w przychodni, a inaczej dyżur w nocy lub trudny zabieg. Fiałek sugeruje po prostu wdrożenie systemu hybrydowego, w którym stała pensja łączy się z opłatą za realnie wykonaną usługę oraz wskaźnikiem jakości.
Ministerstwo Zdrowia chce ograniczyć najwyższe pensje medyków
Rządowe plany cięć stanowią tylko jeden z elementów potężnej przebudowy finansowania publicznych placówek medycznych. Urzędnicy resortu dowodzą, że ich głównym zadaniem jest uczynienie całego systemu bardziej przejrzystym i ukrócenie procederu pobierania gigantycznych kwot przez pojedynczych lekarzy ze środków publicznych.
Dokument znajduje się dopiero na etapie wstępnych konsultacji społecznych, jednak zarysowane w nim modyfikacje już teraz budzą skrajne reakcje całego personelu medycznego, polityków oraz pacjentów. Nadchodzące tygodnie przyniosą z pewnością kolejne gorące starcia wokół założeń tej niezwykle trudnej reformy.
