Spis treści
- Publiczne kwestionowanie przez Andziaks sensu płacenia podatków w kraju wywołało ogromne poruszenie, a minister finansów ocenił postawę celebrytki jako „bardzo egoistyczną”.
- Równocześnie wyszło na jaw, że powiązana z influencerką firma zarobiła blisko 2,85 mln zł, wykazując jedynie 26 tys. zł podatku, co zrodziło w przestrzeni publicznej pytania o przejrzystość rozliczeń.
- Sprawdź, w jaki sposób mechanizm estońskiego CIT-u umożliwia przedsiębiorstwom generowanie milionowych dochodów przy minimalnych bieżących kosztach fiskalnych i czy mamy do czynienia z legalną optymalizacją, czy kontrowersyjnym unikiem.
Czołowa polska influencerka Andziaks stała się bohaterką ogólnokrajowej debaty na temat systemu podatkowego. Burzę wywołała jej opinia dotycząca rzekomo zbyt wysokich danin obowiązujących nad Wisłą. Twórczyni internetowa otwarcie stwierdziła, że wolałaby odprowadzać podatki poza granicami Polski, tłumacząc swoje podejście między innymi brakiem osobistego korzystania z wielu usług opłacanych z budżetu państwa.
Takie stanowisko szybko doczekało się oficjalnej reakcji z kręgów rządowych. Wypowiedź celebrytki skomentował w rozmowie z TVN24 minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, który zaznaczył, że daniny publiczne nie stanowią bezpośredniej opłaty wyłącznie za te świadczenia, z których w danej chwili korzysta konkretny obywatel.
Podatki, jako minister finansów muszę to powiedzieć, w Polsce trzeba płacić. I to jest też budowanie silnej Polski – powiedział szef resortu finansów.
Polityk stanowczo odrzucił tok rozumowania zaprezentowany przez internetową twórczynię. Zwrócił uwagę na fakt, że pieniądze gromadzone z podatków zabezpieczają potrzeby ogółu obywateli, a nie jedynie tej grupy społecznej, która aktualnie potrzebuje wsparcia placówek edukacyjnych, medycznych czy innych państwowych instytucji.
Andrzej Domański ostro o słowach Andziaks
Szef resortu finansów zauważył również, że jeśli młoda osoba nie potrzebuje w danej chwili wsparcia państwowej służby zdrowia, nie daje to żadnej gwarancji, że sytuacja nie ulegnie zmianie w późniejszych latach.
To, że ktoś, mając dwadzieścia parę lat, nie korzysta z tej ochrony zdrowia, wcale nie oznacza, że za czterdzieści lat nie będzie z tego systemu korzystał – wyjaśnił Andrzej Domański.
Minister przypomniał także, że wpływy budżetowe pozwalają na utrzymanie publicznej infrastruktury, z której na co dzień korzystają przecież również obywatele wybierający prywatne szkoły czy gabinety lekarskie. Choć samą deklarację Andziaks polityk podsumował jako „bardzo egoistyczną”, od razu zastrzegł, że nie ma zamiaru dołączać do internetowego hejtu wymierzonego w celebrytkę.
Cała dyskusja wykracza zatem poza samą kwestię stawek podatkowych i dotyka tematu solidarności społecznej w utrzymywaniu państwa. Słowa influencerki zainicjowały poważną debatę nad tym, czy zamożni obywatele mają moralny obowiązek rozliczania się w kraju, nawet w sytuacji, gdy państwowe usługi zastępują na własną rękę rozwiązaniami komercyjnymi.
Spółka Andziaks Twinkle Candle: miliony zysku i niski podatek
Oliwy do ognia dolały publikacje dotyczące sprawozdania finansowego powiązanej z celebrytką firmy Twinkle Candle. Z dostępnych wyliczeń wynika, że w 2025 roku przedsiębiorstwo wypracowało blisko 2,85 mln zł zysku brutto przy wykazanym podatku rzędu 26 tys. zł. Choć początkowo tak duża różnica może budzić zdziwienie, wcale nie musi oznaczać złamania prawa czy nielegalnego unikania zobowiązań wobec fiskusa.
Główny doradca podatkowy firmy inFakt, Piotr Juszczyk, wskazuje na możliwe wytłumaczenie tej sytuacji. Zdaniem eksperta tak niski podatek względem zysku wynika prawdopodobnie z zastosowania tzw. estońskiego CIT-u. Specjalista zastrzega jednak, że to tylko hipoteza, a nie oficjalne potwierdzenie formy rozliczeń wybranej przez spółkę. Na bazie samych ogólnych wyników finansowych nie da się bowiem jednoznacznie określić ostatecznej skali obciążeń fiskalnych tego podmiotu.
Jak działa estoński CIT przy milionowych zyskach spółki?
Mechanizm określany mianem estońskiego CIT-u pozwala uprawnionym do tego firmom na przesunięcie w czasie momentu zapłaty podatku dochodowego. Mówiąc najprościej, jeśli wypracowany kapitał zostaje w spółce i nie trafia na konta wspólników, przedsiębiorstwo co do zasady nie musi odprowadzać bieżącej daniny w taki sposób, jak ma to miejsce w tradycyjnym systemie CIT.
Konieczność uregulowania należności wobec urzędu skarbowego powstaje przede wszystkim w momencie wypłacenia dywidendy właścicielom firmy. Danina naliczana jest także od tzw. ukrytych zysków oraz określonych kosztów niezwiązanych bezpośrednio z prowadzeniem biznesu. W praktyce oznacza to, że zestawienie wysokiego zysku księgowego z niskim podatkiem w danym roku nie świadczy o nadużyciach, ponieważ w tym modelu kluczowe jest przeznaczenie zarobionych środków. Rozwiązanie to obwarowane jest konkretnymi wymogami ustawowymi i nie zwalnia całkowicie z płacenia podatków, a jedynie odkłada ten obowiązek na przyszłość.
Podatki Andziaks i wyniki jej firmy to dwie odrębne sprawy
Analizując tę sytuację, należy wyraźnie rozgraniczyć dwa zupełnie niezależne od siebie wątki. Z jednej strony mamy bowiem kontrowersyjną deklarację Andziaks o chęci ucieczki z podatkami za granicę oraz ripostę ministra, a z drugiej – sprawozdanie jej spółki i wybrane metody księgowe. Trzeba pamiętać, że publiczne rozważania o zmianie kraju rozliczeń nie są równoznaczne z faktyczną zmianą rezydencji podatkowej, a widniejące w dokumentach firmy 26 tys. zł nie obrazuje pełnej kwoty danin odprowadzonych prywatnie przez samą influencerkę.
Stanowisko zaprezentowane przez Andrzeja Domańskiego nie pozostawia jednak żadnych złudzeń. Szef resortu finansów stanowczo odrzuca tłumaczenie niechęci do płacenia podatków rezygnacją z państwowych usług. Rzetelna ocena rozliczeń samej spółki wymagałaby z kolei dokładnego wglądu w jej szczegółową dokumentację księgową oraz znajomości wybranego przez nią modelu opodatkowania.
