Tragiczna śmierć na drodze. "Zobaczyłem samochód na drzewie"
Życie pana Tomasza i jego czwórki dzieci - Wiktorii, Emilii, Sandry oraz małego Nikodema - zatrzymało się 13 grudnia 2025 roku. To miał być zwykły dzień. Dziewczynki czekały na przystanku, aż mama odbierze je z internatu. Gdy spóźnienie zaczęło się przedłużać, a telefon milczał, w serca wkradł się paniczny strach.
Prawdę przyniósł radiowóz, który wjechał na podwórko. Pan Tomasz natychmiast pojechał na miejsce tragedii. Widok, który zastał, zostanie z nim na zawsze: rozbite auto na drzewie i ciało żony. W samochodzie był też 5-letni Nikodem. Chłopiec cudem przeżył, ale trauma pozostała.
"Nasz nowy dom": 100-letnia chata, która miała być rajem
Rodzina od lat własnymi rękami budowała swoje miejsce na ziemi. Pan Tomasz przewiózł ponad 100-letnią drewnianą chatę z sąsiedniej wsi i krok po kroku ją odbudowywał. Śmierć żony odebrała mu nie tylko ukochaną osobę, ale i środki oraz siły na dokończenie inwestycji.
Ukończenie tego domu byłoby uhonorowaniem marzenia naszej mamy
- mówiła wzruszona Wiktoria, najstarsza córka.
Budynek o powierzchni 120 metrów kwadratowych był w stanie surowym:
- Brak podłóg i łazienki.
- Brak mebli i podstawowych instalacji.
- Puste, zimne ściany zamiast rodzinnego ciepła.
Największy remont sezonu w ekstremalnych warunkach
Ekipa programu "Nasz nowy dom" stanęła przed gigantycznym wyzwaniem. To nie tylko jeden z największych metraży w tej edycji, ale przede wszystkim walka z naturą. Zimowa aura i siarczysty mróz stały się głównymi przeciwnikami budowlańców.
Na szczęście w pięć dni zmienili surową, stuletnią konstrukcję w nowoczesny i ciepły dom dla osieroconej czwórki dzieci. Ten odcinek to nie tylko relacja z budowy, to hołd dla miłości i determinacji ojca, który mimo bólu, walczy o lepsze jutro dla swoich pociech.
Zobacz zdjęcia PRZED i PO metamorfozie w naszej galerii poniżej!