Foto

i

Autor: eska.pl/cinema Ilustracja zastępcza

Listy do M.

2011-11-19 16:20

Dowiedz się, jak kręcono najbardziej romantyczną komedię roku!

Aura zimowa wyraźnie nie sprzyjała produkcji „Listów do M.” Na plan filmowy musiała zatem wkroczyć magia kina i specjalne maszyny do wytwarzania sztucznego śniegu. Ekipa „Listów do M.” zaczęła zatem nagminnie zaśnieżać las w Kampinosie oraz ulice Warszawy.

Prawdziwa ironia losu jest taka, że jeszcze kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć do filmu, cała Polska była pokryta prawdziwym śniegiem…

Prawdziwym wyzwaniem dla ekipy były sceny realizowane w popularnym centrum handlowym. Ekipa filmowa mogła realizować zdjęcia do filmu wyłącznie nocą, a oczywiście kręciła sceny, które w filmie dzieją się w ruchliwy, wigilijny dzień.

Na planie filmowym panowała wtedy iście świąteczna atmosfera i niezwykłe zamieszanie. Kasia Bujakiewicz, jako śnieżynka śpiewała „Santa Claus is coming to town”, Tomek Karolak i Roma Gąsiorowska w przepięknych świątecznych kostiumach Mikołaja i Mikołajki zabawiali ponad 150 dzieci i 300 dorosłych statystów, którzy grali Warszawiaków zaoferowanych ostatnimi zakupami świątecznymi.

Magiczna atmosfera świąt szczególnie widoczna była w scenach kręconych w agencji eventowej, której szefuje Wladi czyli Paweł Małaszyński. Matka boska, mikołajki, bałwany, trzej królowie, pingwiny, renifery i wszystkie inne świąteczne postacie kręciły się po korytarzu agencji. O wyjątkowe kostiumy ponad 100 statystów zadbała Magdalena Biedrzycka.