Czy w Polsce rzeczywiście jest więcej żmij?
„Nie powiedziałabym, że mamy do czynienia z plagą. W przypadku dzikich zwierząt takie określenie oznaczałoby nagły, nadzwyczajny wzrost liczebności populacji, a nic takiego nie obserwujemy. Raczej zwiększyła się liczba zgłoszeń i obserwacji żmij” – mówi dr Aleksandra Kolanek. Wzrost liczby zgłoszeń wynika z kilku czynników. Po pierwsze, żmije mają swój naturalny cykl aktywności. Zimują, a wiosną wychodzą z kryjówek, szukają partnerów do rozrodu i zaczynają intensywnie żerować. Wtedy rzeczywiście łatwiej je zauważyć. Latem, zwłaszcza w lipcu i sierpniu, są dobrze widoczne, bo jako zwierzęta zmiennocieplne często wygrzewają się na słońcu. Ciepło jest im niezbędne do funkcjonowania, między innymi do trawienia pokarmu.
Po drugie, dziś praktycznie każdy ma w kieszeni smartfon. Kiedy ktoś przypadkiem spotka żmiję, robi zdjęcie i publikuje je w mediach społecznościowych. Takich informacji jest znacznie więcej niż jeszcze kilkanaście lat temu, dlatego łatwo odnieść wrażenie, że węży przybyło. Tymczasem wszystko wskazuje na coś wręcz przeciwnego: liczebność żmij raczej spada. Wpływa na to przede wszystkim działalność człowieka, czyli przekształcanie środowiska, ale także pośrednio zmiany klimatu. Dlatego o pladze żmij nie można mówić ani dziś, ani – moim zdaniem – nie można było mówić w przeszłości - dodaje ekspertka.
Jakie jest realne zagrożenie ze strony żmij?
„Właśnie temu poświęciliśmy nasze badania. Są one kontynuacją klasycznych analiz prowadzonych jeszcze w latach 70. i 80. przez prof. Zbigniewa Szyndlara. Chcieliśmy sprawdzić, jak sytuacja wygląda obecnie, dlatego rozesłaliśmy ankiety do ponad dwóch tysięcy szpitali i innych placówek medycznych w całej Polsce” – tłumaczy dr Kolanek. Wyniki badań pokazują, że w ciągu ponad trzydziestu lat zarejestrowano 540 przypadków hospitalizacji po ukąszeniu żmii. Oznacza to, że skala zjawiska jest stosunkowo niewielka.
Analizowaliśmy nie tylko liczbę pacjentów, ale również ich wiek, płeć, miejsce ukąszenia, objawy, długość pobytu w szpitalu i ogólny stan zdrowia. Ponad trzy czwarte osób już w chwili przyjęcia oceniono jako będące w dobrym stanie. Większość została wypisana jeszcze tego samego dnia, część pozostawała na obserwacji dobę lub dwie. Dłuższe hospitalizacje należały do wyjątków – mówi ekspertka. Co ważne, nie odnotowano żadnych przypadków śmiertelnych z powodu ukąszenia żmii zygzakowatej.
Jak odróżnić żmiję od innych węży?
„Najłatwiej zwrócić uwagę na wzór biegnący przez grzbiet. U typowo ubarwionej żmii zygzakowatej zobaczymy charakterystyczny, ciągły zygzak ciągnący się niemal przez całe ciało. To najbardziej rozpoznawalna cecha tego gatunku i można ją dostrzec z bezpiecznej odległości” – wyjaśnia dr Kolanek. Warto pamiętać, że żmije są niewielkimi wężami, a dorosłe osobniki rzadko przekraczają 40–50 centymetrów długości. Ich jad służy przede wszystkim do zdobywania pokarmu, czyli polowania na drobne gryzonie.
„Z ich punktu widzenia człowiek nie jest ofiarą, tylko ogromnym potencjalnym drapieżnikiem. Dlatego żmija naprawdę nie chce marnować na niego swojej najcenniejszej broni. Kąsa dopiero wtedy, gdy nie ma możliwości ucieczki, została zaskoczona albo czuje się osaczona. To jej ostateczna forma obrony” – dodaje ekspertka. Co ciekawe, nawet liczba ukąszeń może być nieco zawyżona, bo ludzie często błędnie rozpoznają gatunki węży.
Jakie znaczenie mają żmije w ekosystemie?
Przede wszystkim regulują liczebność drobnych ssaków, zwłaszcza gryzoni. To właśnie myszy, nornice czy norniki stanowią podstawę ich diety. Ma to znaczenie nie tylko dla funkcjonowania naturalnych ekosystemów, ale również z punktu widzenia człowieka: w miejscach, gdzie gryzonie wyrządzają szkody, obecność żmij może być wręcz korzystna – mówi dr Kolanek. Gryzonie są ważnymi żywicielami kleszczy i rezerwuarem wielu drobnoustrojów, które te pasożyty mogą przenosić.
„Oczywiście nie można powiedzieć, że żmije rozwiązują problem chorób odkleszczowych, ale jako element całego ekosystemu uczestniczą w regulowaniu liczebności zwierząt, od których zależy populacja kleszczy” – dodaje ekspertka. Żmije odgrywają ważną rolę w przyrodzie, a jednocześnie od wieków budzą emocje znacznie większe, niż wynikałoby to z rzeczywistego zagrożenia.
Źródło PAP.