USA przyjmie ustawę z nowymi sankcjami wobec Rosji?
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że Kongres USA wkrótce może przyjąć ustawę przewidującą nowe sankcje wobec Rosji, w tym wysokie cła na towary z państw importujących rosyjską ropę. Jednocześnie zdementował rosyjskie doniesienia o rzekomym ukraińskim ataku dronowym na rezydencję Władimira Putina.
Trump mówił o planowanych działaniach legislacyjnych w niedzielę podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie Air Force One. W spotkaniu uczestniczył również senator Lindsey Graham, autor projektu ustawy sankcyjnej wobec Rosji. Prezydent podkreślił, że regularnie konsultuje się z Grahamem i poprosił go o przedstawienie szczegółów nadchodzącej inicjatywy.
Senator Graham zaznaczył, że aby zakończyć wojnę, konieczne jest wywarcie presji nie tylko na Moskwę, lecz także na kraje, które kupują rosyjskie surowce energetyczne. Projekt ustawy, złożony w Kongresie w kwietniu ubiegłego roku, zakłada m.in. dodatkowe sankcje wobec rosyjskiego sektora naftowego, tzw. floty cieni oraz możliwość nałożenia ceł sięgających nawet 500 proc. na towary z państw handlujących rosyjską ropą.
Co miałoby decydować o wysokości ceł?
Graham wyjaśnił, że o wysokości ceł decydowałby sam prezydent. Jak argumentował, państwa korzystające z taniej rosyjskiej ropy pośrednio wspierają machinę wojenną Kremla, a cła miałyby zmusić je do zmiany tej polityki.
Mimo szerokiego poparcia w Senacie, projekt utknął w komisji z powodu braku zgody Trumpa. Tymczasem politycy obu partii w Izbie Reprezentantów zapowiedzieli, że w styczniu doprowadzą do głosowania nad alternatywną wersją ustawy. Przewiduje ona obowiązkowe sankcje, zakaz inwestowania w Rosji przez Amerykanów oraz zamknięcie luk umożliwiających import rosyjskiej ropy pośrednio, m.in. przez rafinerie w Indiach.
Podczas tego samego spotkania z mediami Trump odniósł się także do rosyjskich oskarżeń o ukraiński atak dronowy na rezydencję Putina w Wałdaju. Potwierdził ustalenia amerykańskich służb wywiadowczych, według których do takiego ataku nie doszło. Przyznał, że początkowo brał pod uwagę wersję Kremla, jednak po weryfikacji informacji uznał ją za nieprawdziwą. Prezydent ponownie wyraził nadzieję na doprowadzenie do zakończenia wojny w Ukrainie.