Największą zaletą iPhone’a Air wciąż jest dla mnie jego waga i smukłość. 165 gramów i obudowa o grubości 5,6 mm robią różnicę nie tylko na papierze. Telefon jest zawsze pod ręką – w kieszeni kurtki, małej torebce czy nawet trzymany na smyczy. I tu ogromną rolę grają akcesoria zaprojektowane specjalnie pod ten model.
Case, ramka z regulowaną smyczą czy magnetyczny powerbank sprawiają, że Air faktycznie "żyje" razem ze mną. Mogę mieć go przy sobie bez poczucia, że noszę kolejny ciężki gadżet. To detal, ale po kilku miesiącach właśnie takie detale decydują o komforcie.
Najładniejszy i najbardziej estetyczny z całej trójki
Nie mam wątpliwości – spośród wszystkich nowych iPhone’ów to właśnie Air jest najbardziej estetyczny. Smukła sylwetka, pastelowe kolory, tytanowa ramka i minimalistyczna wyspa aparatu sprawiają, że ten telefon po prostu cieszy oko. Jest lżejszy wizualnie niż modele Pro i bardziej dopracowany niż bazowy iPhone 17.
To telefon, który kupuje się także dla wyglądu – i nie ma w tym nic złego. Po kilku miesiącach nadal łapię się na tym, że odkładam go ekranem do dołu, tylko po to, żeby jeszcze raz spojrzeć na tył obudowy.
Wydajność wystarcza – i to z zapasem
Procesor A19 Pro z 12 GB RAM-u w codziennym użytkowaniu sprawdza się bez zarzutu. Nie odczuwam braków wydajności, aplikacje działają płynnie, a system pozostaje responsywny. Jasne, wiem, że to wersja układu z jednym rdzeniem GPU mniej niż w modelach Pro, ale w praktyce nie ma to dla mnie większego znaczenia.
Air nie próbuje udawać telefonu dla najbardziej wymagających użytkowników. I dobrze – bo dzięki temu jest spójny w tym, czym ma być.
Aparat – wystarczający, ale nie kompletny
Jeden obiektyw 48 MP to kompromis, z którym trzeba się pogodzić. Do codziennych zdjęć wystarcza, jakość jest bardzo dobra, ale brak ultraszerokiego obiektywu czy makro czasem daje o sobie znać. To nie jest telefon dla kogoś, kto chce mieć maksymalną wszechstronność fotograficzną.
Za to przedni aparat z funkcją Center Stage sprawdza się świetnie przy wideorozmowach i spotkaniach online. To drobiazg, który po czasie okazuje się naprawdę przydatny.
Bateria to najsłabsze ogniwo
Jeśli coś można i trzeba wytknąć iPhone’owi Air, to jest to bateria. Przy intensywnym dniu ładowanie codziennie to norma, a czasem – niestety – konieczność. Pojemność 3149 mAh jest po prostu ceną za smukłość.
Z drugiej strony szybkie ładowanie i dedykowany magnetyczny powerbank częściowo ratują sytuację. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że sam powerbank ma niewielką pojemność – potrafi wydłużyć czas pracy, ale nie zawsze wystarcza na cały intensywny dzień. To raczej awaryjne wsparcie niż realna alternatywa dla ładowarki. Nie jest idealnie, ale przy założeniu, że Air ma być przede wszystkim lekki i poręczny, da się z tym żyć – o ile akceptuje się ten kompromis.
Podsumowanie po czterech miesiącach
iPhone 17 Air nie jest najlepszym iPhonem w ofercie Apple’a. I chyba nawet nie próbuje nim być. To telefon dla osób, które cenią lekkość, estetykę i komfort codziennego użytkowania bardziej niż tabelki ze specyfikacją.
Ma swoje minusy, głównie w postaci baterii i ograniczeń aparatu, ale nadrabia czymś trudnym do zmierzenia. Jest w nim coś, co sprawia, że chce się po niego sięgać. I po czterech miesiącach wciąż wiem jedno – design i lekkość były warte tej decyzji.