Sprawa Sobolewa od dawna budziła ogromne emocje. Wolontariusze i aktywiści od miesięcy alarmowali o dramatycznych warunkach, w jakich przebywały psy. Zwierzęta miały żyć w brudnych, przepełnionych kojcach, bez odpowiedniego leczenia, opieki weterynaryjnej i właściwego żywienia. Psy były chore, skrajnie zestresowane, a kontrole wykazały nieprawidłowości w dokumentacji oraz procedurach adopcyjnych. Dochodziło też do agresji między zwierzętami. Był to efekt złych warunków i niewłaściwego łączenia psów.
W sobotę sytuacja osiągnęła punkt kulminacyjny. Pod urzędem gminy w Sobolewie zebrał się tłum mieszkańców, obrońców zwierząt i aktywistów, którzy domagali się natychmiastowych działań. Protestujący ruszyli następnie pod bramy schroniska. Na miejscu pojawiła się również Doda, która od kilku dni nagłaśniała sprawę w mediach społecznościowych i, jak sama przyznawała, była w schronisku osobiście, widząc wszystko na własne oczy.
Schronisko w Sobolewie zamknięte
Kilka godzin po rozpoczęciu protestu pojawił się przełom. Premier Donald Tusk poinformował, że schronisko zostało zamknięte.
Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności i charakteru. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie - napisał premier.
Doda odniosła się do słów Donalda Tuska o Sobolewie
Doda nie kryła emocji. Udostępniła wpis premiera na Instagramie i krótko podsumowała:
Zrobiliśmy to!
Jednocześnie podkreśliła, że to dopiero początek, a zamknięcie placówki nie oznacza końca problemów. Wiele psów wciąż pilnie potrzebuje pomocy i, przede wszystkim, nowych domów. W jednej z relacji piosenkarka zaapelowała wprost o adopcję:
Proszę, uratujcie. Jest taki mały, zlękniony, rudy, krótkowłosy piesek. Ma rudy nos. Druga alejka, pierwszy kojec po lewej - mówiła, nie kryjąc wzruszenia.
Choć właściciel schroniska zaprzeczał zarzutom, zgłoszenia wolontariuszy, relacje świadków i ustalenia kontroli nie pozostawiły złudzeń. Sprawa szybko przyciągnęła uwagę mediów, influencerów i znanych osób. Oprócz Dody głos zabierali także inni celebryci, a internauci zwracali uwagę, że bez nagłośnienia tematu przez znane nazwiska o Sobolewie mogłoby być cicho.
Historia "Happy Dog” pokazała, jak ogromną siłę ma presja społeczna i jak wiele może zmienić konsekwentne nagłaśnianie problemu. Zamknięcie schroniska to ważny krok, ale dla wielu psów to dopiero początek drogi do normalnego, bezpiecznego życia.