Spis treści
Szokująca wiadomość dla fanów
Informacja o odejściu Tima Very’ego uderzyła w środowisko muzyczne z ogromną siłą. Artysta zasilił szeregi Manchester Orchestra w 2011 roku, przechodząc z formacji Waking Ashland. Przez kilkanaście lat był uznanym i lubianym perkusistą. Smutne wieści przekazano za pośrednictwem oficjalnych kanałów w mediach społecznościowych, co natychmiast wywołało lawinę kondolencji płynącą z każdego zakątka globu.
Więcej niż muzyk
W opublikowanym komunikacie członkowie zespołu obnażyli swoje emocje, wspominając zmarłego kolegę w niezwykle ciepłych słowach. Dla nich Very był przede wszystkim człowiekiem o gołębim sercu, którego naturalna życzliwość potrafiła kruszyć lody. Jego zaraźliwy śmiech rozładowywał każde napięcie, sprawiając, że w jego towarzystwie każdy czuł się jak u siebie w domu.
Zobacz też: Wstrząsające wspomnienia z planu "Na Wspólnej"! Serialowa wnuczka Dykiel ujawnia kulisy
Fundament zespołu z Atlanty
Energia Tima była paliwem napędowym dla całej formacji, zarówno w blasku reflektorów, jak i w trasowym busie. To on spajał grupę w trudniejszych momentach, budując atmosferę, w której znikają bariery. Muzycy podkreślają, że dzięki niemu relacje w zespole weszły na zupełnie inny poziom – współpracownicy stawali się przyjaciółmi, a przyjaciele rodziną.
Zobacz też: Nie żyje Leszek Mądzik. Wielki artysta odszedł w wieku 80 lat
Cisza po ostatnim koncercie
Na ten moment nie ujawniono przyczyn śmierci ani dokładnej daty odejścia 42-latka. Ta niewiedza jedynie potęguje szok wśród wielbicieli grupy, którzy zalewają sieć wspomnieniami z koncertów. Manchester Orchestra to uznana marka na scenie indie rocka – mają na koncie sześć albumów studyjnych i występy na gigantach takich jak Coachella czy Lollapalooza. Ostatnim wydawnictwem z udziałem Very’ego była EP-ka "The Valley of Vision".
Zobacz też: Richard Chamberlain nie żyje. Przez 70 skrywał wielką tajemnicę, kiedy ją ujawnił, fanki wpadły w rozpacz