Spis treści
Donald Gibb nie żyje. Aktor z "Zemsty frajerów" zmarł w wieku 71 lat
Amerykański aktor mierzył ponad dwa metry wzrostu, co naturalnie predysponowało go do ról potężnych osiłków, ochroniarzy oraz filmowych twardzieli. Choć nigdy nie grywał czołowych amantów, w latach 80. i 90. jego twarz kojarzył niemal każdy miłośnik kina. Paradoksalnie to nie produkcje sensacyjne, a występy w komediach przyniosły mu największą sympatię widowni. Ogromną popularność zagwarantowała mu kreacja w kultowym obrazie "Zemsta frajerów", dzięki której błyskawicznie stał się niezwykle rozpoznawalną postacią na wielkim ekranie.
Zobacz też: Nie żyje Leszek Mądzik. Wielki artysta odszedł w wieku 80 lat
Donald Gibb odszedł w Teksasie. Syn Travis pożegnał gwiazdora kina akcji
Informację o zgonie przekazał publicznie syn artysty, Travis Gibb. 71-letni aktor zmarł w spokoju, przebywając w swojej teksańskiej posiadłości w otoczeniu najbliższych. Rodzina w opublikowanym poruszającym komunikacie zaznaczyła, że dla świata był on cenionym gwiazdorem, jednak dla nich pozostanie przede wszystkim oddanym ojcem, dziadkiem oraz wiernym przyjacielem.
Bliscy wspominali jego ogromne serce i wielką chęć do utrzymywania bliskich relacji z wielbicielami. Mimo wizerunku groźnego giganta na ekranie, w życiu prywatnym wyróżniał się niezwykłym ciepłem oraz poczuciem humoru.
Ogromna część publiczności zapamięta go z roli Raya Jacksona, zawodnika nielegalnego turnieju sztuk walki w "Krwawym sporcie", gdzie na planie partnerował Jean-Claude'owi Van Damme'owi. Jego dorobek obejmuje również występy w "Conanie Barbarzyńcy" oraz "Hancocku", a także gościnne udziały w hitowych produkcjach telewizyjnych, takich jak "Z Archiwum X", "MacGyver" czy komediowym "Seinfeldzie".
Przed rozpoczęciem kariery przed kamerami w Hollywood, Donald Gibb profesjonalnie trenował koszykówkę oraz futbol amerykański. Aktor miał nawet za sobą poważne próby dostania się do zawodowego zespołu w prestiżowej lidze NFL. W ciągu ostatnich lat zdecydowanie rzadziej pojawiał się w przestrzeni publicznej.
Zobacz też: Wraca sprawa Gene'a Hackmana oraz Betsy Arakawy. Kobieta wykonała kilka telefonów przed śmiercią