Od śmierci Violetty Villas minie w tym roku 15 lat. Z tej okazji do kin wejdzie produkcja poświęcona legendzie polskiej sceny muzycznej, zatytułowana po prostu "Violetta Villas", w której w rolę gwiazdy wciela się aktorka Sandra Drzymalska, znana m.in. z unowocześnionej adaptacji "Lalki" Bolesława Prusa. Dla 33-latki możliwość zagrania zmarłej w tragicznych warunkach diwy okazała się nie lada przeżyciem. Mówiąc o niej podczas konferencji prasowej w Gdyni, nie potrafiła powstrzymać łez.
Margaret miała zagrać Violettę Villas
Pomysł na zrealizowanie filmu o Violetcie Villas pojawił się już ponad dekadę temu. Propozycję zagrania artystki złożono wówczas piosenkarce Margaret. Podobno to sam syn diwy, Krzysztof Gospodarek, miał dostrzec w niej uderzające podobieństwo do robiącej furorę również poza granicami Polski matki. Wokalistka zrezygnowała jednak z udziału projekcie. Dziś, po ponad dekadzie, wyjawiła powody swojej decyzji.
Margaret w rozmowie z serwisem Eska.pl wyjawiła, że faktycznie otrzymała propozycję wcielenia się w rolę Violetty Villas. Rozmowy z nią były prowadzone ponad dekadę temu, gdy film miał jeszcze zupełnie inną formę. Ostatecznie w produkcji z 2026 roku Villas zagra aktorka Sandra Drzymalska. Margaret jest wielką fanką kunsztu 33-latki i z pewnością obejrzy ją na wielkim ekranie.
Faktycznie, ale to było bardzo dawno temu, z 10 lat temu. Były prowadzone jakiegoś typu rozmowy, ale teraz to się nie wydarzyło. Jestem bardzo ciekawa, bo zagra ją Sandra Drzymalska - wspaniała aktorka. Jest moim crushem! Jestem ciekawa, jak ona tę rolę uniosła.
Artystka wyjawiła też, że nie czuje się emocjonalnie związana ze zmarłą w 2011 roku gwiazdą polskiej popkultury, stąd też decyzja o odrzuceniu złożonej jej dawno temu propozycji.
Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale ja już nie słuchałam Violetty Villas. Moimi ikonami są Grażyna Łobaszewska, Kayah... Po prostu nie ten PESEL.