Spis treści
Miała być jedną z najważniejszych artystek XXI wieku
Amy Winehouse miała wszelkie predyspozycje, by zbudować karierę, która trwałaby przez wiele dekad. Zdobyła zarówno oddane grono milionów fanów, jak i uznanie krytyków oraz dziennikarzy muzycznych. Dla wielu była jednym z najważniejszych odkryć XXI wieku i jedną z najbardziej utalentowanych artystek swojego pokolenia. Przełomowym momentem w jej karierze było wydanie w 2007 roku drugiego albumu studyjnego "Back to Black". Płyta odniosła ogromny sukces i na stałe zapisała się w historii muzyki. To właśnie z niej pochodzą dwa największe przeboje wokalistki: "Rehab" oraz tytułowe "Back to Black". Za utwór "Rehab" Amy zdobyła trzy nagrody Grammy, w tym statuetkę za Piosenkę Roku. Artystka wyprzedawała koncerty, występowała na najważniejszych festiwalach i współpracowała z największymi nazwiskami światowej sceny muzycznej. Wszystko wskazywało na to, że jest to dopiero początek wyjątkowej kariery. Los potoczył się jednak zupełnie inaczej.
Dzień śmierci Amy Winehouse
Amy Winehouse zmarła 23 lipca 2011 roku w swoim domu w Londynie. Artystkę znaleziono martwą po południu. Po raz ostatni widziano ją żywą około godziny 2:00 w nocy. Według relacji ochroniarza była w dobrym nastroju – śmiała się, słuchała muzyki i oglądała telewizję. Około godziny 10:00 ochroniarz próbował ją obudzić, jednak nie uzyskał żadnej reakcji. Nie wzbudziło to jego niepokoju, ponieważ wokalistka często spała do późnych godzin porannych. Kiedy wrócił do jej pokoju około 15:00, zauważył, że nie oddycha i nie ma wyczuwalnego pulsu. Wezwani na miejsce ratownicy nie byli już w stanie jej pomóc. Po przeprowadzeniu sekcji zwłok ustalono, że przyczyną śmierci był wstrząs wywołany ostrym zatruciem alkoholem. Do tragedii doszło po okresie abstynencji, co znacząco obniżyło tolerancję organizmu na alkohol.
Walczyła z nałogami
O problemach osobistych Amy Winehouse media pisały jeszcze zanim osiągnęła światową sławę. Już w 2005 roku pojawiały się doniesienia, że artystka zmaga się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Pierwszą terapię odwykową podjęła w czasie prac nad albumem „Back to Black”. Początkowo wydawało się, że sytuacja się poprawia, jednak w 2006 roku ponownie wróciła do nałogu. Według osób z jej otoczenia duży wpływ na pogorszenie stanu psychicznego wokalistki miała śmierć ukochanej babci, z którą łączyła ją wyjątkowo silna więź. W 2007 roku badania wykazały w jej organizmie obecność heroiny, ecstasy, kokainy, ketaminy oraz alkoholu. Amy otwarcie przyznała również, że paliła crack. Równocześnie przyjmowała leki psychotropowe i zmagała się z poważnymi problemami psychicznymi, w tym z epizodami samookaleczania oraz zaburzeniami nastroju.