Samochód pozostaje jednym z najważniejszych środków transportu podczas wakacji. Według raportu Eurocamp Polska 78% badanych wyjeżdża na wakacje własnym autem, a 56% deklaruje, że podczas urlopu korzysta z samochodu częściej niż kilka lat temu. To oznacza dłuższe trasy, więcej bagażu, częstsze postoje i większą potrzebę dobrego przygotowania kierowcy oraz auta. Lato to także jeden z najbardziej wymagających okresów na drogach. Według danych Komendy Głównej Policji w ubiegłym roku najwięcej wypadków odnotowano w sierpniu - 2 247 zdarzeń. To pokazuje, że wakacyjna trasa wymaga nie tylko dobrego planu, ale też większej uważności kierowcy.
Zdaniem Gosi Rdest właśnie wtedy najważniejsze są podstawy: wypoczęty kierowca, sprawne auto, dobrze zaplanowane postoje i umiejętność odpuszczenia, kiedy sytuacja na drodze robi się nerwowa.
Na torze szybkość nigdy nie jest przypadkiem. Jest efektem przygotowania, koncentracji i przewidywania. Dokładnie te same zasady działają na zwykłej drodze, szczególnie kiedy jedziemy z dziećmi. Różnica jest taka, że w rodzinnej podróży nie chodzi o czas przejazdu, tylko o to, żeby bezpiecznie dojechać na miejsce. Rodzice często świetnie planują noclegi, atrakcje i walizki, ale samą podróż traktują jak etap, który trzeba po prostu przetrwać. A przecież podróż też jest częścią wakacji. Jeśli ruszamy zestresowani, niewyspani i z założeniem, że musimy nadrobić każdą minutę, sami podnosimy ryzyko na drodze - mówi Gosia Rdest.
1. Pierwsze kilometry potraktuj jak okrążenie rozpoznawcze
Po załadowaniu samochodu auto zachowuje się inaczej niż na co dzień. Ma większą masę, może wolniej reagować na hamowanie, inaczej wchodzić w zakręty i mocniej odczuwać boczny wiatr, szczególnie jeśli ma box dachowy albo bagażnik rowerowy. Dlatego pierwsze kilkadziesiąt minut trasy warto przejechać spokojniej: bez gwałtownych manewrów, bez wyprzedzania „na siłę” i bez próby natychmiastowego nadrabiania czasu.
Na torze pierwsze okrążenia służą wyczuciu samochodu, opon, hamulców i warunków. W rodzinnej podróży jest podobnie. Jeśli auto jest pełne bagaży, dzieci siedzą z tyłu, a na dachu mamy box, nie można zakładać, że będzie prowadziło się dokładnie tak samo jak puste auto w mieście - podkreśla Gosia Rdest.
2. Pakuj auto tak, jakby każdy przedmiot miał znaczenie
Wakacyjny bagaż to nie tylko walizki. To także wózek, hulajnoga, zabawki, torby z jedzeniem, butelki z wodą, sprzęt plażowy czy akcesoria sportowe. Najcięższe rzeczy powinny znaleźć się jak najniżej i jak najbliżej oparcia tylnej kanapy. Luźne przedmioty nie powinny leżeć na półce pod tylną szybą ani między pasażerami, bo podczas gwałtownego hamowania lub zderzenia mogą stać się realnym zagrożeniem.
Warto pamiętać, że masa przedmiotu się nie zmienia, ale gwałtowne wytracenie prędkości sprawia, że uderza on z dużo większą siłą. W scenariuszu zderzenia luźne przedmioty mogą oddziaływać nawet 20-30 razy mocniej niż wynikałoby z ich normalnej wagi - półlitrowa butelka wody może zachować się jak ciężar ok. 10-15 kg, a 1,5-litrowa jak ok. 30-45 kg.
Dobrze spakowane auto to nie kwestia porządku, tylko bezpieczeństwa. Na torze każdy element musi być zabezpieczony, bo przy przeciążeniach nie ma miejsca na przypadek. W aucie rodzinnym zasada jest taka sama: nic ciężkiego nie powinno latać luzem po kabinie - mówi Gosia Rdest.
3. Patrz kilka samochodów do przodu
Jedna z najważniejszych umiejętności kierowcy wyścigowego to patrzenie daleko przed siebie. Nie tylko na auto tuż przed maską, ale kilka ruchów do przodu: kto hamuje, kto zmienia pas, gdzie tworzy się korek, gdzie ktoś może nagle włączyć się do ruchu. W podróży rodzinnej ta sama zasada pozwala szybciej przewidywać zagrożenia i unikać gwałtownego hamowania.
Dzieci z tyłu, rozmowy, nawigacja i zmęczenie mogą zawężać uwagę kierowcy. Dlatego warto świadomie przypominać sobie: patrzę dalej niż tylko na samochód przede mną. Im wcześniej widzę sytuację, tym spokojniej mogę zareagować - tłumaczy.
4. Po postoju daj sobie chwilę na ponowne wejście w rytm jazdy
Postój nie kończy się w momencie zamknięcia drzwi i włączenia silnika. Po przerwie kierowca często wraca do auta z głową zajętą dziećmi, toaletą, tankowaniem albo zmianą planu trasy. Dlatego pierwsze minuty po postoju warto potraktować jak ponowne wejście w rytm: spokojne tempo, pełna koncentracja, sprawdzenie lusterek, pasażerów, pasów i nawigacji.
Na torze po neutralizacji albo przerwie kierowca nie wraca od razu do maksymalnego tempa. Najpierw odzyskuje rytm. W rodzinnej podróży też warto dać sobie kilka minut spokojniejszej jazdy po każdym postoju - wyjaśnia Gosia Rdest.
Regularne przerwy są też ważne dla koncentracji. GDDKiA rekomenduje, by w trakcie długiej jazdy robić postoje co 2-3 godziny - nawet krótkie, połączone z wyjściem z auta i ruchem.
5. Reaguj na pierwsze objawy zmęczenia, zanim zrobi się niebezpiecznie
Zmęczenie za kierownicą rzadko pojawia się nagle. Najpierw kierowca zaczyna częściej mrugać, ziewać, traci płynność jazdy, gorzej utrzymuje tempo, mniej pamięta z ostatnich kilometrów albo zaczyna reagować z opóźnieniem. To sygnały, których nie warto bagatelizować.
Najbardziej niebezpieczny moment to ten, w którym kierowcy wydaje się, że jeszcze da radę. Jeśli łapiemy się na tym, że jedziemy bardziej automatycznie, później zauważamy znaki albo zaczynamy się irytować, to nie jest moment na kolejną kawę i zaciskanie zębów. To jest moment na postój - podkreśla Gosia Rdest.
Bezpieczna podróż zaczyna się od decyzji
Wakacyjna trasa z rodziną nie musi być stresującym wyzwaniem. Może być spokojnym początkiem urlopu, jeśli kierowca zadba o przygotowanie, odpoczynek i właściwe nastawienie. Zdaniem Gosi Rdest najważniejsze jest to, by nie traktować drogi jak przeszkody do pokonania.
Kiedy jadę z dziećmi, priorytety są bardzo jasne. Nie chodzi o tempo, tylko o odpowiedzialność. Możemy dojechać później, możemy zrobić dodatkowy postój, możemy zmienić plan. Najważniejsze, żeby wszyscy dotarli bezpiecznie - podsumowuje Gosia Rdest.