Spis treści
Dziwny gol i porażka w Miami. Debiut Lewandowskiego
Na pierwszy występ polskiego napastnika w barwach nowego klubu kibice z Chicago musieli trochę poczekać. Początkowo spotkanie planowano na czwartek, jednak plany pokrzyżowała fatalna jakość powietrza wywołana pożarami w Kanadzie. Kiedy w końcu piłkarze wybiegli na murawę, mecz rozpoczął się dla zespołu Polaka doskonale. W 18. minucie kibice byli świadkami wyjątkowo pechowego zdarzenia dla obrońców gospodarzy. Ian Fray, jamajski zawodnik Interu, wycofał piłkę do swojego bramkarza. Rocco Rios Novo minął się z futbolówką, a ta powoli wtoczyła się do siatki.
Przeczytaj także: Szokująca propozycja Donalda Trumpa dla szefa FIFA po mundialu! Już o tym głośno
Goście nie cieszyli się jednak z prowadzenia zbyt długo. Głównym aktorem widowiska został legendarny napastnik z Urugwaju. Pod nieobecność Lionela Messiego, który odpoczywał po mistrzostwach świata, Luis Suarez wziął sprawy w swoje ręce. W 27. minucie skutecznie egzekwował rzut karny, a niedługo po zmianie stron, w 51. minucie, zdobył drugą bramkę dla Interu.
Lewandowski w cieniu rywala. Problemy Chicago Fire
Polski gwiazdor, który zasilił szeregi zespołu z Chicago 29 czerwca, po latach spędzonych na europejskich boiskach, przebywał na boisku nieco ponad godzinę. Niestety, nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Niedługo po tym, jak Robert Lewandowski opuścił plac gry, jego koledzy wyrównali po trafieniu Puso Dithejane. Remis dawał szansę na zdobycie cennego punktu. Jednak w samej końcówce, w 87. minucie, Preston Plambeck zdobył zwycięską bramkę dla gospodarzy, przypieczętowując porażkę Chicago Fire.
- Lewandowski będzie potrzebował czasu, by w pełni wkomponować się w zespół i zrozumieć specyfikę ligi MLS -
Zwracają uwagę lokalni eksperci. Mimo tej porażki zespół z Chicago nadal zajmuje wysokie, trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej. Przegrana z drugą drużyną w tabeli uświadamia jednak, że z nową gwiazdą w składzie nie będzie łatwo zdominować rozgrywek.