Wizerunek twojego dziecka jako reklama żłobka? Posłanka pyta rząd o ochronę najmłodszych w sieci

Placówki oświatowe coraz częściej wykorzystują wizerunek podopiecznych do promocji w internecie, traktując go jak narzędzie marketingowe. Posłanka Joanna Wicha w interpelacji do ministrów cyfryzacji i edukacji zwraca uwagę na rosnący problem i pyta o systemowe rozwiązania. Zdaniem parlamentarzystki rodzice są pod presją, a dzieciom od najmłodszych lat normalizuje się brak prywatności.

Przedszkole
Autor: tolmacho/Pixabay/ CC0 Przedszkole
  • Posłanka alarmuje, że żłobki i przedszkola traktują zdjęcia dzieci jako darmowe narzędzie do promocji w mediach społecznościowych.
  • Rodzice często czują się zmuszeni do wyrażenia zgody na publikację wizerunku dziecka, obawiając się negatywnych konsekwencji.
  • W interpelacji pojawiły się pytania o stworzenie jednolitych wytycznych dla placówek oraz o kampanie edukacyjne dla dorosłych.

Wizerunek dziecka jako narzędzie marketingowe. Posłanka opisuje niepokojący proceder

Posłanka Joanna Wicha skierowała do ministra cyfryzacji oraz ministra edukacji interpelację, w której zwraca uwagę na coraz powszechniejszą praktykę wykorzystywania wizerunku dzieci do celów marketingowych przez żłobki i przedszkola. Jak wskazuje, dokumentowanie codziennych aktywności, takich jak posiłki, nauka czy zabawa, służy placówkom głównie do darmowej promocji w internecie.

Zdaniem posłanki, takie działanie ma poważne konsekwencje. Dzieci od najmłodszych lat dorastają w przekonaniu, że ciągłe bycie fotografowanym jest czymś normalnym. Wicha podkreśla, że „to zjawisko podświadomie uczy najmłodszych, że ich prywatność ma jedynie wartość rynkową”, a jednocześnie nikt nie wyjaśnia im, jak chronić się przed zagrożeniami w sieci.

„Ukryta presja” w umowach. Jak placówki wymuszają zgody od rodziców?

W interpelacji zwrócono uwagę na dwie główne bariery, które uniemożliwiają skuteczną ochronę prywatności dzieci. Pierwszą z nich jest sposób konstruowania umów między placówką a rodzicami. Według posłanki Joanny Wichy, zgody na wykorzystanie wizerunku są często formułowane tak, by sprawiać wrażenie obowiązującego standardu lub warunku dobrej współpracy.

Taka praktyka, jak czytamy w dokumencie, wywiera na rodzicach ogromną presję. W obawie przed „ewentualnym wykluczeniem lub gorszym traktowaniem swojego dziecka”, wielu z nich decyduje się na podpisanie niekorzystnych dla prywatności malucha klauzul. Drugim problemem jest niska świadomość społeczna dotycząca długofalowych konsekwencji tworzenia cyfrowej tożsamości dziecka bez jego zgody.

Rząd musi zareagować. Posłanka domaga się konkretnych działań i wytycznych

W związku z przedstawionymi problemami, Joanna Wicha skierowała do resortów cyfryzacji i edukacji cztery konkretne pytania. Chce dowiedzieć się, czy ministerstwa dostrzegają narastający problem i prowadzą w tym obszarze analizy. Pyta również, czy planowane jest wydanie jednolitych i jasnych wytycznych dla placówek, które uregulowałyby zasady publikowania zdjęć dzieci.

Posłanka dopytuje także o ewentualne podjęcie działań legislacyjnych lub kontrolnych, które ukróciłyby praktykę wywierania presji na rodzicach. Ostatnie pytanie dotyczy zamiaru przeprowadzenia ogólnopolskich kampanii edukacyjnych, mających na celu uświadomienie rodzicom i pracownikom oświaty zagrożeń związanych z budowaniem trwałego śladu cyfrowego dzieci.

Interpelacja posłanki Joanny Wichy zwraca uwagę na lukę w systemie ochrony prywatności najmłodszych w dobie cyfrowej. Podkreśla potrzebę stworzenia jasnych regulacji, które uniemożliwią traktowanie wizerunku dzieci jako darmowego narzędzia promocyjnego.

Przedszkole idealne