Spis treści
- W gęsto usianej ładunkami wybuchowymi strefie buforowej miała miejsce detonacja, która trwale okaleczyła jednego z trzech poszkodowanych południowokoreańskich wojskowych.
- Władze w Seulu kategorycznie oskarżają reżim z Pjongjangu o zlekceważenie warunków rozejmu, co potwierdziło odnalezienie śladów ładunku należącego do sąsiadów.
- Relacje na Półwyspie Koreańskim stają się coraz bardziej napięte, a administracja z Południa ostrzega przed wdrożeniem adekwatnych kroków zaradczych.
Zgodnie z informacjami przekazywanymi przez agencję AFP, w trakcie wybuchu z 21 września na ufortyfikowanym pasie ziemi rozdzielającym obie Koree (DMZ), ucierpiała trójka południowokoreańskich mundurowych, a jeden z nich musiał przejść amputację stopy. Niemal natychmiast po tym dramatycznym zdarzeniu oficjalny komunikat wydał południowokoreański resort obrony. Z kolei w trakcie specjalnego posiedzenia parlamentarnego poświęconego tej eksplozji, szef ministerstwa wygłosił stanowcze słowa. „To jawne naruszenie porozumienia o zawieszeniu broni i ponieważ odpowiedzialność ponosi Korea Północna, podejmiemy odpowiednie środki”.
Napięcie na linii Seul-Pjongjang. Śledztwo wskazuje na minę przeciwpiechotną
Dziennikarze agencji AFP podkreślają, że chociaż teoretycznie wspomniany pas ziemi nosi miano zdemilitaryzowanego, w rzeczywistości obie jego krawędzie stanowią jedne z najbardziej najeżonych umocnieniami rejonów globu, gdzie wciąż zalegają niezliczone pułapki wybuchowe. Przesłuchanie przedstawicieli rządu odbyło się pod koniec ubiegłego miesiąca, dokładnie 28 września. W jego trakcie Yang Jin-hyeok, reprezentujący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, obwieścił zgromadzonym parlamentarzystom, że dokładne oględziny obszaru wypadku doprowadziły do odkrycia fragmentów plastikowej miny przeciwpiechotnej pochodzącej z Korei Północnej.
Ostrzeżenie ze strony Kang Shin-chula. Widmo wznowienia wojny wisi w powietrzu
Minister obrony Kang Shin-chul wprost zaznaczył, że „wojsko ma do dyspozycji cały szereg niezbędnych środków, które będziemy wdrażać etapami”. Przedstawiciel władz nie podał jakichkolwiek dokładniejszych planów działania południowokoreańskich sił zbrojnych. Taka retoryka wzbudza poważne obawy na arenie międzynarodowej, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę fakt, że Pjongjang i Seul de iure wciąż pozostają w stanie konfliktu zbrojnego, ponieważ zmagania wojenne na półwyspie sfinalizowano jedynie dokumentem o zawieszeniu broni, a nie pełnoprawnym traktatem o pokoju.