Spis treści
- Decyzja o zaproszeniu Władimira Putina na grudniowy szczyt G20 w USA wywołała spore poruszenie dyplomatyczne, jednak Moskwa nie wydała jeszcze ostatecznego potwierdzenia jego udziału.
- Próby wznowienia negocjacji pokojowych, inicjowane przez Donalda Trumpa, napotykają na opór ze względu na stanowcze żądania terytorialne Rosji wobec Ukrainy.
- Potencjalna wizyta rosyjskiego przywódcy na Florydzie będzie prawdziwym sprawdzianem dla dyplomatów – otwarte pozostaje pytanie, jak zareagują europejscy liderzy, w tym polski prezydent, wobec perspektywy wspólnych wystąpień z Władimirem Putinem.
Decyzja o zaproszeniu Putina do Stanów Zjednoczonych wywołała gorącą dyskusję, chociaż nadal brakuje potwierdzenia ze strony samego dyktatora. Dmitrij Pieskow, rzecznik rosyjskiego przywódcy, przekazał 24 września, że nie podjęto jeszcze żadnych konkretnych postanowień dotyczących potencjalnego spotkania z Donaldem Trumpem podczas grudniowego wydarzenia. Zgodnie z informacjami agencji Interfax, przedstawiciele Moskwy doceniają gest Waszyngtonu, jednak ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w późniejszym terminie.
Putin i zachodni przywódcy na wspólnym zdjęciu?
Szumnie zapowiadane przez Donalda Trumpa negocjacje pokojowe od dłuższego czasu pozostają w zawieszeniu, podczas gdy rosyjskie działania zbrojne przybierają na sile, stwarzając zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, ale również dla państw NATO, w tym Polski. Amerykański prezydent prawdopodobnie liczy, że spotkanie na Florydzie pozwoli na powrót do stołu negocjacyjnego. Agencja PAP przypomina, że w trakcie wcześniejszych rozmów z Ukrainą Moskwa jasno określiła swoje żądania. Z perspektywy Kijowa i Waszyngtonu kluczową przeszkodą są roszczenia terytorialne Rosji, która oczekuje od Ukrainy pełnego zrzeczenia się praw do Krymu oraz obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego. Strona ukraińska kategorycznie odrzuca te warunki, traktując je jako wezwanie do kapitulacji.
Jaka będzie reakcja liderów Unii Europejskiej?
Warto zauważyć, że Polskę podczas nadchodzącego szczytu G20 będzie reprezentował prezydent Karol Nawrocki, co stwarza perspektywę jego spotkania z najważniejszymi liderami. Trudno jednak wyobrazić sobie sytuację, w której zachodni przywódcy godzą się na wspólne zdjęcie z Władimirem Putinem. Olof Gill, rzecznik Komisji Europejskiej, zabrał głos w sprawie amerykańskiego zaproszenia, przypominając, że Rosja cały czas posiada status członka grupy G20, co daje jej prawo do uczestnictwa w takich wydarzeniach na każdym szczeblu. Zaznaczył również, że G20 pozostaje istotną platformą do rozwiązywania problemów globalnych, z których część jest bezpośrednim skutkiem zbrojnej agresji Rosji na Ukrainę.
Olof Gill unikał bezpośredniej odpowiedzi na pytania dotyczące tego, czy szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen byłaby gotowa pojawić się w jednym pomieszczeniu z rosyjskim dyktatorem, a także czy unijni przedstawiciele rozważają bojkot oficjalnego zdjęcia na szczycie. Rzecznik uciął spekulacje, stwierdzając, że przekazał już wszystko, co na ten moment można było zakomunikować, i dodał, że sytuacja wymaga obserwacji, a dalsze komentarze pojawią się w miarę rozwoju wydarzeń.