Spis treści
- Ukraińskie dowództwo stanowczo odrzuciło medialne doniesienia o rzekomym udziale zagranicznych pilotów w obronie stolicy.
- Sensacyjne wieści o "międzynarodowej eskadrze" opublikował francuski serwis "Intelligence Online", jednak Kijów zapewnia, że za sterami maszyn siedzą wyłącznie obywatele Ukrainy.
- Rzecznik Sił Powietrznych Jurij Ihnat wskazuje na rosnące umiejętności rodzimych lotników, którzy skutecznie neutralizują rosyjskie zagrożenie z powietrza.
- Wojskowi ostrzegają przed bezkrytycznym wierzeniem w doniesienia francuskiego portalu, sugerując, że mogą one wpisywać się w rosyjską dezinformację.
Zamieszanie wywołał materiał opublikowany przez francuski serwis „Intelligence Online”, który na co dzień zajmuje się tematyką wywiadowczą. Według autorów publikacji, nad Dnieprem miała powstać ściśle tajna, elitarna grupa bojowa wyposażona w myśliwce F-16. W jej szeregach, obok ukraińskich lotników, mieli rzekomo służyć weterani z USA oraz Holandii. Amerykanie mieliby wnosić doświadczenie z misji na Bliskim Wschodzie, a Holendrzy – elitarne wyszkolenie w walce powietrznej.
Głównym zadaniem tej widmowej formacji miała być ochrona obwodu kijowskiego przed atakami rakietowymi i dronami. Materiał sugerował, że zagraniczni specjaliści polowali na rosyjskie pociski manewrujące Kalibr oraz Ch-101. Współpraca miała opierać się na półrocznych kontraktach, a nadrzędnym celem obecności zachodnich pilotów miało być błyskawiczne przekazanie standardów NATO ukraińskim kolegom.
Ironiczna riposta wojska: "Dowodził Tom Cruise"
Kijów zareagował na te doniesienia w mgnieniu oka, nie kryjąc rozbawienia. Rzecznik ukraińskich Sił Powietrznych, pułkownik Jurij Ihnat, odniósł się do rewelacji z wyraźną ironią. W swoim wpisie w mediach społecznościowych nawiązał do kinowego hitu „Top Gun”, żartując: „Tak! A dywizjonem dowodził Tom Cruise”.
„Ukraińskie media aktywnie rozpowszechniają publikację Intelligence Online o tym, że obok ukraińskich pilotów na F-16 latają amerykańscy i niderlandzcy piloci-weterani (...) Jednak niektóre ukraińskie kanały na Telegramie ostrzegają, że należy podchodzić do tych informacji ostrożnie, ponieważ serwis często publikuje nonsensy. Być może to jeden z takich przypadków, gdyż brak innych źródeł potwierdzających te doniesienia” – napisał rzecznik.
Wojskowy kategorycznie zaprzeczył istnieniu jakiejkolwiek wielonarodowej jednostki bojowej operującej na ukraińskim niebie. Zaznaczył, że zachodni piloci nie wykonują żadnych misji bojowych w tym regionie. Pomoc sojuszników jest nieoceniona, ale ogranicza się do sfery szkoleniowej, dostaw uzbrojenia oraz wymiany informacji wywiadowczych. Władze w Kijowie konsekwentnie podkreślają: w kokpitach maszyn broniących Ukrainy zasiadają wyłącznie Ukraińcy.
Ukraińscy piloci prawdziwymi bohaterami nieba
Przy okazji dementi, Jurij Ihnat zwrócił uwagę na aspekt, który często ginie w gąszczu sensacji – rosnące kompetencje ukraińskich załóg. To właśnie lokalni piloci, zasiadający za sterami zachodnich maszyn takich jak F-16 czy Mirage, biorą na siebie ciężar walki. Ich profesjonalizm staje się kluczowym elementem obrony powietrznej kraju.
Najlepszym dowodem na skuteczność Ukraińców są twarde dane z pola walki. Podczas obrony w nocy z 17 na 18 lutego lotnictwo zdołało zneutralizować większość nadlatujących zagrożeń. Zestrzelono wówczas wszystkie rosyjskie rakiety Ch-101 oraz Iskander-K, osiągając imponującą skuteczność niszczenia celów na poziomie przekraczającym 92 procent.
Takie rezultaty nie są dziełem przypadku czy tylko nowoczesnego sprzętu, ale efektem miesięcy morderczych treningów i adaptacji do warunków bojowych. Piloci przyznają wprost, że sztywne procedury NATO nie zawsze sprawdzają się w specyfice wojny z Rosją, dlatego musieli wypracować własne, unikalne metody walki powietrznej.
Kijów ostrzega przed francuskim portalem
Rzecznik Sił Powietrznych zaapelował o dużą ostrożność w podejściu do doniesień serwisu „Intelligence Online”. Mimo deklarowanej niezależności, portalowi zarzuca się publikowanie materiałów zbieżnych z rosyjską propagandą. W przeszłości pojawiały się tam tezy wieszczące nieuchronną klęskę Kijowa. Specjalizacja w "przeciekach" wywiadowczych rodzi ryzyko, że medium to może służyć do legitymizowania dezinformacji.
„Niektóre ukraińskie ośrodki analityczne, w tym Fundacja Inicjatywy Demokratyczne, wskazują, że w materiałach tego portalu okresowo pojawiają się narracje korzystne dla Rosji. Krytycy zwracają uwagę na publikacje z manipulacyjnymi prognozami, w których mówi się o "nieuchronnej porażce Ukrainy" lub niemożności jej zwycięstwa. Może to służyć wpływaniu na zachodnią opinię publiczną. Ponadto, ponieważ serwis specjalizuje się w "przeciekach" ze środowisk wywiadowczych, może stawać się platformą dla operacji informacyjnych różnych służb specjalnych, w tym rosyjskich, które wykorzystują media do legalizowania dezinformacji” – dodał ukraiński wojskowy.
Ukraina nie zwalnia tempa w procesie szkolenia kadr. W 2025 roku kursy przeszły setki pilotów i techników, przygotowując się do obsługi zachodnich systemów. Plany Kijowa wybiegają jednak znacznie dalej w przyszłość. Podpisano już listy intencyjne dotyczące ewentualnego zakupu nawet 100 francuskich myśliwców Rafale oraz 100 szwedzkich Gripenów E. Te ambitne projekty wymagają budowy potężnego zaplecza logistycznego, co świadczy o długofalowej strategii rozwoju ukraińskiego lotnictwa.