Spis treści
- Nowe restrykcje uderzają w obywateli. Niemiecka armia kontroluje wyjazdy
- Opozycja oburzona nowymi przepisami. Padają porównania do NRD
- Komunikat niemieckiego resortu obrony. Zezwolenia wydawane automatycznie
- Podróż, nauka czy praca za granicą? Najpierw dokumenty do armii
- Niepewność obywateli w Niemczech. Miliony mężczyzn czekają na rozwój zdarzeń
Nowe restrykcje uderzają w obywateli. Niemiecka armia kontroluje wyjazdy
Jak informuje dziennik "Frankfurter Rundschau", który jako pierwszy nagłośnił ten temat, od 1 stycznia za naszą zachodnią granicą zaczęły obowiązywać bardzo rygorystyczne przepisy dotyczące obronności w Niemczech. Nakładają one na obywateli wymóg zdobycia oficjalnego pozwolenia armii na każdy dłuższy pobyt poza terytorium państwa. Surowymi restrykcjami objęto niezwykle szeroką grupę społeczną – wszystkich panów, którzy ukończyli siedemnasty rok życia, aż do osiągnięcia przez nich czterdziestu pięciu lat.
Istota problemu tkwi w znowelizowanym, trzecim paragrafie ustawy o obowiązku służby wojskowej. W przeszłości tak radykalne obostrzenia wprowadzano w życie wyłącznie w całkowicie nadzwyczajnych okolicznościach, takich jak stan podwyższonego napięcia lub bezpośredniego zagrożenia zbrojnego. Obecnie te surowe regulacje mają charakter permanentny i obowiązują każdego dnia.
„Mężczyźni mają obowiązek uzyskać zgodę, jeśli chcą opuścić kraj na ponad trzy miesiące”
– przypomina redakcja dziennika "Frankfurter Rundschau".
Opozycja oburzona nowymi przepisami. Padają porównania do NRD
Wprowadzenie tych nieoczekiwanych obostrzeń spotkało się z natychmiastową i niezwykle gwałtowną reakcją środowisk opozycyjnych. Słowa krytyki kierowane w stronę rządu są bezlitosne, a politycy w swoich wypowiedziach nie stronią od bardzo drastycznych, historycznych zestawień.
Sahra Wagenknecht, zaliczana do grona najbardziej znanych postaci na niemieckiej scenie politycznej, sformułowała swój zarzut w wysoce bezpośredni sposób:
„Ta regulacja przypomina czasy NRD i muru. Minister obrony powinien podać się do dymisji.”
Z kolei swojego głębokiego oburzenia nie kryła również Desiree Becker, reprezentująca ugrupowanie Die Linke, która nazwała wprowadzony zbiór zasad skrajnie nieudolnym:
„To pokazuje, jak autorytarna i odbierająca podmiotowość była i znów jest obowiązkowa służba wojskowa.”
Komunikat niemieckiego resortu obrony. Zezwolenia wydawane automatycznie
W odpowiedzi na ogromną aferę medialną, ministerstwo obrony podjęło natychmiastową próbę uspokojenia nastrojów społecznych. Przedstawiciele państwowego resortu zadeklarowali, że obecnie toczą się intensywne prace mające na celu maksymalne uproszczenie skomplikowanych procedur.
„Chcemy wprowadzić zasadę, że zgoda jest uznawana za udzieloną, o ile służba pozostaje dobrowolna.”
Zasadniczy kłopot polega jednak na tym, co wyraźnie akcentuje "Frankfurter Rundschau", że stosowne wytyczne wykonawcze do tej pory nie ujrzały światła dziennego. W konsekwencji tego opóźnienia, z punktu widzenia obowiązujących liter prawa, twardy nakaz zdobycia wojskowej autoryzacji nadal bezwzględnie i oficjalnie funkcjonuje.
Co więcej, urzędnicy ministerstwa absolutnie nie byli w stanie precyzyjnie wyjaśnić, z jakimi konkretnie sankcjami karnymi muszą liczyć się obywatele decydujący się na zagraniczny wyjazd bez spełnienia tego kluczowego warunku.
Podróż, nauka czy praca za granicą? Najpierw dokumenty do armii
Świeżo uchwalone przepisy prawne obejmują swoim szerokim zasięgiem niemal wszystkie możliwe życiowe scenariusze wyjazdowe:
- zagraniczne wyjazdy w celach edukacyjnych,
- realizację kontraktów zawodowych w innych państwach,
- długotrwałe wyjazdy urlopowe,
- wielomiesięczne podróże dookoła globu.
Realizacja absolutnie każdego z wyżej wymienionych zamierzeń niezaprzeczalnie wiąże się z koniecznością uprzedniego skomunikowania się z lokalnym wojskowym centrum rekrutacyjnym w celu zgłoszenia swoich zamiarów.
„To bardzo daleko idąca ingerencja w swobodę przemieszczania się”
– trafnie podsumowują dziennikarze z "Frankfurter Rundschau".
Niepewność obywateli w Niemczech. Miliony mężczyzn czekają na rozwój zdarzeń
Najbardziej palącą kwestią w całej tej sytuacji pozostaje bezsprzecznie fakt, że nikt nie posiada jasnej wiedzy dotyczącej praktycznego egzekwowania wprowadzonych obostrzeń. Samo ministerstwo w swoich komunikatach otwarcie przyznaje, że ten skomplikowany proces administracyjny znajduje się w fazie wstępnych testów. Jak wynika z redakcyjnych ustaleń niemieckiej gazety, zdecydowana większość obywateli żyje w całkowitej niewiedzy i nie zdaje sobie sprawy, że nałożono na nich tak fundamentalny obowiązek prawny.
W rezultacie panującego chaosu miliony panów w różnym wieku funkcjonują obecnie w gigantycznej niepewności, obawiając się każdego dnia, że ich starannie przygotowywane plany wyjazdowe mogą zostać w każdej chwili niespodziewanie udaremnione przez urzędnicze i militarne procedury.
