Spis treści
Dramat na tatrzańskim szlaku. Zginął czeski turysta
To kolejna tego lata tragedia, która rozegrała się w najwyższych polskich górach. Dziennikarz rozgłośni RMF FM, Maciej Pałahicki, poinformował w czwartek, 27 sierpnia, o dramatycznym zdarzeniu w okolicach Granatów na Orlej Perci. Znajdujący się na trudnym odcinku turysta runął w dół z wysokości około 100 metrów. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że zmarł. Ustalono, że ofiara była obywatelem Czech, a w górskiej wyprawie towarzyszył mu kolega.
Kolejna ofiara trudnego szlaku na Orlej Perci
Zaledwie nieco ponad dwa tygodnie temu, w tym samym rejonie, doszło do podobnego koszmaru. 11 sierpnia, tuż po godzinie 18:00, tatrzańscy ratownicy otrzymali wezwanie z Doliny Pańszczycy. Jeden ze schodzących z Przełęczy Krzyżne piechurów zauważył osobę leżącą u podnóża Małej Buczynowej Turni. TOPR natychmiast poderwał śmigłowiec, z którego desantowali się ratownicy. Okazało się, że poszkodowana kobieta nie żyje w wyniku odniesionych obrażeń. Ciało zmarłej zwieziono na zakopiańskie lądowisko. Chociaż nikt nie widział samego momentu tragedii, przypuszcza się, że turystka odpadła od grani w rejonie Orlej Perci i runęła 200 metrów w dół.
Ofiarą tamtego zdarzenia okazała się 36-letnia mieszkanka Bydgoszczy, spokrewniona z wiceprezydentem miasta, Mirosławem Kozłowiczem. Zrozpaczony samorządowiec opublikował w sieci niezwykle wzruszający wpis pożegnalny. Wspominał w nim, że jego bratanica kochała zwierzęta i mimo prawniczego wykształcenia oddała się pracy na ich rzecz. Zaznaczył, że góry stanowiły jej drugą, ogromną pasję, której poświęcała każdą wolną chwilę, zdobywając coraz większe doświadczenie. Wiceprezydent podkreślił, że 36-latka była osobą roztropną i świadomą górskich zagrożeń, a niedługo miała wyruszyć w Tatry razem ze swoim ojcem.