Katastrofa lotnicza blisko rezydencji Donalda Trumpa. W sieci mnożą się teorie spiskowe

2026-11-04 9:20

Po katastrofie samolotu na Florydzie, w której zginęło dziewięć osób, w internecie mnożą się teorie spiskowe. Odrzutowiec rozbił się zaledwie 8 mil (12,8 km) od posiadłości Donalda Trumpa Mar-a-Lago, w pobliżu której niedawno ustawiono systemy obrony przeciwlotniczej. Czy wojsko zestrzeliło maszynę? A może doszło do próby zamachu na prezydenta USA? Takie teorie krążą w sieci. Śledczy ujawnili tymczasem nowe szczegóły katastrofy.

Widok z lotu ptaka na luksusową posiadłość Mar-a-Lago na Florydzie przy plaży. O teoriach spiskowych przeczytasz w Eska.
Autor: Floridastock/ Shutterstock

Katastrofa lotnicza na Florydzie i teorie spiskowe. W tle rezydencja Donalda Trumpa

W niedzielę, 1 listopada, prywatny odrzutowiec Learjet 60 spadł na ulicę w Greenacres na Florydzie. Zginęło dziewięć osób, wśród nich dwoje małych dzieci. Samolot leciał z Teksasu na Bahamy. Na pokładzie była rodzina pewnego przedsiębiorcy.

Tragedia wywołała falę podejrzeń. Powodem jest niewielka odległość miejsca katastrofy od Mar-a-Lago, gdzie kilka dni wcześniej pojawiły się wojskowe systemy obrony przeciwlotniczej. Secret Service wprowadziła także ograniczenia w ruchu lotniczym.

Według jednej z teorii krążących w internecie samolot mógł zostać przypadkowo zestrzelony przez służby chroniące Trumpa. Inna wersja zakłada, że maszyna zmierzała w stronę jego rezydencji, a wojsko powstrzymało próbę zamachu.

Pojawiły się również sugestie, że na filmach przedstawiających katastrofę widać rakietę, a nie spadający odrzutowiec. Część internautów podejrzewa nawet, że nagrania zostały stworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Nie ma jednak wiarygodnych dowodów potwierdzających teorie o zamachu czy zestrzeleniu. To tylko domysły wywołane bliskością miejsca katastrofy od rezydencji Mar-a-Lago.

Sonda
Co najbardziej frustruje Cię podczas podróży samolotem?

Śledztwo po katastrofie blisko Mar-a-Lago. Nowe ustalenia w sprawie samolotu

Tymczasem śledczy odnaleźli fragmenty steru wysokości w odległości 6 kilometrów od miejsca uderzenia maszyny w ziemię. Czyżby maszyna zaczęła rozpadać się jeszcze podczas lotu? A może to siła uderzenia o ziemię odrzuciła tę część na taką odległość?

Śledczy badający wypadek nie wiedzą na razie, czy to oderwanie się elementu bezpośrednio wywołało katastrofę, czy też było rezultatem gwałtownego spadania maszyny.

Zanim doszło do dramatu, załoga zgłaszała problemy z oblodzeniem oraz silnymi turbulencjami. Samolot tracił wysokość z ogromną prędkością, a po uderzeniu w jezdnię natychmiast eksplodował.

Przedstawiciel amerykańskiej agencji NTSB Tom Chapman oświadczył, że brak jest jakichkolwiek dowodów łączących ten wypadek z systemami obronnymi wokół Mar-a-Lago. Samą bliskość posiadłości Trumpa uznał za czysty przypadek.

Postępowanie wyjaśniające wciąż się toczy. Na ostateczny raport ze śledztwa trzeba będzie poczekać prawdopodobnie ponad rok.

Katastrofa lotnicza na Florydzie. Szokujące wideo w sieci

ROLKI