Spis treści
Wybory połówkowe w USA. Demokraci odbierają Republikanom Senat
Amerykańskie wybory połówkowe przyniosły ogromne zwycięstwo Partii Demokratycznej. Według doniesień stacji CNN oraz NBC, ugrupowanie to zdobyło większość w obu izbach parlamentu. Taki rozkład sił sprawia, że przez następne dwa lata Donald Trump będzie zmuszony sprawować rządy przy Kongresie zdominowanym przez swoich politycznych oponentów.
W stuosobowym Senacie reprezentanci Demokratów zapewnili sobie minimum 53 miejsca. Udało im się już przejąć sześć mandatów należących dotąd do Republikanów, a końcowy rezultat może okazać się dla nich jeszcze korzystniejszy. Wciąż bowiem trwa zliczanie głosów oddanych między innymi na Alasce oraz w stanie Maine.
Ogromne zaskoczenie przyniosły rozstrzygnięcia w Teksasie, gdzie Republikanie dominowali w wyborach stanowych od przeszło 30 lat. Tym razem jednak reprezentujący Demokratów były student teologii oraz stanowy deputowany James Talarico wygrał z republikańskim prokuratorem generalnym Kenem Paxtonem. To niejedyny taki sukces w tym regionie, ponieważ kandydatka Partii Demokratycznej Gina Hinojosa zdołała pokonać dotychczasowego gubernatora Teksasu Grega Abbotta.
Przedstawiciele Demokratów triumfowali również w stanach Iowa, Kansas oraz Ohio. W pierwszym z nich były paraolimpijczyk Josh Turek pokonał Ashley Hinson, w Kansas pastor Adam Hamilton okazał się lepszy od Rogera Marshalla, natomiast w Ohio Sherrod Brown wygrał starcie z Jonem Hustedem.
Donald Trump traci większość w Izbie Reprezentantów. Reakcja Białego Domu
Zmiana władzy nastąpi także w Izbie Reprezentantów, która przejdzie w ręce Demokratów. Zgodnie z wyliczeniami stacji NBC mogą oni liczyć na 248 mandatów przy 187 miejscach dla Republikanów. Oznaczałoby to powiększenie stanu posiadania Partii Demokratycznej aż o 34 fotele.
Ugrupowanie Donalda Trumpa ponosi klęski nawet w okręgach, w których cieszyło się dotąd ogromną przewagą. Przykładem jest Indiana, gdzie Victoria Spartz została pokonana przez J.D. Forda w głosowaniu, mimo że zaledwie dwa lata wcześniej zwyciężyła tam z przewagą blisko 20 punktów procentowych.
Otoczenie prezydenta stara się bagatelizować skalę wyborczego niepowodzenia. W rozmowie z agencją Reutera anonimowy urzędnik Białego Domu zapewnił o spokoju Donalda Trumpa.
„Prezydent Trump nie widniał na kartach wyborczych i dowodzi to, że wyborcy Trumpa głosują, kiedy to on kandyduje” – stwierdził rozmówca agencji Reutera. Sam gospodarz Białego Domu w swoim stylu ocenił w mediach społecznościowych, że Republikanie odnieśliby zwycięstwo, gdyby istniała możliwość bezpośredniego głosowania na niego. Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej i wiele wskazuje na to, że amerykańscy wyborcy pokazali czerwoną lub raczej niebieską kartkę właśnie Trumpowi. Sięgając po prezydenturę, polityk zapowiadał postawienie Ameryki na pierwszym miejscu, rezygnację z ingerowania w sprawy innych krajów oraz zakończenie konfliktów zbrojnych, a później wspólnie z Izraelem sam rozpoczął wojnę w Iranie. Dodatkowo większość obywateli USA źle ocenia kondycję gospodarczą państwa i nie jest zadowolona ze swojej sytuacji finansowej.
Cytowany przedstawiciel administracji dodał także, że głowa państwa zamierza powstrzymać radykalną lewicę. Teraz jednak przez wojenne zapędy Trumpa może być z tym problem.
Nowy układ sił w parlamencie zwiastuje poważne kłopoty dla urzędującego prezydenta. Politycy Partii Demokratycznej zyskają teraz możliwość blokowania części inicjatyw Donalda Trumpa oraz wszczynania śledztw prześwietlających poczynania jego gabinetu.