Iran stawia Europie twarde warunki. Padły słowa o "akcie wojny"

2026-03-03 15:34

Władze w Teheranie wystosowały ostre ostrzeżenie pod adresem państw europejskich, grożąc uznaniem wsparcia dla Izraela i USA za bezpośrednie włączenie się do konfliktu. Podczas gdy Francja wzmacnia militarnie Cypr, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer niespodziewanie dystansuje się od ofensywnych działań sojuszników, stawiając na pierwszym miejscu bezpieczeństwo własnych obywateli.

Iran relacja

i

Autor: Associated Press

Ostrzeżenie Iranu dla Europy i eskalacja napięcia

Irańska dyplomacja wystosowała jednoznaczny komunikat do stolic Starego Kontynentu, przestrzegając przed angażowaniem się w operacje militarne wymierzone w Teheran. Rzecznik tamtejszego resortu spraw zagranicznych, Esmail Bagei, podczas spotkania z prasą podkreślił, że każda forma wsparcia udzielonego siłom amerykańskim lub izraelskim zostanie potraktowana jako bezpośredni udział w agresji. Teheran jasno komunikuje, że taka pomoc nie pozostanie bez odpowiedzi.

„To byłby akt wojny. Każdy taki akt przeciwko Iranowi byłby uważany za współudział w agresji” – powiedział Bagei, cytowany przez agencję AFP.

Stanowisko to stanowi bezpośrednią odpowiedź na wcześniejsze deklaracje przywódców grupy E3 – Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec – którzy w niedzielę wyrazili gotowość do obrony swoich interesów w regionie. Według doniesień agencji AFP, europejskie stolice rozważały działania mające na celu zniszczenie irańskiego potencjału rakietowego i dronowego u samego źródła. Choć państwa te zapewniają, że ich intencje mają charakter wyłącznie obronny, strona irańska interpretuje to jako otwarte włączenie się do działań zbrojnych w regionie, w którym sytuacja jest już i tak skrajnie napięta.

Keir Starmer o bezpieczeństwie Wielkiej Brytanii

W obliczu rosnącego ryzyka eskalacji Londyn zaczął korygować swój kurs dyplomatyczny. Brytyjski premier zdecydował się na publiczne zdystansowanie od wspólnej ofensywy Waszyngtonu i Tel Awiwu, wyraźnie oddzielając działania zaczepne od obronnych.

"Nie przyłączamy się do ofensywnych ataków Stanów Zjednoczonych i Izraela. Podstawą naszej decyzji jest zbiorowa samoobrona długoletnich przyjaciół i sojuszników oraz ochrona życia Brytyjczyków" – oświadczył premier Keir Starmer.

Mimo zmiany retoryki szef rządu w Londynie utrzymał zgodę na udostępnienie brytyjskich baz wojskowych dla sojuszników, zaznaczając jednak, że ma to służyć wyłącznie ściśle określonym celom defensywnym. Zgoła inną strategię przyjęły władze w Paryżu, które zdecydowały się na wysłanie na Cypr fregaty oraz zaawansowanych systemów do zwalczania rakiet i dronów. Równolegle trwa wymiana ognia – siły irańskie odpowiedziały na sobotni atak USA i Izraela, przeprowadzając ostrzał amerykańskich baz wojskowych oraz celów na terytorium państwa żydowskiego.