Dziecko zmarło w rozgrzanym aucie, 2-latka miała pilnować opiekunka
Na Florydzie trwa śledztwo po śmierci dwuletniego dziecka, które zostało znalezione w rozgrzanym samochodzie. Jak informuje lokalna stacja WSVN, chłopiec przebywał pod opieką opiekunki, gdy doszło do tragedii. Do zdarzenia doszło w niedzielę w Hallandale Beach. Opiekunka przywiozła dziecko do szpitala, gdy było już nieprzytomne i nie oddychało. Z nagrania rozmowy z numerem alarmowym 911, do którego dotarła stacja WSVN, wynika, że dziecko zostało znalezione na tylnym siedzeniu samochodu zaparkowanego przed domem kobiety. Policja została powiadomiona przez szpital. Funkcjonariusze ustalili, że auto stało przed domem opiekunki, która miała zajmować się dzieckiem. Na razie nie wiadomo, jak długo maluch przebywał w zamkniętym samochodzie.
"Jak można wysiąść z samochodu i nie wiedzieć, że zostawiło się w nim dziecko? To straszne"
Tego dnia na Florydzie panowały bardzo wysokie temperatury. Według amerykańskich służb meteorologicznych termometry pokazywały około 32 stopni Celsjusza, a temperatura odczuwalna była jeszcze wyższa. Policja prowadzi dochodzenie. Sprawą zajmuje się także prokuratura, która zdecyduje, czy opiekunka usłyszy zarzuty. Na razie nikogo nie oskarżono. Mieszkańcy okolicy nie kryją wstrząsu. – Nie mogę tego zrozumieć. To niewiarygodne. Jak można wysiąść z samochodu i nie wiedzieć, że zostawiło się w nim dziecko? To straszne – powiedziała w rozmowie z WSVN sąsiadka Theresa Ogden.
Szef policji w Hallandale Beach zaapelował do wszystkich rodziców, dziadków, opiekunów i osób zajmujących się dziećmi, aby zawsze sprawdzali tylne siedzenie przed zamknięciem samochodu. – Prosty nawyk, na przykład zostawienie telefonu, torebki lub innej ważnej rzeczy na tylnym siedzeniu, może przypomnieć o sprawdzeniu auta i zapobiec niewyobrażalnej tragedii. Jedno ostatnie spojrzenie może uratować życie dziecka – podkreślił.
Kilkanaście kilometrów dalej ojciec zostawił w samochodzie swojego 18-miesięcznego syna
To już druga taka tragedia w tym rejonie w ciągu zaledwie tygodnia. Kilkanaście kilometrów dalej ojciec zostawił w samochodzie swojego 18-miesięcznego syna. Mężczyzna był przekonany, że wcześniej zawiózł dziecko do żłobka, po czym pojechał do pracy. Dopiero po kilku godzinach, gdy wrócił odebrać syna z placówki, zorientował się, że chłopiec cały czas znajdował się w aucie. Dziecka nie udało się uratować. Także w tej sprawie trwa postępowanie.
Według organizacji Kids and Car Safety, która monitoruje takie przypadki w USA, od początku roku na Florydzie w rozgrzanych samochodach zginęło już czworo dzieci. Śmierć dwuletniego chłopca z Hallandale Beach była dziesiątym takim przypadkiem w całych Stanach Zjednoczonych w tym roku.
Wnętrze samochodu nagrzewa się bardzo szybko. Nawet przy temperaturze około 30 stopni Celsjusza w ciągu kilkunastu minut w aucie może zrobić się śmiertelnie gorąco. Dlatego dzieci i zwierząt nie wolno zostawiać w samochodzie nawet na krótki czas.