Historyczna zmiana w programie zimowych igrzysk. Słynna dyscyplina znika po ponad stu latach

2026-07-08 8:32

Kombinacja norweska przez dekady była stałym punktem zimowych igrzysk olimpijskich, jednak jej czas dobiegł końca. Międzynarodowy Komitet Olimpijski podjął bezprecedensową decyzję o usunięciu dwuboju narciarskiego z programu imprezy, co może niepokoić fanów sportów zimowych. Ta drastyczna zmiana wejdzie w życie już podczas igrzysk we Francji w 2030 roku.

Skoczek narciarski w locie na tle wieczornego nieba. O usunięciu kombinacji norweskiej z igrzysk przeczytasz na Eska.
Autor: HEIKKI SAUKKOMAA/LEHTIKUVA VIA AP/ Archiwum prywatne Jarl Magnus Riiber

Koniec długiej epoki dla kombinacji norweskiej. Igrzyska we Francji bez słynnej rywalizacji

Często żartowano, że dwubój klasyczny gromadzi sportowców, którzy nie odnaleźli się ani w czystych skokach, ani w samych biegach narciarskich. Mimo tych uszczypliwości nie można odmówić tej dyscyplinie statusu prawdziwej legendy narciarstwa klasycznego. Władze MKOl zdecydowały jednak, że kombinacja norweska nie pojawi się w harmonogramie igrzysk olimpijskich we Francji zaplanowanych na 2030 rok. Będzie to pierwsza taka sytuacja w historii zimowych zmagań.

Włodarze igrzysk postawili za to na utrzymanie skialpinizmu, który dopiero co zagościł we włoskiej edycji zawodów. Pojawiły się również zupełnie nowe pomysły, w tym narciarski i snowboardowy freeride oraz jazda synchroniczna w łyżwiarstwie figurowym. Na listę wpisano też znany już snowboardowy slalom gigant równoległy, jednak tym razem zmagania zostaną wzbogacone o widowiskową rywalizację par mieszanych.

Brak szans dla kobiet przesądził o losie dyscypliny. Skoczkinie musiały ratować swoje kariery

Historia obecności dwuboju narciarskiego na igrzyskach jest imponująca, gdyż zmagania w tej dziedzinie odbywały się bez przerw od 1924 roku. W ostatnich latach sport ten budził jednak coraz większe wątpliwości ze względu na brak zawodów dla kobiet. Nie widząc perspektyw na wyrównanie szans przed rywalizacją w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo, część zawodniczek postanowiła drastycznie zmienić ścieżkę kariery i w całości poświęcić się skokom narciarskim, aby uratować swoje olimpijskie marzenia.

Czarne chmury nad skokami narciarskimi. Radykalne zmiany na skoczniach budzą niepokój

Dramatyczny los kombinacji norweskiej może stanowić poważne ostrzeżenie dla klasycznych skoków narciarskich. Ten niezwykle popularny u nas sport od dłuższego czasu zmaga się ze spadkiem widowni, zwłaszcza w krajach o wielkich tradycjach, takich jak Norwegia czy Finlandia. Już we Włoszech na słynnym obiekcie w Predazzo zamiast tradycyjnej rywalizacji drużynowej, fani musieli zadowolić się zmaganiami duetów. Te sygnały sprawiają, że coraz częściej mówi się o ponurym scenariuszu, w którym za kilka dekad skoki podzielą tragiczny los dwuboju.

Decyzje włodarzy MKOl dotknęły również szeregu innych sportów zimowych. Fani biathlonu będą świadkami rywalizacji w tak zwanym supermikście dla par mieszanych, który cieszy się popularnością w Pucharze Świata. Do programu łyżwiarstwa szybkiego dopisano drużynowe sprinty dla obu płci, na skoczniach pojawią się kobiece super teamy, a narciarstwo dowolne zyska rywalizację mieszanych drużyn w ski crossie. Głównym założeniem tych wszystkich roszad jest osiągnięcie pożądanego parytetu płci przy równoczesnym cięciu kosztów i ułatwieniu pracy organizatorom igrzysk olimpijskich.