Dramat dwóch młodych Polaków na słowackim szczycie. W nocy walczyli o życie

Dwóch młodych Polaków znalazło się w śmiertelnym niebezpieczeństwie na południowo-zachodniej ścianie Batyżowieckiego Szczytu. Ekstremalne warunki pogodowe wymusiły na słowackich ratownikach przeprowadzenie wielogodzinnej operacji.

Ośnieżone szczyty Tatr. Na miniaturze obok śmigłowiec ratunkowy. O akcji ratowania Polaków przeczytasz na Eska.
Autor: Shutterstock

Dramat na eksponowanej ścianie Batyżowieckiego Szczytu

Jak wynika z raportu słowackiej Horská Záchranná Služba, wspinacze znaleźli się w pułapce w niezwykle trudnym i przepaścistym terenie. Ze względu na załamanie pogody, ratownicy musieli pokonać trasę pieszo, rezygnując z użycia helikoptera. Służby medyczne w Bańskiej Bystrzycy zostały natychmiast zaalarmowane o ryzyku poważnego wychłodzenia organizmów poszkodowanych.

Polski GOPR również postawił swoją maszynę w stan pełnej gotowości, jednak gęsta mgła skutecznie zablokowała możliwości lotu.

Krótkie okno pogodowe ułatwiło transport ratowników

Dopiero chwilowe przejaśnienie pozwoliło na wykorzystanie wsparcia z powietrza. Śmigłowce nie brały bezpośredniego udziału w poszukiwaniach, lecz przetransportowały kolejne grupy ratowników, które wsparły zespół idący na ratunek uwięzionym mężczyznom.

Ekipa dotarła do Polaków w późnych godzinach popołudniowych. Cała operacja przebiegała w strugach deszczu, przy silnych podmuchach wiatru i w gęstej mgle, a temperatura spadła w okolice zera stopni. Ekstremalne środowisko wymuszało na ratownikach maksymalną koncentrację przy pokonywaniu każdego metra stoku.

Skrajne wyczerpanie i hipotermia uwięzionych mężczyzn

Z informacji przekazanych przez HZS wynika, że stan wspinaczy był bardzo zły. „Byli przemoczeni, znacznie wyziębieni i wyczerpani” – zaraportowały słowackie służby. Po odpowiednim zabezpieczeniu termicznym i zmianie ubrań, ratownicy opuścili mężczyzn na linach w bezpieczniejsze miejsce. Następnie cała grupa udała się do stacji HZS zlokalizowanej w Śląskim Domu, skąd Polacy zostali przetransportowani do Starego Smokowca, nie wymagając już interwencji lekarskiej.

Słowackie służby krytykują przygotowanie Polaków

Słowaccy specjaliści nie kryli oburzenia lekkomyślnością naszych rodaków. Ich zdaniem młodzi ludzie nie posiadali wystarczającego obycia w górach, zabrakło im odpowiedniego sprzętu oraz elementarnej wiedzy o drogach ewakuacyjnych. Błędy w planowaniu czasowym, w połączeniu z zapadającym zmrokiem, ograniczoną widocznością i słabym sprzętem oświetleniowym, stworzyły śmiertelną pułapkę.

O krok od tragedii w Tatrach Wysokich

Brak błyskawicznej i profesjonalnej interwencji słowackich służb mógłby skończyć się tragicznie. 27- i 28-latek zawdzięczają życie wyłącznie szybkiej reakcji i determinacji ratowników. Ta sytuacja dobitnie udowadnia, że brak pokory i zignorowanie zasad bezpieczeństwa w górach to najszybsza droga do katastrofy.

QUIZ: Tatry, Pieniny, czy Gorce? Wiesz, w których górach znajduje się ten szczyt?
Pytanie 1 z 10
Bystra
Bystra
Wierzbówka kiprzyca w Tatrach