Spis treści
Donald Trump naciska na inne kraje w sprawie interwencji zbrojnej na Bliskim Wschodzie
Amerykański przywódca zmienia ton z dyplomatycznych apeli na stanowcze żądania, oczekując militarnego wsparcia w rejonie cieśniny Ormuz. Głównym celem ma być zabezpieczenie swobodnego przepływu tankowców z surowcami, na czym zależy administracji w Waszyngtonie.
"Żądam, aby te kraje przybyły i chroniły swoje terytorium, bo to jest ich terytorium. To jest miejsce, z którego czerpią energię. I powinny przybyć i pomóc nam je chronić. Można by argumentować, że może w ogóle nie powinniśmy tam być, ponieważ jej nie potrzebujemy. Mamy dużo ropy naftowej. Ale robimy to. Robimy to prawie tak, jakbyśmy robili to z przyzwyczajenia, ale robimy to również dla bardzo dobrych sojuszników, których mamy na Bliskim Wschodzie"
Prezydent USA udzielił niedawno wywiadu dla dziennika "Financial Times", w którym dał jasno do zrozumienia, że brak odpowiedniej reakcji sojuszników uderzy w NATO. Na ten moment żadne państwo nie pali się do udziału w bliskowschodnim konflikcie.
„Jeśli nie będzie żadnej reakcji lub będzie ona negatywna, myślę, że będzie to bardzo niekorzystne dla przyszłości NATO”
Polityk przypomniał, że to przede wszystkim rynki azjatyckie oraz europejskie są mocno uzależnione od dostaw z Zatoki Perskiej, co odróżnia je od sytuacji energetycznej w Stanach Zjednoczonych.
„To właściwe, aby ludzie, którzy korzystają z Cieśniny, pomogli dopilnować, aby nic złego się tam nie wydarzyło”
Japonia i Australia odmawiają wysłania okrętów
Prezydent USA za pośrednictwem mediów społecznościowych opublikował konkretną listę państw, które jego zdaniem powinny zaangażować się w rozwiązanie kryzysu. Wśród wymienionych przez niego w mediach społecznościowych państw znalazły się Francja, Wielka Brytania, Korea Południowa, Japonia oraz Chiny, a w kuluarowych dyskusjach przewijał się również temat Niemiec i Australii. Chociaż w oficjalnych komunikatach nie padła dotąd nazwa naszego kraju, bezpośrednie nawiązania do struktur NATO mogą w przyszłości dotyczyć również Warszawy. Część międzynarodowych partnerów zdążyła już jednak stanowczo odrzucić amerykańskie oczekiwania.
"W obecnej sytuacji w Iranie nie rozważamy wydania rozkazu przeprowadzenia operacji bezpieczeństwa morskiego"
Taką oficjalną deklarację złożył Shinjiro Koizumi, pełniący funkcję japońskiego ministra obrony. W bardzo podobnym tonie wypowiedziała się reprezentująca australijski rząd minister transportu Catherine King podczas wywiadu dla stacji ABC.
"Wiemy, jak jest to niezwykle ważne, ale nie poproszono nas o to, ani w tym nie uczestniczymy"