Donald Trump o zbombardowaniu szkoły i śmierci dzieci. Te słowa mogą szokować

2026-03-10 9:04

Donald Trump odniósł się do tragicznego w skutkach ataku na irańską placówkę edukacyjną dla dziewcząt, do którego doszło na początku bliskowschodniego konfliktu. Amerykański przywódca wywołał ogromne kontrowersje swoimi słowami na temat bombardowania, w którym zginęło 175 osób, głównie w wieku od 7 do 12 lat. Chociaż pierwotne doniesienia wskazywały na uderzenie połączonych sił izraelsko-amerykańskich, obecnie nikt nie bierze odpowiedzialności za ten atak, a Waszyngton obarcza winą Teheran.

Donald Trump komentuje atak na szkołę w irańskim Minabie. Kto wystrzelił rakiety Tomahawk?

Tragedia w irańskim Minabie rozegrała się w pierwszych godzinach obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Pociski zrównały z ziemią miejscową szkołę dla dziewcząt. Zginęło 175 osób, z czego ogromną większość stanowiły nastolatki w wieku od 12 do 17 lat. Zarejestrowane na miejscu zdarzenia materiały wideo wskazały, że do uderzenia wykorzystano amerykańskie pociski manewrujące Tomahawk. W pierwszych godzinach po zdarzeniu powszechnie informowano, że za zbrojny incydent odpowiada połączona koalicja militarna Stanów Zjednoczonych oraz Izraela. Sytuacja uległa zmianie, gdy głos w sprawie zabrał Donald Trump, dementując te oskarżenia. Według amerykańskiego przywódcy rakiety tego typu znajdują się również w arsenale Teheranu, a uderzenie było efektem fatalnej pomyłki samych Irańczyków. Innego zdania są analitycy serwisu Bellingcat oraz dziennikarze "New York Timesa", którzy odpowiedzialnością za zniszczenie szkoły obarczają armię USA. Z doniesień agencji Reutera wynika z kolei, że podobne są wstępne wnioski urzędników amerykańskiego Pentagonu, którzy szczegółowo badają tę sprawę. Wystąpienie prezydenta USA wywołało skandal, ponieważ polityk w dość chłodny sposób odniósł się do dramatu poszkodowanych.

"Bez względu na to, co pokaże raport, jestem skłonny z nim żyć" - skwitował śmierć 175 osób prezydent USA.

Trwający od jedenastu dni konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie jest coraz bardziej krwawy. Według aktualnych bilansów do tej pory zginęło ponad 1,2 tys. osób w Iranie, 28 obywateli Izraela oraz 7 amerykańskich żołnierzy.

Cieśnina Ormuz zablokowana. Donald Trump kieruje ostre groźby pod adresem Teheranu

Działania zbrojne na Bliskim Wschodzie toczą się nieprzerwanie od jedenastu dni i brakuje jakichkolwiek sygnałów zwiastujących szybkie wygaszenie konfliktu. Kluczowy dla światowej gospodarki szlak handlowy, jakim jest cieśnina Ormuz, pozostaje praktycznie całkowicie sparaliżowany, co zatrzymuje dostawy ropy naftowej. Donald Trump zadeklarował, że amerykańskie siły zbrojne przejmą kontrolę nad tym akwenem i rozpoczną eskortowanie tankowców. Z kolei strona irańska zapowiedziała niszczenie wszelkich statków, które spróbują pokonać tę trasę. Reakcja amerykańskiego przywódcy na te doniesienia pojawiła się błyskawicznie.

„Jeśli Iran zrobi cokolwiek, co zatrzyma przepływ ropy przez cieśninę Ormuz, zostanie uderzony przez Stany Zjednoczone Ameryki DWADZIEŚCIA RAZY MOCNIEJ niż do tej pory” - zagroził Trump we wpisie na platformie Truth Social.

„Ponadto zniszczymy cele łatwe do zniszczenia, co praktycznie uniemożliwi Iranowi odbudowę jako Narodu – śmierć, ogień i furia będą nad nimi panować – ale mam nadzieję i modlę się, aby to się nie stało!” - głosi wpis prezydenta Stanów Zjednoczonych.