- Kremlowska propaganda, na czele z Władimirem Sołowiowem, wykorzystuje akta Jeffreya Epsteina do budowania narracji o moralnej wyższości Rosji nad zepsutym Zachodem.
- Wbrew twierdzeniom Rosjan, w ujawnionych dokumentach nazwisko Władimira Putina pojawia się ponad tysiąc razy, a raport FBI sugeruje, że Epstein mógł zarządzać jego tajnymi aktywami.
- W aktach pojawiają się również nazwiska innych Rosjan, w tym byłej rzeczniczki prokremlowskiej młodzieżówki oraz przedsiębiorcy, którzy mieli kontakty z Epsteinem.
- Dokumenty ujawniają także proceder sprowadzania dziewcząt z Rosji na wyspę Epsteina w celach seksualnych, co zdaniem ekspertów mogło być wykorzystywane przez rosyjskie służby do infiltracji zachodnich elit.
- Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej Radia ESKA.
Jak Kreml wykorzystuje akta Epsteina?
Władimir Sołowiow, jeden z głównych propagandystów Kremla, przypomniał na platformie Telegram wywiad z Władimirem Putinem, w którym rosyjski przywódca nazywa zachodnie elity „balem wampirów”. Podkreślał, że od wieków są one przyzwyczajone do konsumowania ludzkiego mięsa i napełniania kieszeni pieniędzmi. Te fragmenty zostały szeroko rozpowszechnione przez prorosyjskie konta w mediach społecznościowych.
Po opublikowaniu 30 stycznia dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina przez amerykański Departament Sprawiedliwości, kremlowscy influencerzy zaczęli twierdzić, że Władimir Putin chroni Rosję przed zepsutym Zachodem i stawia opór globalnemu złu. Jak podkreśla dr Andrzej Szabaciuk z Instytutu Europy Środkowej, narrację tę wspiera również rosyjska Cerkiew. Patriarcha Cyryl przedstawia Putina jako osobę głęboko wierzącą, która broni chrześcijańskich wartości.
Rosja jako obrońca wartości chrześcijańskich?
Mimo że rosyjskie władze starają się kreować obraz Rosji jako kraju głęboko chrześcijańskiego, dane z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pokazują, że w prawosławnych nabożeństwach Bożego Narodzenia w 2024 roku uczestniczyło jedynie 1,4 mln osób, co stanowi około 1% populacji.
Prokremlowscy influencerzy podkreślają rzekomą moralną wyższość Rosji, twierdząc, że dokumenty dotyczące Epsteina nie zawierają kompromitujących informacji o rosyjskich politykach i celebrytach, w tym o Putinie. Jednak analiza niezależnego portalu Meduza wskazuje na ponad tysiąc wzmianek o Putinie w ujawnionych aktach, w tym raport FBI z 2017 roku, który sugeruje, że Epstein mógł zarządzać tajnymi aktywami rosyjskiego przywódcy.
Rosyjskie powiązania w aktach Epsteina
W dokumentach pojawiają się również nazwiska Marii Drokowej, byłej rzeczniczki prokremlowskiej młodzieżówki „Nasi”, oraz rosyjskiego przedsiębiorcy Władysława Doronina. Drokowa miała proponować Epsteinowi pomysły na promocję jego marki, a Doronin zapraszał go do Moskwy i doradzał w kwestii uzyskania rosyjskiej wizy.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków jest sprowadzanie dziewcząt z Rosji na wyspę Epsteina w celach seksualnych. Dokumenty wymieniają kobiety z różnych regionów Rosji, a także wspominają o agencji modelek Sztorm z Krasnodaru. Choć jej założycielka zaprzeczała kontaktom z Epsteinem, dr Szabaciuk sugeruje, że rosyjskie służby mogły wykorzystać sytuację do infiltracji zachodnich elit.
Zachodnia opinia publiczna a rosyjska narracja
Dr Szabaciuk zauważa, że część zachodniej opinii publicznej daje się zwieść rosyjskiej narracji o ochronie konserwatywnych wartości. Kreml wprowadził nawet specjalny program wizowy dla obywateli Zachodu, którzy czują się prześladowani z powodu liberalnych norm. W lipcu 2025 roku z tej oferty skorzystało 1500 osób, głównie z Niemiec.
Profesor Roman Baecker z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu podkreśla, że w samej Rosji narracja o moralnej wyższości Kremla nie jest przekonująca. Rosjanie są świadomi luksusowego życia swoich elit, co pokazał film Aleksieja Nawalnego o Dmitriju Miedwiediewie.