Atak na rezydencję Chameneia. Ekspertka ujawnia zaskakujące kulisy operacji

2026-03-04 20:16

Urszula Pytkowska-Jakimczyk w rozmowie z PAP ocenia sytuację reżimu w Teheranie. Według iranistki władze spodziewały się amerykańsko-izraelskiego uderzenia, a ajatollah Ali Chamenei już wcześniej deklarował chęć oddania życia za naród i zostania męczennikiem.

Ali Hosejni Chamenei

i

Autor: AP Photo/ Associated Press Ali Hosejni Chamenei

– Ekspertka Urszula Pytkowska-Jakimczyk zaznacza, że Teheran mógł dysponować wiedzą o planowanym uderzeniu, a ajatollah nie unikał konfrontacji, pragnąc losu męczennika.

– Kluczowym elementem operacji był atak izraelskiego wywiadu na kompleks przywódcy w trakcie narady z najwyższymi dowódcami wojskowymi.

– Wewnątrz Iranu brakuje realnej siły opozycyjnej, dlatego zmiana reżimu wydaje się możliwa jedynie przy udziale czynników zewnętrznych.

– Waszyngton upatruje szansy w Cyrusie Rezie Pahlawim, choć przyszłość polityczna kraju pozostaje niewiadomą.

Dlaczego przywódca nie zeszedł do schronu?

Eksperci nie mają wątpliwości, że strona irańska zdawała sobie sprawę z nadchodzącego zagrożenia. Pojawia się jednak naturalne pytanie o zachowanie lidera, który mimo dostępności bunkra w swoim kompleksie, nie zdecydował się na ukrycie. Ali Chamenei wielokrotnie podkreślał swoją gotowość do poświęcenia życia, traktując śmierć jako akt męczeństwa za ojczyznę. Plany interwencji Stanów Zjednoczonych i Izraela były znane od dawna, więc wybuch konfliktu był jedynie kwestią czasu.

„Irańczycy wiedzieli o ataku. Dlaczego najwyższy przywódca nie schronił się w bunkrze, jeśli wiadomo, że ten bunkier był w kompleksie?” – pyta w rozmowie z PAP iranistka Urszula Pytkowska-Jakimczyk. I od razu odpowiada: „Ajatollah Ali Chamenei już wcześniej oznajmił, że chce oddać życie za swój naród i stać się szahidem, czyli męczennikiem”. „Izrael i Ameryka już od bardzo długiego czasu wspólnie zapowiadały interwencję w Iranie. Tak naprawdę, pytanie brzmiało nie »czy«, tylko »kiedy«” – stwierdza.

Specjalistka tłumaczy również kulisy wyboru konkretnego terminu uderzenia. Wywiad Izraela uzyskał niezwykle cenne informacje, pochodzące bezpośrednio z otoczenia ajatollaha. Atak przeprowadzono w sobotni poranek, precyzyjnie celując w moment, gdy w rezydencji biurowo-mieszkalnej lidera trwała narada z szefami armii.

„Wywiad izraelski otrzymał informacje z bliskiego Chameneiowi źródła, że w sobotę rano w kompleksie biurowo-mieszkalnym najwyższego przywódcy duchowego Iranu nastąpi spotkanie szefów wojska wraz z rahbarem - i wtedy zaatakowano” – wyjaśnia ekspertka.

Cyrus Reza Pahlawi jedyną nadzieją USA

Analizując przyszłość polityczną regionu, należy zwrócić uwagę na brak silnych struktur oporu wewnątrz samego Iranu. Choć istnieją frakcje dążące do roszad personalnych, to ruchy pragnące całkowitej zmiany ustroju są skutecznie pacyfikowane, a ich członkowie trafiają do więzień lub na emigrację. W tej sytuacji jedyną drogą do obalenia systemu jest interwencja z zewnątrz. Amerykanie stawiają na Cyrusa Rezę Pahlawiego, co wynika z braku innej, realnej alternatywy dla obecnej władzy.

„W Iranie właściwie nie ma opozycji. Jeżeli pojawiają się jakieś ruchy opozycyjne, które rzeczywiście domagałyby się zmiany systemu - a nie tylko zmiany, osób na najwyższych stanowiskach, bo takie frakcje na pewno są - to są skutecznie eliminowane. Opozycjoniści siedzą w więzieniach albo są zmuszani do wyjazdu z kraju. Dlatego myślę, że śmiało można powiedzieć, że w Iranie nie ma jako takiej opozycji politycznej” – mówi Pytkowska-Jakimczyk. „Jeżeli ma dojść do jakiejkolwiek zmiany systemu, to może ona nastąpić tylko dzięki interwencji amerykańsko-izraelskiej. Amerykanie jako lidera wysuwają właśnie Cyrusa Rezę Pahlawiego. Waszyngton postawił na niego dlatego, że nie ma alternatywy” – dodaje.