Spis treści
Atak na Kijów. Zniszczony blok w dzielnicy Darnica w Kijowie. Trwa akcja ratunkowa
Minionej nocy armia Władimira Putina ponownie uderzyła z powietrza na Ukrainę. Najbardziej dramatyczne sceny rozegrały się w Kijowie, gdzie alarm trwał nieustannie przez przeszło sześć godzin. W dzielnicy Darnica rosyjska rakieta trafiła prosto w budynek mieszkalny, co doprowadziło do zawalenia się jego części i zniszczenia kilkunastu mieszkań. Strażacy i ratownicy prowadzili skomplikowaną nocną akcję poszukiwawczą w gruzowisku. Początkowo mowa była o dziesięciu ocalałych, ale potem mer Witalij Kliczko potwierdził uratowanie 27 mieszkańców. Służby ratownicze zaznaczają przy tym, że pod ruinami wciąż mogą tkwić uwięzieni ludzie. Przedstawiciele Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy przekazali, że obrażenia odniosło minimum 31 osób, w tym jedno dziecko, a jedna osoba zginęła. Krążą również niepotwierdzone plotki o rzekomych dwunastu ofiarach śmiertelnych, lecz brakuje jakichkolwiek wiarygodnych dowodów na te doniesienia.
Eksplozje tuż przy polskiej granicy. Zmasowany atak na Lwów i Zakarpacie
Działania ratowników obejmowały też sąsiednie rejony Kijowa, takie jak Hołosijiw i Obołoń. Zestrzelone drony spadały na ulice, wywołując pożary. Nocne niebo rozświetlały czerwone ślady przelatujących rakiet, a w metropolii raz po raz rozbrzmiewały potężne huki. Władze Ukrainy podały, że na kraj skierowano około 800 bezzałogowców. To jedno z największych uderzeń od wybuchu pełnoskalowego konfliktu zbrojnego w 2022 roku. Rosyjska agresja dotknęła również obwody położone tuż przy granicach z Polską, w tym obszar lwowski, wołyński i zakarpacki. Jest to już trzecia doba z rzędu, w której ukraińskie władze raportują o nalotach. Eskalacja napięcia nastąpiła zaledwie kilkanaście godzin po tym, jak dobiegł końca trzydniowy rozejm.