Niepokojące informacje napływają z Holandii. W Amsterdamie do szpitala zgłosiła się kobieta z objawami hantawirusa — groźnego patogenu, który może prowadzić do ciężkich powikłań oddechowych i uszkodzenia narządów wewnętrznych. Pacjentka miała kontakt z zakażoną pasażerką wycieczkowca MV Hondius, wokół którego narasta epidemiologiczny niepokój.
Jak informują holenderskie media, stewardesa linii KLM została objęta opieką lekarzy po tym, jak zaczęła odczuwać niepokojące objawy choroby. Kobieta przebywa obecnie w izolatce kliniki Uniwersytetu Medycznego w Amsterdamie i przechodzi szczegółowe badania. Resort zdrowia potwierdził, że przypadek jest analizowany przez służby epidemiologiczne.
Tak miał wyglądać początek zakażenia hantawirusem?
Cała sprawa zaczęła się pod koniec kwietnia. Na pokład samolotu lecącego z Johannesburga do Amsterdamu weszła 69-letnia obywatelka Holandii, która wcześniej uczestniczyła w rejsie wycieczkowcem MV Hondius. Stan kobiety był jednak na tyle zły, że załoga nie dopuściła jej do lotu. Dzień później zmarła.
Wcześniej pasażerka zeszła na ląd na wyspie Świętej Heleny z powodu złego samopoczucia. Jej mąż zmarł jeszcze podczas rejsu — 11 kwietnia — po ciężkich problemach z oddychaniem. Według mediów oboje mogli być zakażeni tym samym wirusem.
Sytuacja na pokładzie wycieczkowca stała się bardzo poważna. W środę i czwartek do Holandii przetransportowano troje kolejnych pasażerów, u których wykryto hantawirusa. Na statku przebywa około 150 osób. Wszyscy pasażerowie zostali zamknięci w swoich kajutach i pozostają w izolacji. Jednostka płynie obecnie w kierunku Wysp Kanaryjskich, gdzie ma dojść do ewakuacji podróżnych.
Czym właściwie jest hantawirus?
To grupa wirusów przenoszonych głównie przez gryzonie — przede wszystkim myszy i szczury. Człowiek może zarazić się poprzez kontakt z odchodami, śliną lub moczem zakażonych zwierząt, a także przez wdychanie skażonego pyłu. Choroba początkowo przypomina grypę: pojawia się gorączka, bóle mięśni, osłabienie i problemy z oddychaniem. W ciężkich przypadkach dochodzi jednak do niewydolności płuc lub uszkodzenia nerek.
Eksperci podkreślają, że hantawirus nie rozprzestrzenia się tak łatwo między ludźmi jak np. koronawirus, jednak pojedyncze przypadki transmisji były już notowane. Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała dotychczas o ośmiu przypadkach zakażeń związanych z tym ogniskiem, z czego pięć zostało potwierdzonych laboratoryjnie.
Holenderskie służby przypominają również, że okres inkubacji wirusa może być wyjątkowo długi — objawy pojawiają się od kilku dni nawet do 60 dni po zakażeniu. Najczęściej choroba rozwija się po dwóch–czterech tygodniach.
Na razie nie wiadomo, w jaki sposób doszło do zakażeń na pokładzie wycieczkowca ani czy pojawią się kolejne przypadki. Śledczy i epidemiolodzy analizują trasę rejsu oraz kontakty pasażerów. Sytuacja pozostaje dynamiczna, a służby medyczne w Europie uważnie monitorują rozwój wydarzeń.