Spis treści
Dramatyczna końcówka meczu w Zielonej Górze
Spotkanie dostarczyło kibicom wielu sportowych emocji, a fauli nie brakowało po obu stronach boiska. Koszykarze Zastalu zanotowali 20 przewinień, natomiast zawodnicy Legii 18. Przez większą część meczu prowadzili gospodarze, jednak broniąca tytułu drużyna z Warszawy zdołała odrobić straty w czwartej kwarcie.
Na osiem sekund przed końcem spotkania Filip Matczak nie trafił dwóch rzutów wolnych. Dominic Brewton zdobył punkty dla Legii na nieco ponad sekundę przed ostatnią syreną. Trener gospodarzy Arek Miłoszewski poprosił o czas i rozrysował decydującą o losach meczu akcję.
- Jak się czułem w ostatnich sekundach? Powiem tutaj niekulturalnie, że CG swoim trzypunktowym rzutem uratował mi d... Nie użyję innego określenia, bo nie mam nic innego w głowie. Myśli miałem już przeróżne, jedną nogą byłem w piekle, wtedy on podał mi rękę i mnie wyszarpał stamtąd – powiedział koszykarz wysłannikowi PAP.
- Mogę powiedzieć, że to w pewnym sensie podsumowanie mojego sezonu. Ale dzisiaj to odcinam. Sportowe życie toczy się dalej. Najważniejsze, że tworzymy w drużynie kolektyw i dobrze, że mamy siebie nawzajem, bo różnie w sporcie bywa – dodał Matczak.
Conley Garrison zapewnia zwycięstwo miejscowym kibicom
Amerykanin Conley Garrison trafił za trzy punkty równo z końcową syreną, ustalając ostateczny wynik spotkania na 76:74. Był to jego pierwszy celny rzut z dystansu w tym starciu, w którym zgromadził na swoim koncie 17 punktów. Został tym samym bohaterem zielonogórskiej publiczności.
Kibice w hali Centrum Rekreacji i Sportu skandowali nazwisko trenera Miłoszewskiego oraz hasło nawołujące do wyjazdu do Warszawy. Ostateczne starcie o złoty medal mistrzostw Polski koszykarzy odbędzie się w najbliższą niedzielę. Filip Matczak podkreślił przed decydującym spotkaniem swoje zaangażowanie w grę dla obecnego zespołu.
- Grałem w stolicy, ale dziś jestem zawodnikiem Zastalu. Jedziemy tam zagrać o zwycięstwo w kolejnym meczu – zakończył. (PAP)