Spis treści
Iga Świątek i jej przegrana w Wimbledonie
Odpadnięcie Igi Świątek w starciu z zajmującą 32. miejsce Alexandrą Ealą przyjęto z ogromnym niedosytem, zważywszy że zawodniczka z Polski broniła trofeum. Analizując jej tegoroczne występy, widać jednak spadek dyspozycji, przez co ulega tenisistkom potrafiącym utrzymać wysoką i równą formę. Podobna sytuacja miała miejsce niedawno na kortach Rolanda Garrosa, gdzie zatrzymała ją Marta Kostiuk.
- Szczerze mówiąc, już mnie tak bardzo nie obchodzą wyniki - wyznała pod koniec pomeczowej konferencji prasowej Iga Świątek. - Byłam na nich tak skupiona, że trudno było to dalej ciągnąć i naprawdę staram się to odpuścić. Nie gram dobrze, nie mam dobrych wyników, więc nie będę od siebie oczekiwać dobrych rezultatów. Po prostu ich nie ma. Jeszcze nie jestem na tym poziomie, żeby były, więc muszę zacząć pracę od początku i po prostu starać się poprawić swój tenis - dodała Iga.
Eksperci oceniają słowa Igi Świątek po meczu
Powyższe wyznanie Polki wywołało w tenisowym świecie prawdziwe poruszenie, o czym głośno rozmawiano w The Tennis Podcast. Catherine Whitaker oceniła, że jako obrończyni tytułu Polka przyjechała na Wimbledon w swoistej zbroi, choć od czasu triumfu niewiele osiągnęła, a jej wypowiedź wskazuje na zagubienie i pogodzenie z nową, słabszą pozycją w rankingu.
- Przyjechała tu jako mistrzyni Wimbledonu. To był rodzaj zbroi, choć od czasu tamtego sukcesu nie za wiele wygrała - oceniła Catherine Whitaker. - Ale teraz nie ma już nawet tego, zaraz wypadnie z najlepszej dziesiątki rankingu WTA. Żal było słuchać, jaka jest zrezygnowana, jaka jest pogodzona ze swoim nowym miejscem w świecie tenisa. Wydaje się być zagubiona - dodała ekspertka.
Głosy z BBC po przegranej Igi Świątek
Podobne spostrzeżenia przedstawił na antenie BBC David Law. Jego zdaniem, to właśnie poczucie zagubienia najlepiej określa obecny stan zawodniczki, która szuka dawnej dyspozycji, jednak jej słabe wyniki wyraźnie obnażają problemy ze stosowanymi metodami lub współpracownikami.
- Zagubiona to świetne słowo. Bo przecież to co miała, nie wyparowało. Ona tego szuka i nazywa to procesem. I to nawet rozsądne. Tyle że trzeba zauważyć: albo metody jej pracy są złe, albo ludzie wokół niej. Nie wiem, nie jestem upoważniony, by wyrokować, ale wyniki jasno pokazują stan rzeczy - stwierdził wprost David Law.